19.10.2018
PL EN
24.02.2018 aktualizacja 24.02.2018

Jeden z bielików uratowanych w Lubelskiem wrócił na wolność

Źródło: Fotolia Źródło: Fotolia

Jeden z dwu zatrutych bielików, znalezionych i uratowanych pod Tomaszowem Lubelskim, został w piątek wypuszczony na wolność. Według ekologów jest w dobrej kondycji. Drugi ptak nadal wymaga leczenia.

Wyleczony bielik przewieziony został ze schroniska w Lublinie i wypuszczony okolicach stawów w miejscowości Łaszczów. „Trzymałem go w drodze na kolanach, był w bardzo dobrej kondycji. Po wypuszczeniu natychmiast wzbił się w powietrze. Są pełne szanse, że wróci do życia w naturalnym środowisku” – powiedział PAP Tomasz Bajdak z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

„Został wypuszczony w rewirze, gdzie poprzednio przebywał. Tam są stawy, gdzie będzie mógł polować na ryby i otwarta przestrzeń. Jeśli zasłabnie, to będzie łatwo mu pomóc, ale wszystko powinno być dobrze” – dodał Bajdak.

Zatrute bieliki stanowiły parę. Wyzdrowiał samiec, natomiast samica nadal wymaga leczenia. Przebywa w Lubelskim Centrum Małych Zwierząt pod opieką weterynarzy.

Bieliki łączą się w pary na wiele lat, o tej porze roku już budują gniazda i przygotowują się do lęgu. Za kilka tygodni samice zaczną składać jaja. „Ta para w tym roku już nie zdoła wyprowadzić lęgu, nawet jeśli uda się niebawem wyleczyć i wypuścić na wolność samicę. To okres, kiedy ptaki są bardzo wrażliwe” – ocenił Bajdak.

Dwa bieliki znalezione zostały przed tygodniem na polu, w pobliżu wsi Przeorsk, niedaleko Tomaszowa Lubelskiego. Myśliwy, który je zobaczył zawiadomił leśników z Nadleśnictwa Tomaszów, ci natychmiast zorganizowali pomoc. Ptaki były w bardzo złym stanie, nie mogły wstać, ani ruszać skrzydłami, ruszały jedynie głowami.

Leśnicy i poinformowani przez nich pracownicy zamojskiego oddziału Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przetransportowali ptaki do punktu weterynaryjnego w ZOO w Zamościu, a po dwóch dniach – do Lublina, na dalsze leczenie.

W pobliżu znalezionych bielików leżała padlina, prawdopodobnie psa. W ocenie leśników pies zatruł się trucizną, którą wykładają rolnicy na lisy, dobierające się im do kurników. Z kolei padliną psa zatruły się bieliki.

Trucie zwierzyny jest nielegalne. Leśnicy zawiadomili policję, która rozpoczęła ustalanie okoliczności zatrucia ptaków. „Powołamy biegłego, który ustali, czym zatruły się bieliki. Będziemy szukać sprawcy, badać, czy działał umyślnie, czy nieumyślnie” – powiedziała w piątek rzeczniczka komendy policji w Tomaszowie Lubelskim, Agnieszka Leszek.

W woj. lubelskim nie było ostatnio przypadków otrucia bielików. Na początku lutego tego roku w graniczącym z Lubelskiem nadleśnictwie Narol na Podkarpaciu znaleziono dwa padłe bieliki, które zatruły się padliną.

Bieliki są w naszym kraju gatunkiem objętym ścisłą ochroną gatunkową. Ich liczbę w Polsce szacuje się na około 1,5 tysiąca osobników, co czyni ich populację jedną z najliczniejszych w Europie.

W Nadleśnictwie Tomaszów są trzy ostoje bielików, ściśle chronione strefy, w których ptaki te mają swoje gniazda i wychowują młode. W całym województwie lubelskim takich stref jest 40, w każdej jest, co najmniej jedna para bielików.

Bielik zwyczajny jest największym europejskim ptakiem szponiastym. Rozpiętość skrzydeł sięga u dorosłych osobników nawet do 240 cm, a masa ciała do 6 kg. Bieliki mają jasnobeżową głowę i szyję oraz śnieżnobiały ogon. Ich pożywieniem są głównie ryby, zdarza się też, że polują na ptactwo wodne. Sporadycznie żywią się gryzoniami, a w okresie zimowym, przy braku świeżej zdobyczy - padliną.

PAP - Nauka w Polsce, Zbigniew Kopeć

kop/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2018