11.12.2018
PL EN
09.08.2018 aktualizacja 09.08.2018

Epoka człowieka - pora na pogłębioną dyskusję

Źródło: Wydawnictwo naukowe PWN Źródło: Wydawnictwo naukowe PWN

Głębszą dyskusję nad antropocenem, czyli epoką człowieka, proponuje prof. Ewa Bińczyk w książce "Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu". To pole dla rozmów dla ekspertów różnych specjalności: m.in. geologii, klimatologii, filozofii, socjologii - uważa.

Naukowcy nie mają wątpliwości, że na przestrzeni ostatnich dekad człowiek odcisnął bardzo silne piętno swojej obecności na Ziemi. Konsekwencje niszczycielskiej eksploatacji zasobów i produkowania gazów cieplarnianych są w ostatnich latach coraz bardziej dostrzegalne - np. pod postacią rosnącej temperatury czy anomalii pogodowych. Wystarczy zresztą spojrzeć w ostatnich dniach na termometr - zdaniem naukowców musimy się przyzwyczaić do tak wysokich temperatur w kolejnych latach.

Ale czy zmiany klimatu są tak silne? Czy wpłynęły na Ziemię tak bardzo, że należy mówić o epoce człowieka, czyli antropocenie? Coraz większe grono badaczy jest takiego zdania. "Antropocen zdefiniowano jako epokę, w której obserwujemy +aktywne ingerowanie człowieka w procesy kierujące geologiczną ewolucją planety+" - pisze prof. Bińczyk. Oficjalnie nadal żyjemy w epoce holocenu, która rozpoczęła się prawie 12 tys. lat temu po stopnieniu lądolodu skandynawskiego.

Dyskusja nad tym, czym jest antropocen i jakie są jego konsekwencje - nie tylko dla środowiska - trwa. Wygląda na to, że szczególnie w świecie Zachodu jest coraz bardziej ożywiona. Chociaż prof. Bińczyk ubolewa, że w Polsce "brakuje satysfakcjonującej, systematycznie prowadzonej refleksji na temat retoryki debat dotyczących antropocenu, która koncentrowałaby się wokół wyzwań pojęciowych związanych z tematyką granic planetarnych, katastrofy klimatycznej i utraty bioróżnorodności" - wskazuje autorka.

A skąd marazm w tytule książki? Prof. Bińczyk nie jest optymistką. "Epokę antropocenu określa się wręcz jako epokę wyparcia, krótkowzroczności, chowania głowy w piasek oraz denializmu. (...) Nie ma wątpliwości, że w odniesieniu do bezpieczeństwa klimatycznego znaleźliśmy się dzisiaj w stanie tego rodzaju bezwładu i otępienia" - wyjaśnia badaczka. W jej ocenie nawet paryskie porozumienie klimatyczne nie jest wystarczającą podstawą do nadziei (swoją drogą w międzyczasie USA się z niego wycofały...).

Debata o antropocenie to nie tylko refleksje natury geologicznej czy biologicznej. Pojawiają się też dyskusje mające wymiar eschatologiczny. "Wymiar eschatologiczny wiąże się dodatkowo z nadzieją na rozbudowanie nowego typu świadomości, odkrycie znaczenia historii czy sensu istnienia człowieka na Ziemi" - pisze Bińczyk. Zatem widać, że pole debaty jest bardzo szerokie, a epoka do której powstania przyczynił się człowiek jest czymś absolutnie wyjątkowym w historii dziejów Błękitnej Planety. Dlatego konieczny jest nad tym zjawiskiem głębszy, filozoficzny namysł.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa naukowego PWN. Została dofinansowana przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (UMK) oraz Narodowe Centrum Nauki.

Autorka, prof. Ewa Bińczyk kieruje Zakładem Filozofii Nauki w Instytucie Filozofii UMK w Toruniu. Zajmuje się współczesną filozofią nauki i techniki, studiami nad nauką i technologią oraz socjologią wiedzy naukowej.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018