15.08.2018
PL EN
20.07.2018 aktualizacja 20.07.2018

"Wielkopolska poprzez wieki" - w nowej szacie edytorskiej

Z dziejami Wielkopolski, począwszy od pradziejów po koniec XX w. można zapoznać się we wznowionej książce autorstwa uznanego poznańskiego historyka prof. Jerzego Topolskiego - "Wielkopolska poprzez wieki".

W zamyśle wydawcy książka ta miała być skierowana do szerokiego grona odbiorców - miłośników regionu, ale również dla wszystkich zainteresowanych dziejami Polski. Imponuje zakres pracy. Siłą rzeczy należy wejść w dziedziny, które nie są specjalnością. Dlatego uczeni nieczęsto porywają się na przygotowywanie takich opracowań - żeby nie narazić się przypadkiem kolegom z branży, wchodząc już w zakres czyichś kompetencji.

Prof. Jerzy Topolski na szczęście nie miał takich oporów. W dość kompaktowej formie, na blisko 500 stronach, zawarł całe, długie i skomplikowane losy Wielkopolski - od pojawienia się w tym rejonie człowieka u schyłku epoki lodowcowej po koniec wieku XX.

Pierwsze wydanie książki ukazało się już w 1973 r. "Jest to nowe wydanie według tekstu z 1999 r., po nowej redakcji, korekcie, ze zmienioną typografią i layoutem" - wyjaśniło w mailu Wydawnictwo Poznańskie, odpowiadając na pytanie, czym różni się tegoroczne wydanie od tego z 1999 r.

Na ile korekta czy też aktualizacja tekstu była dokładna, można przekonać się już w rozdziale dotyczącym pradziejów, gdzie serwowane są nieaktualne informacje dotyczące wieku grodu w Biskupinie - lata 550-400 p.n.e. - podczas, gdy od lat wiadomo, że miejsce to funkcjonowało w VIII w. p.n.e., tak więc 200 lat wcześniej. Wynika to z badań dendrochronologicznych pni wykorzystanych do wzniesienia osady. Już samo datowanie tej słynnej dziś osady wpływa na całą dalszą narrację. Wychodzi z użycia też stosowane w tej części książki określenie "rewolucja neolityczna", które archeolodzy stosowali przed laty... Przeczytamy też, że okres ten rozpoczyna się w Europie 4,5 tys. lat p.n.e. - według obecnego stanu wiedzy rolnictwo było stopniowo wprowadzane w kontynentalnej Europie co najmniej pół tysiąca lat wcześniej (a w przypadku Grecji nawet 2 tys. lat wcześniej!). To kilka przykładów z pierwszych stron książki.

Zaskakująco niewiele miejsca autor poświęca pradziejom - zaledwie... 12 stron. Jak na kompendium opisywane jako "świetnie napisana historia Wielkopolski od czasów prehistorycznych po koniec XX wieku" może to zaskoczyć ewentualnego czytelnika, który spodziewałby się zbilansowania zawartości pod względem prezentowanych okresów. Ten mankament jest tym bardziej widoczny ze względu na liczne w ostatnich dwóch dekadach nowe odkrycia archeologów w Wielkopolsce dotyczące zarówno najdawniejszych dziejów, jak również średniowiecza. Dlatego razi chociażby brak informacji dotyczących odkrycia na poznańskim Ostrowie Tumskim palatium i implikacji wynikających z jego obecności. Zamiast tego czytamy: "Oprócz nie odkrytego jeszcze palatium w Gnieźnie podobne istniało prawdopodobnie również w Poznaniu". Oczywiście brak jakiegokolwiek przypisu do tego sformułowania!

Książka była z pewnością cennym i aktualnym kompendium wiedzy o dziejach Wielkopolski w momencie jej wznowienia u schyłku tysiąclecia, w 1999 r. - wówczas prezentowała ówczesny stan wiedzy. Czytelnik tego wydania może czuć się wprowadzany w błąd - nigdzie nie napisano, że jest to wznowienie książki sprzed blisko dwóch dekad. Napisano też: "Autor należy do grona najwybitniejszych polskich historyków. Jego wiedza i umiejętności przystępnego jej przedstawiania stawiają książkę w szeregu najlepszych opracowań historii Wielkopolski". To rękojmia jakości. Tymczasem wydawca zapomniał dodać, że ten wybitny historyk zmarł w... 1998 r. Dlatego sam nie mógł już czuwać nad poprawkami w nowym wydaniu. Niestety, nie dostrzegłem ich w tej części, która dotyczy najstarszych dziejów Wielkopolski.

"Podobnie jak w przypadku ostatniego wydania +Historii Polski+ tego autora naszą intencją, zresztą zgodną z myślą spadkobierczyni autora, jest uprzystępnianie treści książki. Zatem nie jest to wydanie krytyczne kolejnego z dzieł znanego historyka, a wydanie popularne mające dostarczyć czytelnikowi zarówno wiedzy, jak i przyjemnej lektury" - napisali do mnie wydawcy. I byłoby to w porządku, gdyby zawarto chociaż krótką notę, że informacje w niej zawarte są zgodne ze stanem wiedzy sprzed 2 dekad (z pewnością w przypadku pierwszych rozdziałów). Jak z resztą książki? Gdyby wydawca zadbał o nawet skróconą bibliografię, taka ocena byłaby prostsza po spojrzeniu w daty wydania cytowanych publikacji, na których oparto poszczególne rozdziały.

Na koniec refleksja - co by było, gdyby publikację na temat genetyki, informatyki lub sztucznej inteligencji wznowić po 20 latach w zasadzie bez większych zmian - jedynie z drobnymi poprawkami edycyjnymi? I bez komentarza, że to wznowienie publikacji? Czytelnik mógłby sądzić, że prezentowany jest aktualny stan wiedzy. W dziedzinach tych postęp wiedzy jest co prawda jeszcze szybszy niż w humanistyce. Ale humaniści też nie próżnują...

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018