18.12.2017
PL EN
24.11.2017 aktualizacja 24.11.2017

Dardziński: inwestowanie we współpracy z naukowcami będzie się przedsiębiorcy opłacało

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński PAP/Rafał Guz 25.01.2017 Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński PAP/Rafał Guz 25.01.2017

Dzięki drugiej ustawie o innowacyjności, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2018 roku ulga podatkowa dla firm na działalność badawczo-rozwojową wzrośnie do 100 proc. To wyraźny sygnał, że inwestowanie we współpracy z naukowcami będzie się przedsiębiorcy opłacało - powiedział PAP wiceminister resortu nauki Piotr Dardziński.

PAP: Jakie zmiany wprowadzi druga ustawa o innowacyjności, którą podpisze w piątek prezydent Duda?

Piotr Dardziński: Najważniejszym elementem, jaki wprowadza ta ustawa jest znaczące ułatwienie współpracy między przedsiębiorcami a naukowcami. A to jest, z kolei, koniecznością, przed którą dzisiaj stoimy. Nie ma bowiem możliwości rozwoju polskiej gospodarki bez wykorzystania nauki. I nie ma poważnej nauki bez współpracy z gospodarką.

Ustawa ta umożliwia przedsiębiorcom budowanie przewag konkurencyjnych na rynku, a naukowcom rozwijanie doskonałej nauki we współpracy z przedsiębiorcami.

PAP: Ustawa o innowacyjności jest swego rodzaju innowacyjnym procesem, bo przygotowana została poza regułą sektorowości.

P.D.: Przygotowaliśmy tę ustawę wspólnie z resortami finansów i rozwoju. W naszych rozmowach jednym z trudniejszych elementów było to, że, jak jest wykazane w ocenie skutków tej regulacji, wprowadzenie ustawy w życie może oznaczać uszczuplenie dochodów podatkowych na poziomie 1 mld zł. To jest ta część potencjalnego podatku, która zostanie w budżetach polskich przedsiębiorców. Wprowadzane ulgi stanowią bardzo realne zwiększenie środków finansowych, które na poziomie przedsiębiorców będą mogły być inwestowane w B+R (badania i rozwój).

Ale te "uszczuplenia" to tak naprawdę inwestycja. 1 mld zł mniej w tym roku, w przyszłym roku może oznaczać dodatkowe 2 mld zł z podatków, które zapłacą firmy zdobywające zagraniczne rynki. Bo będą mieć technologie, jakich nie mają inni. To jest cywilizacyjne ryzyko pewnej cierpliwości zainwestowania w coś, na czym będziemy zarabiać dużo więcej w przyszłości.

Wszystkie te działania są podejmowane w celu zwiększenia nakładów na B+R. Nie tylko po stronie publicznej, ale przede wszystkim po stronie przedsiębiorców - bo to oni muszą się zaangażować w ten proces. Owo wspólne finansowanie przedsięwzięć innowacyjnych ma przynosić w konsekwencji budowanie przewag, które umożliwią polskim przedsiębiorcom przeobrażenie się z podwykonawców w zleceniodawców w globalnym wyścigu ekonomicznym.

PAP: Żeby to się mogło dokonać, obie strony muszą mieć z tego korzyść.

P.D: W przypadku przedsiębiorców najlepszą motywacją jest kwestia finansowa. Ustawa spowoduje, że od 1 stycznia 2018 r. ulgi na badania i rozwój (B+R) wzrosną z obecnego poziomu 50 proc., do 100 proc., a w uzasadnionych przypadkach - to dotyczy specyficznej formy działalności, w postaci centrum badawczo-rozwojowego - ta ulga może wynosić nawet 150 proc.

To jest bardzo wyraźny sygnał, że inwestowanie we współpracy z naukowcami - a upraszczając, np. zatrudnienie przez firmę naukowca, który z kolei będzie realizował projekt badawczy - jest czymś, co się będzie przedsiębiorcy opłacało, bo będzie płacił niższe podatki.

Ten wzrost ulgi jest bardzo wyraźny. Przedsiębiorcy w różnej strukturze wydatków mogą zaoszczędzić nawet do kilkunastu procent. Jeśli ulga wynosi 100 proc., to każde 100 zł liczone jest razy dwa, czyli raz można je odliczyć jako koszt prowadzenia badań, a drugi raz już od podstawy opodatkowania. Co ważne, nowa ustawa wprowadza jednolity system odliczania dla wszystkich firm. Wszystkie koszty kwalifikowane bez względu na wielkość przedsiębiorstwa i rodzaj tych kosztów są liczone na poziomie 100 proc. Czyni to cały system przejrzystym. W czasie konsultacji mali i średni przedsiębiorcy zgłosili nam, że jeśli chcemy ich wesprzeć, to musimy pomagać dużym przedsiębiorstwom, bo to duzi ciągną małych i średnich. To duzi są najczęściej tymi, którzy się podejmują najbardziej ryzykownych i największych przedsięwzięć. Mają infrastrukturę, mają skalę rynku, mają pozycję, mają też kapitał. Jeśli oni są zachęceni, to jako kooperantów dobierają sobie małych i średnich przedsiębiorców. I dlatego postanowiliśmy zrównać te warunki dla jednych i drugich.

PAP: A kto jest głównym beneficjentem tych zmian?

P.D.: Beneficjentami są zarówno mali, jak i duzi przedsiębiorcy. Ale w większym stopniu mali, bo jest ich więcej. Dlatego tak bardzo zależało nam na tym, żeby firmy z sektora MSP zaczęły uruchamiać swoje centra badawczo-rozwojowe.

Na nowych regulacjach zyskają też naukowcy. Bo dzięki współpracy z biznesem uzyskują oni dodatkowe źródło finansowania swoich badań. Dzisiaj bardzo często w Polsce pokutuje przesąd, że badania prowadzone przy współpracy z przedsiębiorcami są gorszymi badaniami. Tymczasem coraz więcej wniosków o przyznanie Nagrody Nobla związanych jest z pracami prowadzonymi przez naukowców właśnie w centrach badawczo-rozwojowych firm. Jak popatrzymy na strukturę wydatków na B+R w najbardziej zaawansowanych gospodarkach - amerykańskiej, izraelskiej, francuskiej czy niemieckiej - to przekonamy się, że głównym płatnikiem w tym obszarze nie jest wcale państwo. Wszystkie państwa inwestują w naukę, w B+R, ale w równym stopniu, a czasem nawet w większym stopniu inwestuje w przedsięwzięcia badawczo-rozwojowe biznes. Jeśli chcemy mieć przełomowe wynalazki, technologie, które wyprzedzają innych, przewagę konkurencyjną opartą o wiedzę, której nikt inny nie ma, to musimy mieć własnych doskonałych naukowców. Dlatego nakłady globalnych firm na B+R czasami przerastają budżety na B+R państw, takich jak np. Polska. To firmy wydają te środki, a nie instytucje publiczne.

Przedsiębiorcy są świadomi, że muszą zainwestować w branżę B+R, to jest to konieczność w globalnym wyścigu gospodarczym.

PAP: Ustawa rozszerza też możliwości angażowania się we wpieranie przedsięwzięć badawczo-rozwojowych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Narodowemu Centrum Badań i Rozwoju.

P.D.: Obu tym instytucjom ustawa umożliwia aktywniejsze zaangażowanie się w proces inwestycyjny. W przypadku NCBR bardzo chcielibyśmy, aby zgodnie z przyjętą nową strategią inwestowania środków publicznych w badania i rozwój, pieniądze publiczne były inwestowane raczej w formule instrumentów finansowych niż instrumentów dotacyjnych.

Dotacja oznacza, że dajemy pieniądze i "tyle je widzimy". Nawet, jeśli dotacja jest poprawnie rozliczona, to nie wiemy, jaka jest jej efektywność ekonomiczna. Przy zastosowaniu instrumentów finansowych, które mają najczęściej charakter zwrotny, podobnie jak prywatni inwestorzy, inwestujemy w określone przedsięwzięcie. Część z nich z całą pewnością się nie uda, bo przedsięwzięcia innowacyjne obciążone są dużym ryzykiem, ale ta część, która się udaje przynosi zyski. Rekompensują one nie tylko straty, ale także przynoszą dodatkowe środki, żeby móc je ponownie zainwestować w kolejne przedsięwzięcie.

Np. NCBR będzie miało możliwość powołania własnego funduszu inwestycyjnego o charakterze koinwestycyjnym, tzn. będzie współinwestowało z już działającymi funduszami. Tutaj bardzo chcielibyśmy wytworzyć mechanizm, w którym jeśli jakiś polski fundusz inwestycyjny - być może współfinansowany też z partnerem zagranicznym - ściąga jakąś spółkę do Polski, NCBR zainwestuje w taką spółkę dodatkowo. Oczywiście pod warunkiem, że ta spółka zadeklaruje prowadzenie działalności B+R w Polsce, długotrwałość działań w naszym kraju i zarejestruje się w Polsce i tu będzie płacić podatki.

To powinno motywować wszystkie fundusze inwestycyjne do tego, żeby zachęcały spółki, by przyjeżdżały do Polski. Dzisiaj przy prowadzeniu działalności B+R np. w obszarze IT nie ma znaczenia czy jest to w Dolinie Krzemowej, czy w Polsce. Mamy świetnych matematyków, informatyków - pod względem potencjału ekonomicznego jesteśmy porównywalni z Doliną Krzemową. Ale w porównaniu z Doliną Krzemową mamy w Polsce słabe otoczenie biznesowe. Możliwość kofinansowania, angażowania się rządowej agencji w formule inwestora zmieni tę sytuację.

Podobne możliwości będzie miała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Pozwoli to więc obu agencjom na większą elastyczność w realizacji ich zadań oraz na optymalizację inwestycyjną, by poprawić otoczenie biznesowe. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

edytor: Dorota Skrobisz

maja/ skr/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017