24.04.2018
PL EN
13.04.2018 aktualizacja 13.04.2018

Wielkie powodzie na Mississippi efektem wieloletniej ingerencji człowieka w rzekę

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Na łamach ”Nature” badacze z USA dowodzą, że coraz częstsze ekstremalne powodzie na Mississippi są skutkiem wieloletniej ingerencji człowieka: prób regulowania rzeki, jej prostowania i zabudowywania brzegów wałami i groblami.

"Powodzie (na Mississippi – przyp. PAP) w ostatnim stuleciu były dużo większe od wcześniejszych z ostatnich 500 lat. Zadawaliśmy sobie więc pytanie, w jakim stopniu wpłynęły na to te wszystkie zmiany, jakie wprowadziliśmy na Mississippi, jednej z najbardziej uregulowanych rzek na świecie" – mówi główny autor badania, prof. Sam Munoz z Uniwersytetu Northeastern (USA).

By znaleźć odpowiedź, naukowcy postanowili zbadać osad rzeczny, lecz pobrany nie z dna samej rzeki, ale z jej trzech starorzeczy – jezior utworzonych z dawnych fragmentów koryta rzeki, które z czasem zostały od niej odcięte.

Podczas wielkich powodzi woda z rzeki ponownie je zalewa, przynosząc ze sobą osady, które potem opadają na dno jeziora. Tworzą się kolejne warstwy, które teraz dały naukowcom szansę na dokładniejsze zbadanie historii powodzi na Mississippi.

"Rozmiar fragmentów tworzących warstwy wskazuje na skalę powodzi. Im większa, tym więcej energii generuje rzeka, i większe fragmenty lądują w jeziorach" – opowiada inna współautorka badania, Liviu Giosan z Instytutu Oceanografii w Wood Holes (USA).

By dokładnie ustalić, kiedy wydarzyły się wielkie powodzie, zespół badaczy sięgnął po kilka metod: datowania osadu za pomocą izotopów ołowiu, cezu i węgla; technikę optycznie stymulowanej luminescencji, która ustala wiek materii analizując, kiedy ostatnio był on wystawiony na światło słoneczne, a także analizują słoje roczne drzew. Dopiero połączenie tych metod umożliwiło prześledzenie historii powodzi ponad 500 lat wstecz – około 350 lat dalej niż istniejące zapisy i dane o powodziach.

Z analizy wynika, że w ostatnich 150 latach rozmiar powodzi stulecia – czyli powodzi, która może w każdym roku przydarzyć się z prawdopodobieństwem 1 proc. – wzrósł dla Mississippi o ok. 20 proc.

Do takiej intensyfikacji zagrożenia powodzią w największym stopniu przyczyniły się, zdaniem naukowców, duże projekty inżynierii wodnej realizowane od roku 1928 na rzece i jej dorzeczu. Miały one ułatwić nawigację żeglugi handlowej po rzece oraz chronić ludzi i zbiory przed powodziami.

Badanie ujawniło też wpływ innego czynnika na ryzyko powodziowe. Porównując wyniki swych badań z danymi o naturalnych cyklach oscylacji na Atlantyku i Pacyfiku, naukowcy odkryli wyraźną zależność, utrzymującą się od stuleci, między powodziami na Mississippi a naturalnymi fluktuacjami temperatur wody w obu oceanach.

"Po raz pierwszy jesteśmy w stanie naprawdę przeanalizować, jak naturalna zmienność klimatu wpływa na powodzie, i jak potem ludzie to zmodyfikowali" – podsumowuje Munoz.

Jak mówi Giosan, odtworzenie bardziej naturalnych schematów powodziowych na rzece i umożliwianie podczas powodzi, by osady przenosiły się i opadały na terenach powodziowych, pomogłoby uratować tonącą deltę Mississippi. Koszty jej ratowania szacowane są na dziesiątki miliardów dolarów.

Więcej informacji tutaj: https://www.nature.com/articles/nature26145 (PAP)

dwo/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2018