15.08.2018
PL EN
18.07.2018 aktualizacja 18.07.2018

O historii Niemiec - niebanalnie

A wcale nic tego nie zapowiada, bo książka "Niemcy. Zbiorowa pamięć narodu" z prostą okładką - w barwy niemieckiej flagi, zanika wśród licznych wydawnictw w witrynach księgarskich. Jednak jest to odświeżające ujęcie historii państwa pokazane z perspektywy... zabytków.

Z perspektywy zabytków? I to ma być ciekawe? Gdy autorem jest Neil MacGregor - wieloletni dyrektor Muzeum Brytyjskiego, niespożyty popularyzator historii i gawędziarz - może, a nawet musi takie być!

"Niemcy. Zbiorowa pamięć narodu" nie pretenduje bowiem do bycia historią, czy też zarysem dziejów tego kraju. Jak pisze we wstępie autor: "usiłuje jednakże zgłębić i objaśnić, poprzez rozmaite wytwory i budowle, postacie i miejsca, pewne wybrane wątki, jakie ukształtowały współczesną tożsamość narodową Niemiec".

Historia Niemiec z polskiej perspektywy widziana jest najczęściej przez pryzmat konfliktów i wojen - II wojny światowej czy walk w okresie średniowiecza, łącznie z... bitwą pod Grunwaldem. Optyka opisywanej przeze mnie książki jest zupełnie inna. Być może dlatego, że autorem jest Brytyjczyk i... muzealnik. To, co rzuca się w oczy, gdy po raz pierwszy weźmiemy tomik do ręki to jego słuszna objętość (700 stron!), ale również olbrzymia liczba zdjęć, map i reprodukcji (ponad 650!) z czego większość jest doskonałej jakości. Już sam poziom edytorski jest zachwycający!

Niebanalny jest podział książki na części i rozdziały. Po lekturze co prawda miałem wrażenie, że zapoznałem się z całą, długą historią Niemiec, to jednak nie jest to linearna historia tego kraju. Autor wielokrotnie podkreśla, że historia współczesna jest absolutnie przeniknięta bliższą lub dalszą przeszłością. Świetnym tego świadectwem jest doskonała fotografia, na której widnieje odnowiony gmach Reichstagu, Brama Brandenburska i pomnik Holokaustu.

Jedna z części książki poświęcona jest tym rzemiosłom, w których Niemcy osiągnęli doskonałość bądź byli w nich pionierami. Nie mogło zatem zabraknąć dokonań w dziedzinie metalurgii (norymberscy rzemieślnicy osiągnęli w tej dziedzinie perfekcję) czy porcelany ("białe złoto Saksonii"). Podobnie jak w całej książce - napisanej lekkim językiem, często skrzącym się błyskotliwymi bądź kąśliwymi uwagami - również tu nie zabrakło ciekawostek. Dowiemy się np. że wynalazca nowoczesnej prasy drukarskiej Jan Gutenberg był co prawda świetnym biznesmenem, ale ze względu na ciągłe problemy finansowe wchodził nieraz w kolizje z prawem. Natomiast doskonała porcelana (porównywalna jakościowo z chińską) powstała na pocz. XVIII w Dreźnie niejako przypadkiem - poleceniem lokalnego władcy było wyprodukowanie... złota!

Niemcy nie są krajem jednolitym - przez setki lat były to dziesiątki, ba! setki oddzielnych, niezależnych od siebie tworów politycznych (przed 1789 r. było to 300 małych państw!). MacGregor poświęca bardzo dużo miejsca rozważaniom nad tym, kto jest Niemcem. Przez olbrzymią część historii wspólnym mianownikiem dla osób rozsianych po różnych zakątkach Europy - od Kłajpedy po Bazyleę był język - i to on zawsze spajał "Niemców" - nawet, gdy jeszcze nie było mowy o zjednoczonym państwie. Idzie to w parze z wynikami sondy ulicznej przeprowadzonej jakiś czas temu przez serwis EasyGerman w Berlinie - na pytanie, z czego są dumni jej uczestnicy - Niemcy, wskazywali często właśnie na... język.

MacGregor zauważa, że to w takim kontekście należy interpretować dawny hymn Niemiec (którego tekst został zmodyfikowany), w którym śpiewano "Deutschland, Deutschland über alles". Takie sformułowanie nie ma nic wspólnego z nazistowskimi rządami Hitlera. Przeciwnie - miało ono oznaczać, że zjednoczone Niemcy (rządzone przez parlament i posiadające konstytucję) są ważniejsze dla ludzi od ich lokalnych monarchów, którzy mieli w zasadzie nieograniczoną władzę. Było to marzenie, które mieli liberałowie w czasie Wiosny Ludów w 1848 r. stłamszone jednak szybko przez monarchów. W tym samym czasie powstała również koncepcja niemieckiej flagi - jej przesłanie miało być identyczne - "Wolność i ochronę przed samowolą książąt od tej pory miała gwarantować poddanym konstytucja" - czytamy.

MacGregor nie unika tematów trudnych w niemieckiej historii - rządów Hitlera. Pyta: "Jak to możliwe, że wielkie humanistyczne tradycje z kart niemieckiej historii - twórczość Dürera, Biblia Lutra, muzyka Bacha, oświecenie, Faust Goethego, Bauhaus i wiele, wiele innych - nie zdołały zapobiec temu kompletnemu moralnemu upadkowi, który doprowadził do śmierci milionów ofiar i katastrofy całego narodu?" Nie otrzymamy żadnej odpowiedzi, oprócz stwierdzenia, że są to kwestie "z którymi musi się zmagać dzisiaj każdy Niemiec". Historia lubi się jednak powtarzać, więc autor pyta nas bez ogródek: "co sami zrobilibyśmy w podobnej sytuacji?".

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Wydawnictwo było jednym z elementów szerszego projektu "Zbiorowa pamięć narodu niemieckiego" - wystawy w Muzeum Brytyjskim w Londynie (2014 r.) i słuchowiska na antenie BBC, którego nadal można wysłuchać.

Szymon Zdziebłowski

szz/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018