18.02.2019
PL EN
03.04.2018 aktualizacja 03.04.2018

Kabaret nie taki znowu zabawny

"Roślinny kabaret" Richarda Mabeya zawiera wiele ciekawych informacji - niestety, trudno jest do nich dotrzeć.

Brytyjski dziennikarz Richard Mabey zna się na roślinach - tego odmówić mu nie sposób. Większość swojego życia zawodowego, rozpoczętego jeszcze w latach 70., poświęcił relacjom pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Jest autorem wielu książek na ten temat, na swoim koncie ma również wiele programów dokumentalnych i współpracę z takimi gazetami jak The Guardian czy The Times.

Do lektury jego najnowszej książki - "Roślinnego kabaretu", zasiadłam więc z ogromnymi oczekiwaniami. Wprost proporcjonalna do tych oczekiwań okazała się niestety głębokość konfuzji, w której mnie ta lektura pozostawiła.

Dalej nie jestem na przykład w stanie powiedzieć, czym ta książka miała być w zamyśle autora. Albo inaczej, potrafię zrozumieć, czym miała być - opowieścią o wielowiekowych relacjach pomiędzy człowiekiem, jego wyobraźnią i światem roślin - ale nie mam pojęcia, jak wyglądał plan przedstawienia tego pomysłu. Coś bowiem bardzo w tej książce nie działa.

Każdy z rozdziałów "Roślinnego kabaretu" poświęcony jest konkretnej roślinie. Znajdziemy tu zarówno drzewa - sekwoje, dęby czy baobaby - jak i kwiaty - storczyki, narcyzy, tulipany - oraz rośliny "użytkowe", jak bawełna, kukurydza czy jabłoń. Opowieści o ich właściwościach przeplatane są z relacjami z prawdziwych wydarzeń i zestawieniami wystąpień poszczególnych roślin w tekstach kultury.

Niestety, pragnący poszerzyć swoją wiedzę laik nie znajdzie w "Roślinnym kabarecie" usystematyzowanych informacji. Na własną rękę będzie zmuszony do wyszukiwania znaczeń specjalistycznych terminów, które Mabey stosuje bez żadnego wyjaśnienia. Nie jest to do końca to, czego oczekuję od książki popularnonaukowej.

Ze smutkiem stwierdzam też, że podobnie nie sprawdzają się fragmenty o roślinach w kulturze. Wbrew pozorom, napisanie specjalistycznego, lecz przystępnego tekstu o literaturze to bardzo trudna sztuka - która, niestety, Mabeyowi nie wychodzi. Podejmując to wyzwanie, autor ogranicza się do suchej relacji oraz własnych interpretacji - a nad wszystkim góruje założenie, że czytelnikowi nie są potrzebne takie drobnostki jak kontekst.

Wreszcie, Mabey wielokrotnie podchodzi do przedstawianej tematyki osobiście, opowiada o własnych przeżyciach czy o swoich przyjaciołach. Jest to zabieg w sumie dość częsty w popularnonaukowych książkach, pomaga autorowi utworzyć emocjonalną więź pomiędzy czytelnikiem a opisywanymi rzeczami czy zjawiskami. Ale coś jeszcze powinno temu towarzyszyć! Bez uporządkowanej warstwy naukowej fragmenty osobiste są straszliwie nużące.

"Roślinny kabaret" mógłby być całkiem miłą lekturą. Ale żeby tak się stało, autor musiałby podjąć decyzję, co dokładnie chce przekazać czytelnikowi, zdecydować, jaką formę tekst ma przyjąć i te postanowienia konsekwentnie zrealizować. A tak, pozostaje tylko smutne wrażenie, że mogło być tak miło - ale powstał wielki bałagan.

Książka "Roślinny kabaret: botanika i wyobraźnia" ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, w tłumaczeniu Magdy Witkowskiej.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka

kflo/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019