23.10.2018
PL EN
30.07.2018 aktualizacja 30.07.2018

Z czego się śmiano w średniowieczu

Wieki ciemne - to sformułowanie odchodzi do lamusa. Dziś wiadomo, że średniowiecza nie należy postrzegać jako tak ponurego i surowego okresu. Było w nim miejsce na masę śmiechu i humoru - o czym możemy przeczytać w książce "Z czego się śmiano w średniowieczu?".

Na przedstawienia ludzi w obscenicznych pozach, eksponujących pośladki i genitalia, karykaturalne postaci, absurdalne zestawienia różnych przypadkowych części ciała bądź różnych gatunków zwierząt - natykają się historycy nie we współczesnych komiksach czy filmach dla dorosłych, ale w czasie lektury średniowiecznych tekstów religijnych. Przedziwne wizerunki wykonywali skrybowie na marginesach ksiąg religijnych - to jeden z wielu przykładów na poczucie humoru i dystans do religii i życia, które wyrażali Europejczycy w okresie wieków średnich opisany w książce historyk Aleksandry Niedźwiedź "Z czego się śmiano w średniowieczu?".

Co zatem wywoływało uśmiech na twarzach blisko tysiąc lat temu? W ocenie badaczki ówczesne poczucie humoru nie różniło się tak bardzo od dzisiejszego - wyśmiewano przywary, grupy społeczne, słabości. "Humor, podobnie jak we wszystkich innych epokach, był sposobem na łamanie tabu, poruszanie trudnych, często niewygodnych tematów, wyśmiewanie powszechnie występujących zjawisk społecznych. Średniowieczna kultura śmiechu mówi nam więcej, niż niejedno poważne źródło historyczne" - przekonuje Niedźwiedź.

Wyśmiewano się z płci pięknej, ale też z mężczyzn - na kartach marginesów średniowiecznych modlitewników widoczne są sceny pokazujące kobiety gromiące bezbronnych mężczyzn. Niedźwiedź uważa to za dowód na to, że kobiety wyłamywały się wówczas męskiej dominacji - z drugiej strony przedstawienia te miały komiczny charakter. "Bawią zatem zarówno agresywne kobiety, jak i ulegli, słabi mężczyźni" - pisze.

Na przejawy humoru można się też natknąć w krótkich opowiastkach średniowiecznych. Nie szczędzono tam drwin z duchownych (m.in. z powodu nieprzestrzegania celibatu) i religii. W powiastce "Cztery prośby do św. Marcina" chłopskie małżeństwo kieruje do świętego życzenia dotyczące... narządów płciowych współmałżonka - co stoi w kontraście do powszechnej opinii na temat średniowiecznych ludzi - wcale nie rozmodlonych i wystraszonych zbliżającym się końcem świata. Nie jest jasne, kto czytał sprośne i zabawne opowiastki. Obecnie historycy skłaniają się do poglądu, że byli to arystokraci "znużeni wyidealizowanym obrazem świata, jaki przedstawiała literatura dworska".

Ze średniowiecznym humorem i zabawą nierozłącznie kojarzy się błazen. Dlatego nie mogło zabraknąć również tego tematu. "Wbrew pozorom błazen nie jest wynalazkiem średniowiecza. Jest jedną z najstarszych postaci w literaturze. Wspominają o nim już pisma starożytnego Wschodu, szczególnie Mezopotamii, a także starożytnej Grecji i Rzymu" - pisze autorka. O tym, że władcy korzystający z usług błaznów cenili ich rzemiosło świadczy fakt, że niektórzy z nich otrzymywali nawet nadania ziemskie! Takie przykłady znane są z terenu Polski. "Na dworze zdominowanym przez hipokryzję mogło być konieczne, aby prawda reprezentowana była jako żart, wygłup" - uważa Niedźwiedź. I faktycznie tak bywało, że przekazywali królowi niedobre wiadomości w dość nietypowy sposób.

Z usług średniowiecznych "stand-uperów" korzystała też gawiedź w miasteczkach i wsiach. Kler za nimi nie przepadał. "Znane są źródła z epoki, które wymieniają synody i papieży potępiających takie widowiska oraz karcących ze względu na ich niemoralność. Mimo to, ich popularność w całej Europie utrzymała się do końca średniowiecza" - pisze Niedźwiedź.

Również średniowieczna architektura bywała i bywa zabawna. Olbrzymie pole do popisu dawało artystom konstruowanie rzygaczy, czyli ozdobnie zakończonych rynien. W późnośredniowiecznym kościele św. Jakuba w Brnie w Czechach ma on postać osoby załatwiającej grubszą potrzebę fizjologiczną! Nie jest to odosobniony przykład. Tak więc - jak przekonuje autorka - nie jest prawdą, że średniowieczną sztukę należy kojarzyć tylko z szlachetną, poważną i świątobliwą tematyką. Podsumowując stwierdza, że "średniowiecze było pełne takich lubieżnych motywów", a działo się tak dlatego, że nie był to okres wyłącznie "pełnych gracji niewiast i szlachetnych rycerzy". Na porządku dziennym były żarty dotyczące potrzeb fizjologicznych, które dziś narosły tabu - przekonuje autorka.

Z książki dowiemy się też, jakie było stanowisko Kościoła dotyczące humoru, śmiechu czy kuglarstwa - najkrócej ujmując: niejednoznaczne. Niektórzy księża łączyli te dziedziny jednak z głupotą, szaleństwem albo siłami diabelskimi.

Do naszych czasów średniowieczny humor przetrwał w sposób fragmentaryczny - w tekstach czy w sztuce. Czasem śmieszne elementy zaskakują śmiałością - nawet współczesnego odbiorcę. "Był on również odważniejszy niż mogłoby się nam zdawać. W ówczesnym poczuci humoru najpełniej objawia się ta epoka jako tętniąca życiem, kolorowa" - podsumowuje historyk.

Książka ukazała się jedynie w postaci e-booka nakładem wydawnictwa Promohistoria - Histmag.org. Autorka, Aleksandra Niedźwiedź jest magistrem historii sztuki, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, a także licencjonowanym przewodnikiem miejskim po Warszawie. Współpracuje z portalem Histmag.org

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018