26.04.2018
PL EN
17.12.2017 aktualizacja 17.12.2017

Lękliwe serce narwala

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Przestraszony przez człowieka narwal stara się szybko odpłynąć, ale jego serce paradoksalnie zwalnia, co pogarsza dopływ krwi do tkanek. Dlatego obecność ludzi w Arktyce zagraża istnieniu tego gatunku- informuje „Science”.

Narwal (Monodon monoceros), zwany też narwalem jednozębnym to dorastający 5-6 metrów długości waleń żyjący w wodach strefy arktycznej. Nie da się go pomylić z żadnym innym waleniem ze względu na pojedynczy, spiralnie skręcony kieł wyrastający z górnej, lewej szczęki. Kieł ten osiąga w przypadku samców długość nawet 3 metrów i w dawnych wiekach uważany był za obdarzony cudownymi właściwościami róg mitycznego jednorożca.

Główną funkcją kła jest najpewniej odczuwanie zmian temperatury, ciśnienia i stężenia różnych związków chemicznych w otaczającej wodzie, co ułatwia tym ssakom polowanie na ryby oraz orientację na podstawie oceny zasolenia morza. Kieł może też służyć do rozbijania lodu czy walk godowych.

Populacja narwali obliczana jest przez International Union for Conservation of Nature na 123 000 dorosłych osobników. Zagrożeniem dla nich są głównie orki oraz Eskimosi. Nie będąc zbyt szybkimi pływakami, za to doskonale nurkując, narwale uciekają przed orkami w głębiny.

Biolog Terrie Williams z University of California w Santa Cruz spędziła dwa sezony letnie rejestrując EKG i ruchy płetw dzikich narwali z Grenlandii. Walenie, które zostały wyrzucone na brzeg lub zaplątały się w sieci rybackie przed wypuszczeniem na wolność zaopatrzono w urządzenia monitorujące EKG, akcelerometr i głębokościomierz. Trzymały się skóry narwala dzięki przyssawkom. Metodę wypróbowano wcześniej na delfinach współpracujących z amerykańską marynarką wojenną.

Kilka dni po założeniu urządzenia odpadały od skóry narwali i unosiły się na powierzchni. Udało się je zlokalizować i odzyskać dzięki sygnałom radiowym oraz satelitarnym. Procedurę przeprowadzono u dziewięciu osobników. Dzięki niej po raz pierwszy udało się zmierzyć tętno narwala.

Jak się okazało, gdy uciekające zwierzęta poruszały płetwami z całych sił, ich tętno spadało ze spoczynkowych 60 uderzeń na minutę do zaledwie 3-4 uderzeń. Taka sytuacja utrzymywała się nawet przez 10 minut.

Spowolnienie tętna jest typowe na przykład dla oposów, młodych królików i jelonków, które udają martwe. Natomiast narwal aktywnie ucieka przed zagrożeniem, co wymagałoby maksymalnego przyspieszenia tętna. Sprzeczne reakcje są szkodliwe dla układu krążenia waleni.

Williams porównała tę paradoksalną sytuację do ludzkich zawodów w triathlonie - stres, zimna woda i wysiłek. Zgony triathlonistów są dwa razy częstsze niż w przypadku maratonu – na 100 000 uczestników triathlonu przypada 1,5 zgonu.

Badaczka uświadomiła sobie, że zachowanie narwali wynika z ich lęku przed człowiekiem. Zmniejszony dopływ krwi do mózgu może sprzyjać dezorientacji zwierzęcia, obserwowanej na przykład u narwali, które trafiły na brzeg.

Innym niebezpieczeństwem związanym ze zbyt powolnym biciem serca jest przegrzanie – krew nie rozprowadza ciepła z pracujących mięśni dostatecznie szybko. Zalegąjący w tkankach azot może spowodować chorobę dekompresyjną.

Zachodzące w Arktyce zmiany – coraz mniej lodu, coraz więcej ludzi, statków i platform wiertniczych – mogą zagrozić istnieniu narwali. W nowej rzeczywistości częściej będą narażone na stres, którego szkodliwy wpływ pogłębi ich paradoksalne zachowanie. Lepsze poznanie wpływu ludzi na te walenie ma kluczowe znaczenie dla ich przetrwania. (PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2018