11.12.2018
PL EN
02.10.2018 aktualizacja 03.10.2018

"Osobowość na talerzu", czyli o mięsnych wyborach

Zwierzęta świadomie i intencjonalnie - choć inaczej niż ludzie - doświadczają świata - przekonuje autorka książki "Osobowość na talerzu". I zachęca do refleksji nad tym, czemu jedne zwierzęta zjadamy ze smakiem, innymi - brzydzimy się, a jeszcze inne - tulimy.

Spokojnie! To nie jest książka napisana przez nawiedzonego wegetarianina (chociaż autorka od kilku lat wykluczyła ze swojej diety mięso, z wyjątkiem ryb). "To zaproszenie, aby dokładnie zobaczyć, kogo właściwie mamy na talerzu, i zrozumieć nasze związki ze zwierzętami" - zachęca do lektury antropolog prof. Barbara J. King. Sama przez wiele lat zajmowała się badaniem szympansów. I jeden z rozdziałów poświęcony jest właśnie żywieniem się tym, jakże bliskim, krewnym człowieka.

"Codziennie (...) stajemy przed wyborem, czy zjeść kury, świnie, krowy i inne zwierzęta, które znaczna część świata rutynowo uznaje za żywność. Patrząc przez międzykulturowe szkła, doszłam do wniosku, że te codzienne decyzje jakościowo nie różnią się specjalnie od decyzji, czy przygotować na obiad małpę - albo psa" - pisze prof. King. Wszystko bowiem zależy od kultury i otoczenia, w którym przyszło się nam wychować. W niektórych częściach Azji spożywanie owadów jest codziennością - w kulturze zachodniej nadal jest to dziwactwo albo zachcianka hipsterów.

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów - w każdym z nich autorka omawia konkretny gatunek zwierząt, po kolei - od najprostszych, z naszego punktu widzenia, owadów, a skończywszy na szympansach. Tworzy je zbiór anegdot, opisów filmów z YouTube, z których oczywiście wynika, że zwierzęca natura jest bardziej zaskakująca, niż mogło by się nam wydawać. Autorka przytacza też w luźnej formie wyniki badań naukowych. Te - w jej ocenie - niezbicie dowodzą, że już nawet owady posiadają odmienne osobowości, uczą się i mogą podejmować przemyślane decyzje. Dowiemy się m.in., że wbrew pozorom ryby mówią (a przynajmniej wydają dźwięki), kury potrafią się o siebie troszczyć i opiekować sobą nawzajem, świnie mają wyrafinowane zdolności poznawcze, lepsze niż psy, a nawet trzyletnie dzieci.

"Żadne zwierzę nie musi odczuwać jak my, żeby odczuwać w ogóle, tak samo jak żadne zwierzę nie musi być inteligentne jak my, aby być mądre lub czuć emocje podobne do naszych, abyśmy uznali je za istotę czującą z wyraźną i nieraz bogatą osobowością" - przekonuje.

King nie indoktrynuje. Chociaż wyraża swoje opinie dosyć jasno. Pisze, że w obliczu niezliczonych dowodów na to, że zwierzęta odczuwają, mają emocje i osobowość - jesteśmy im "coś winni: uświadomienia sobie ich wrażliwości, a także wykorzystania naszej inteligencji do zaakceptowania tego faktu i działania w ich imieniu."

Co to - zdaniem autorki - oznacza w praktyce? Czy wszyscy ludzie powinni stać się wegetarianami, a może weganami (osobami nie spożywającymi żadnych produktów odzwierzęcych)? W jej ocenie - nie! Jest bowiem jeszcze inna droga. To reduktarianizm. Taka dieta polega na ograniczeniu spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego. Dzięki temu w pewnym stopniu możnaby ograniczyć cierpienie zwierząt, a nawet wpłynąć na poprawę środowiska naturalnego, a może i zredukować głód na świecie (bo bydło zjada olbrzymią część m.in. soi i innych roślin, które z powodzeniem mogliby jeść ludzie). Poza tym - dieta roślinna jest po prostu zdrowsza.

King stroni od konfliktu i zachęca do kompromisu w kwestiach diety. Zachęca do zmniejszenia spożycia mięsa tylko raz w tygodniu. Ale - jak dodaje - większość z nas jest w stanie zrobić więcej.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B.

Szymon Zdziebłowski

szz/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018