19.01.2018
PL EN
06.12.2017 aktualizacja 06.12.2017

Średniowieczne miasta bez tajemnic

Dlaczego w okresie średniowiecza zaczęły powstawać w Europie miasta? Jak wyglądało życie codzienne w takich skupiskach ludzkich i czym zajmowali się ich mieszkańcy - pisze o tym prof. Henryk Samsonowicz w kolejnym wznowieniu "Życia miasta średniowiecznego".

Dla czytelnika, który tylko z grubsza zna historię średniowiecznej Europy, lektura tej publikacji wydanej w formie kieszonkowej, może być pełna zaskoczeń. Myślę, że nawet pasjonaci wieków średnich znajdą w książce prof. Samsonowicza wiele nowych wątków. Tym bardziej, że szkolna narracja związana jest najczęściej z eksponowaniem działań zbrojnych i intryg politycznych. Stosunkowo rzadko można zapoznać się z życiem codziennym dawnych społeczeństw.

W "Życiu miasta średniowiecznego" znajdziemy chyba większość odpowiedzi na pytania w rodzaju: jak mogło żyć się naszym przodkom ponad pół tysiąca lat temu w skupiskach miejskich i co doprowadziło do ich powstania?

Pierwsze zaskoczenie - większość średniowiecznych miast Europy w cale nie była opasana murami. Taki stereotyp - jak zauważa historyk - utarł się w naszej pamięci, dzięki dziełom z epoki, które ukazywały idealne miasto. Ale nie typowe. Był to więc taki malowany średniowieczny PR. Na obrazach zatem widać nie tylko masywne mury, ale też równe i regularne domostwa.

A jak najczęściej wyglądały najliczniejsze w Polsce i w Europie małe miasta? Zabudowane były parterowymi domami wykonanymi z drewna. Charakterystyczny był też plac targowy i kościół - najbardziej monumentalna konstrukcja. W dużych miastach była większa różnorodność. "Obok kamienic zamożnych mieszczan, kilkupiętrowych o ozdobnych frontach i szczytach, znajdowały się drewniane walące się szopy, budy postawione bez planu - służące najuboższym" - pisze prof. Samsonowicz. Cegła była natomiast bardzo długo materiałem ekskluzywnym, zarezerwowanym dla budowli kościelnych czy ratuszy.

Wszechobecny na ulicach średniowiecznych musiał być smród - ludzie myli się bowiem sporadycznie, a sterty brudów i odpadków gromadzących się w ciasnych, wąskich uliczkach - dopełniały doznań. W konsekwencji zbierające śmiertelne żniwo epidemie zdarzały się regularnie.

Powszechne było też żebractwo. "Żebractwo nie hańbiło. Byli nawet ludzie o innej profesji, którzy prosili o jałmużnę. Przeciw nim wydawano ostre statuty określające, kto ma prawo do żebrania" - opisuje prof. Samsonowicz. Zakazywano też zbytniego strojenia się. Plebejuszom i pospólstwu nie można było nosić klejnotów, futer czy zbyt wystawnych strojów. Te były bowiem zarezerwowane dla rodzin sprawujących w miastach władzę, ale - jak zastrzega historyk - w Polsce w przeciwieństwie do niektórych krajów Europy Zachodniej raczej nie przestrzegano tej zasady.

Założeniu miast towarzyszyła intensywna działalność kupiecka. Dlatego w europejskich miastach można było usłyszeć wiele języków i spotkać przybyszów z najbardziej odległych części kontynentu. Handlarze stosowali też triki znane z dzisiejszych marketów - najcenniejsze towary można było zakupić w sukiennicach. Jak zaznacza autor, budowano je w ten sposób, że przybysz wyjść mógł dopiero po obejrzeniu całego asortymentu towarów.

Średniowiecze, określane często jako "wieki ciemne", kojarzone jest z wszechobecnymi zabobonami i ciemnotą. Tymczasem prof. Samsonowicz podkreśla, że rola kobiety w ówczesnym mieście "nie była zbytnio ograniczona. Na pewno, przynajmniej od dnia ślubu, nie była ona ucieleśnieniem słabej, uciśnionej białogłowy." Historyk przytacza przykłady znane z dziejów Krakowa, gdzie zachowały się zapisy na temat procesów sądowych. Kobieta walcząca ze swoimi dłużnikami "nie budziła oburzenia, sprzeciwu czy niechęci."

"Złe dzielnice" to w cale nie problem ostatnich dekad i efekt "betonowej dżungli". W większych średniowiecznych miastach takie zjawisko nie było rzadkością. Gnieździli się tam żebracy, złoczyńcy i prostytutki. Co ciekawe, w takich częściach miast żył też... kat, który jednocześnie nierzadko kierował domem publicznym.

Pierwsze wydanie "Życia miasta średniowiecznego" ukazało się w 1970 r. Wznowiona publikacja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, jest siłą rzeczy poprawiona i uzupełniona. Nie jest jednak jasne, czy na potrzeby obecnego wydania czy tego sprzed kilkunastu lat, bo większość wskazówek bibliograficznych odnosi czytelnika do publikacji sprzed 1970 r. Wśród najnowszych publikacji wspomnianych we wskazówkach najnowsza jest z 1999 r. Szkoda, że wydawca lub autor nie zadbali o aktualizację, bo trudno uwierzyć, że przez ostatnie kilkanaście lat nie ukazała się w tym temacie żadna ważna praca. Tym bardziej, że na terenie Polski w ciągu ostatnich dekad bardzo intensywnie prowadzone były wykopaliska w obrębie dużych miast np. Gdańska czy Poznania.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/
 

Zapisz się na newsletter

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2018