23.06.2018
PL EN
25.05.2018 aktualizacja 25.05.2018

Wezwijcie Einsteina

Brakuje ci ostatnimi czasy historii idei? Chciałbyś się dowiedzieć, skąd wzięły się rzeczy znane "od zawsze"? Z "Podróży w czasie" Jamesa Gleicka dowiesz się np. dlaczego w twoich ulubionych opowieściach science-fiction niezbędne są wehikuły czasu.

Kiedy ostatnio mieliście do czynienia z podróżami w czasie? Pójdę o zakład, że nikt nie poda daty odleglejszej niż kilka miesięcy. Motyw ten jest ukochany przez współczesną kulturę - raz po raz pojawia się w książkach, serialach, filmach, grach (komputerowych i nie tylko). Nie sposób od niego uciec - i chyba za bardzo nawet tego nie chcemy.

Właśnie o fascynacji podróżami w czasie opowiada najnowsza książka słynnego amerykańskiego dziennikarza technologicznego Jamesa Gleicka, która ukazała się niedawno w Polsce.

Punktem wyjścia jest dla Gleicka "Wehikuł czasu" H.G. Wellsa: powieść z 1895 roku, która wprowadziła do kultury popularnej koncepcję pojazdu pozwalającego przenosić się w czasie. Gleick próbuje znaleźć odpowiedź na pytania, dlaczego tematyka podróży w czasie tak nas fascynuje i z jakiego powodu zrobiła zawrotną karierę akurat w ciągu ostatniego stulecia.

Najpierw jednak słowo ostrzeżenia: na skali popularnonaukowości książka Gleicka jest zdecydowanie bardziej popularna niż naukowa. Trochę brakuje w niej odgórnego porządku - całość to raczej swobodny esej. Choć lekko utrudnia to pracę recenzentowi, który chciałby móc przedstawić potencjalnemu czytelnikowi zawartość książki w sposób prosty i zwięzły - to muszę przyznać, że forma ta pasuje do treści. Jest zakręcona dokładnie tak, jak sama koncepcja podróży w czasie: fizyka miesza się z popkulturą, filozofia z historią społeczną.

Trzeba przyznać, że w koncepcji podróży w czasie jest coś specjalnego. Coś, co skłania nawet Najpoważniejszych z Poważnych Naukowców do dyskutowania na jej temat i udowadniania, dlaczego absolutnie nie są możliwe. A jednak - nawet jeśli możliwe nie są, to zasady rządzące podróżami w czasie zdają się być zakodowane w naszej świadomości. Sposób, w jaki zasady te wyewoluowały jest jedną z rzeczy, których możemy dowiedzieć się z książki Gleicka.

I tak, w rozdziale "Filozofowie i pulpowe pisemka" pisze o tym, jak to ludzkość nauczyła się poważnie traktować "takie bzdury", które przecież nie istnieją. Zaczynamy od pełnych zdumienia reakcji recenzentów, aby za chwilę zapoznać się z reakcją filozofów. Gleick przedstawia argumenty "przeciwników" temporalnych wojaży - tłumaczących, dlaczego tego typu wycieczki absolutnie nie są możliwe (jednym z cytowanych argumentów są... ruchy planet: "Podróżnik, poruszający się jedynie w czasie i nieruchomy w przestrzeni, nagle zawisłby w pustym eterze, podczas gdy Ziemia uciekałaby spod niego"). Wszystko to miało jeden główny efekt: pokazało, jak bardzo fikcyjna koncepcja podróży w czasie potrzebuje logicznych podstaw. I argumenty niedowiarków te właśnie podstawy pomogły stworzyć.

Choć lekko chaotyczna, książka Gleicka zdecydowanie jest ciekawa. Autor snuje opowieść z pasją, w interesujący sposób przedstawiając - i zestawiając ze sobą - rzeczy, z których wiele już jest nam znanych. Bardzo ciekawa lektura - zwłaszcza dla osób usposobionych humanistycznie.

Niestety, czuję się w obowiązku wytknąć, że przygotowaniu redakcyjnemu książki można było zdecydowanie poświęcić więcej czasu. W wielu miejscach rzucają się w oczy niezręczności w tłumaczeniu, które powinny być wyłapane przez redaktora - a w co najmniej jednym miejscu pojawia się niewielki, ale bardzo kłujący w oczy błąd tłumacza (facebookowy "timeline" to po polsku "oś czasu", a nie "linia czasu"). Szkoda trochę, bo pod każdym innym względem wydanie jest bardzo dopracowane.

Książka "Podróże w czasie" Jamesa Gleicka ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka

kflo/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018