15.08.2018
PL EN
06.08.2018 aktualizacja 06.08.2018

"Sfinks" - nowa powieść francuskiego egiptologa

Archeolodzy to nie tylko ludzie, którzy grzebią w ziemi i rozkopują starożytne cmentarzyska. Część z nich posiadła nawet tajemną wiedzę sięgającą czasów budowniczych Wielkiej Piramidy w Gizie - dowiemy się z powieści egiptologa Christiana Jacq.

Christian Jacq jest co prawda egiptologiem wykształconym na paryskiej Sorbonie, ale światową sławę zyskał dzięki swoim powieściom i opracowaniom popularyzującym wiedzę na temat starożytnego Egiptu. Na całym świecie sprzedano miliony egzemplarzy jego książek.

Trudno się dziwić. "Sfinks" to co prawda pierwsza książka jego autorstwa, którą miałem okazję przeczytać, ale od razu zrozumiałem, dlaczego jego dzieła cieszą się tak dużym powodzeniem. Właśnie wydana w Polsce powieść napisana jest prostym językiem, akcja jest szybka, a wątków dotyczących archeologii czy egiptologii - nie brakuje.

Książka te jest też swojego rodzaju manifestem i przestrogą - bezwzględnym bóstwem staje się dziś postęp technologiczny. Kto tak uważa? Nie zdradzę wszystkiego, aby nie popsuć zabawy w czasie lektury. W każdym razie pojawia się tu tajne bractwo, które od setek lat spowalniało niekontrolowany postęp techniczny (sic!). "Przeszkodzili starożytnemu Egiptowi w eksploatacji ropy naftowej, a starożytnym Chinom w wykorzystaniu materiałów wybuchowych" - takie sformułowanie wywołało na mojej twarzy uśmiech politowania.

Jacq ma już ponad 70 lat. Być może dlatego opis niektórych elektronicznych gadżetów wykorzystywanych przez bohaterów po prostu trąci myszką, np. zegarków, za pomocą których można się ze sobą kontaktować i namierzyć pozycję. Może zrobiłoby to wrażenie kilka dekad temu w jednej z kolejnych odsłon przygód Jamesa Bonda, ale nie dziś... Tak czy owak - to postęp techniczny, zwłaszcza pod postacią wrzuconych do jednego worka internetu, big data, cyborgizacji - ukazany jest jako samo zło. A na postęp obrażać się nie można, bo jest przecież nieunikniony. Mimo to powieść czyta się jednym tchem, ale jest to świat tak bardzo przerysowany, że wręcz chwilami - komiczny.

Jacq nie oszczędza też "wujka Google". Jak pisze, holding powołany przez tego cyfrowego giganta Alphabet ma doprowadzić do tego, aby dworce kolejowe w Indiach miały uzyskać dostęp do Internetu (jak rozumiem w postaci WiFi). Egiptolog zauważa z przekąsem, że w pozostałych obszarach - komfortu, bezpieczeństwa i punktualności połączeń polepszenie ma nastąpić później. Jacq punktuje też w podobny sposób inne megakorporacje działające w cyfrowym biznesie wskazując, że tak naprawdę liczy się dla nich jedynie zysk.

W książce nie brakuje również polskich wątków. Pojawiają się programiści (działający - a jakże - w międzynarodowym środowisku, poza Polską - a więc jest to typowy przykład "drenażu mózgów"), którzy pracują dla jednego z głównych bohaterów - multimilionera utrzymującego się z doskonałych inwestycji.

W powieści występuje m.in. archeolog Chaled al-Asaada, którego zamordowali islamscy ekstremiści. Asaad był emerytowanym dyrektorem muzeum i starożytności Palmyry i jednocześnie najbardziej znanym archeologiem syryjskim, nazywanym często „Mister Palmyra”. Syryjczyk odmówił ewakuacji i pozostał w swoim domu w Palmyrze. Trochę jednak szkoda, że autor zapomniał wspomnieć o naszych archeologach - od roku 1959 do początku wojny domowej w 2011 działała w Palmyrze co roku polska misja archeologiczna (była to najdłużej tam pracująca misja zagraniczna). Badania rozpoczął prekursor polskiej archeologii śródziemnomorskiej, prof. Kazimierz Michałowski.

Rzeczywistość, czy ta dotycząca licznie występujących w powieści zabytków czy korporacji, miesza się i przeplata w "Sfinksie" płynnie z teoriami spiskowymi, wątkami legendarnym i po części legendarnymi. Jest też bursztynowa komnata, a nawet tajemniczy eliksir życia - który jednak zbyt skuteczny nie jest. Próba ustalenia tego, co jest faktem a co fikcją literacką, może być dla czytelnika ciekawą przygodą w czasie i przestrzeni, np. w czasie poszukiwań prawdziwych informacji na temat niezwykłych zabytków, takich jak Angkor Wat czy sfinksa w Gizie. Warto w tym celu sięgnąć po literaturę popularnonaukową, do czego gorąco zachęcam.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018