18.12.2017
PL EN
24.11.2017 aktualizacja 24.11.2017

Dardziński: mali i średni przedsiębiorcy zaczną dostrzegać w nauce realny biznes

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński. PAP/Tomasz Gzell 13.09.2016 Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński. PAP/Tomasz Gzell 13.09.2016

Druga ustawa o innowacyjności umożliwi uczelni powołanie tzw. infrastrukturalnej spółki, która w sposób dużo sprawniejszy i łatwiejszy będzie udostępniała infrastrukturę badawczą przedsiębiorcom. To sprawi, że mali i średni przedsiębiorcy zaczną dostrzegać w nauce realny biznes - powiedział PAP wiceminister nauki Piotr Dardziński.

PAP: Prezydent Andrzej Duda podpisze w piątek drugą ustawę o innowacyjności, zyskają na tym przedsiębiorcy, którzy będą płacić niższe podatki, a naukowcy?

Piotr Dardziński: Dla przedsiębiorców najważniejszym elementem tych zmian, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2018 r. będą rzeczywiście ulgi podatkowe, które wzrosną z obecnych 50 proc. do 100 proc., a w przypadku centrów badawczo-rozwojowych do 150 proc. Z kolei naukowcy dostaną ambitne projekty do realizacji, możliwość pracy. Bo przedsiębiorcy budując swoje centra badawczo-rozwojowe będą też zatrudniali naukowców.

W poprzednich ustawach o innowacyjności ułatwiona została procedura przekazywania własności intelektualnej naukowcom. Oznacza to, że łatwiej im wchodzić do wspólnych przedsięwzięć. W nowej ustawie innowacyjnej zdecydowanie rozszerzamy paletę możliwości działania uczelni. Np. dotychczas istniejące spółki celowe będą mogły prowadzić działalność gospodarczą.

PAP: Co to oznacza?

P.D.: Chcielibyśmy, żeby polskie uczelnie mogły sprawnie zarządzać procesem komercjalizacji poprzez spółki, które w tym celu powołają. Doświadczenie i praktyka uczy, że kooperacja między uczelnianą administracją, a przedsiębiorcą napotyka na bardzo dużo barier zarówno biurokratycznych, jak i mentalnościowych.

Zdecydowanie lepszym modelem jest, kiedy te negocjacje nie toczą się między rektorem a prezesem, tylko kiedy rektor powołuje spółkę, która jest dedykowana do kontaktów z przedsiębiorcami i w ten sposób rozmawia prezes z prezesem. Co więcej, te spółki mogą +obrastać+ innymi spółkami, bo bardzo chcielibyśmy, żeby udziałowcami, ale także tymi, którzy mają korzyść z komercjalizowania badań, byli sami wynalazcy. Czyli także pracownicy naukowi.

W strukturze własnościowej takiej spółki może być zarówno uczelnia, naukowiec, prywatny przedsiębiorca, inwestor. Ta ustawa umożliwia budowanie całej sieci spółek, ale też godnego wynagradzania oraz poważnego zaangażowania naukowców w rynek badań i rozwoju (B+R).

Krótko mówiąc, chodzi o usprawnienie komercjalizacji badań. Szybciej, łatwiej i efektywniej od laboratorium na uczelni do produktu u przedsiębiorcy.

PAP: Jakie są z tego korzyści dla gospodarki?

P.D.: Gospodarka w ten sposób dostaje to, czego nie ma, jeśli dzisiaj przedsiębiorcy nie prowadzą działalność B+R, albo ją dopiero zaczynają rozwijać.

Na polskich uczelniach mamy dwie rzeczy istotne dla przedsiębiorców - wiedzę (jest mnóstwo badań, które zostały przeprowadzone w Polsce i są czymś, na czym można rozwijać dojrzałe produkty) oraz dużo infrastruktury.

Dlatego w drugiej ustawie o innowacyjności umożliwiamy także uczelniom powoływanie spółek, które będą mogły zarządzać dużymi infrastrukturami. Chodzi o to, żeby zaawansowane, dobrze wyposażone laboratoria, które dzisiaj dostępne są w większości dla naukowców, albo wyłącznie dla naukowców i są w niewielkim stopniu wykorzystywane, mogły być tym, z czego będą mogli na preferencyjnych warunkach, ale w sposób komercyjny korzystać także przedsiębiorcy. Żeby przedsiębiorcy nie zamawiali badań za granicą, co się dzisiaj często zdarza. Firmy zamawiają badania za granicą, bo uczelnie mówią, że nie mogą komercyjnie wykorzystywać laboratoriów, albo nie wiedzą dokładnie, jak to robić, albo ten proces jest tak skomplikowany w dzisiejszej sytuacji prawnej, że tego nie mogą robić.

PAP: Nowa ustawa przyniesie też korzyści uczelniom.

P.D.: Druga ustawa o innowacyjności umożliwi uczelni powołanie tzw. infrastrukturalnej spółki, która w sposób dużo sprawniejszy i łatwiejszy będzie budowała i udostępniała infrastrukturę badawczą przedsiębiorcom.

Jest to instrument wspierania działalności innowacyjnej przedsiębiorców. W przeprowadzonej przez resort nauki rekrutacji do programu doktoraty wdrożeniowe (czyli do programu, w którym Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspiera programami stypendialnymi naukowców piszących doktoraty u przedsiębiorców) warunkiem jest najpierw zatrudnienie takiego naukowca przez przedsiębiorcę. Do tego programu zgłosiło się ponad 150 małych i średnich przedsiębiorców i ponad 30 dużych.

Ta proporcja pokazuje, że jeśli mamy ok. 1,5 mln przedsiębiorców z sektora MSP i ok. 3 tys. dużych, to znaczy, że małe i średnie firmy są w ogromnym stopniu zainteresowane rozwijaniem badań. To już jest naprawdę dojrzała decyzja, kiedy zatrudnia się pracownika, który ma przygotowywać doktorat dedykowany do tego, że będzie prowadził pracę naukową w danym przedsiębiorstwie.

W mojej opinii zarówno te programy, które dotyczą zatrudnienia kadry, jak i zmiany w algorytmie, który zastosowaliśmy wobec uczelni, które preferują lepszą jakość kształcenia, ale także preferencje dla uczelni, które w większym stopniu angażują się w procesy wdrożeniowe, oraz np. komercjalizacja badań spowodują, że mali i średni przedsiębiorcy zaczną dostrzegać w nauce realny biznes. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

edytor: Dorota Skrobisz

maja/ skr/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017