23.10.2018
PL EN
11.10.2018 aktualizacja 11.10.2018

Najłatwiej jest krytykować

Autor książki "Wściekły kucharz" - biochemik i kucharz w jednej osobie - dokonuje przeglądu diet i demaskuje związane z nimi mity oraz fałszywe obietnice. Sam jednak nie proponuje niczego sensownego.

To dość oczywiste, że ludzie - kierowani pragnieniem posiadania szczupłej sylwetki, troską o zdrowie albo poddając się presji otoczenia - szukają cudownych diet. Gotowi są podążyć za każdym, kto obieca im efekt; im szybciej i bez zbędnych wyrzeczeń, tym lepiej. Nie trzeba być geniuszem, by odkryć, że sporo z dostępnych propozycji żywieniowych nie ma sensu, wręcz może być szkodliwe dla zdrowia.

"Ciemną stroną" diet zajął się autor książki "Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach" (wyd. Buchmann) - Anthony Warner, profesjonalny kucharz i bloger, a z wykształcenia biochemik. Regularnie współpracuje on w pismem "New Scientist" i portalem The Pool, a jego blog (angry-chef.com) cytowany jest m.in. na łamach "The Guardian". Rozmaitość diet, które bierze on pod lupę i metodycznie miażdży, przyprawia o zawrót głowy. Rozprawia się m.in. z dietą paleo, dietą alkaliczną, oczyszczającymi detoksami, superżywnością czy olejem kokosowym. Przy okazji dostaje się ajurwedzie, tradycyjnej medycynie chińskiej i innym "starożytnym ściemom".

Warner przytacza fakty naukowe i opinie, które mają zachęcić czytelnika do krytycznego spojrzenia na diety, rozszyfrowania ich ideologicznej otoczki i zdemaskowania związanych z nimi mitów. Przekonuje, że teorie związane z dietami to bzdury, zagrożenie dla zdrowia i drenaż dla kieszeni. Piętnuje aktorów czy inne gwiazdy popkultury, propagujące "zdrowy" styl życia i kolejne diety. Tego typu "autorytety", które dzięki tradycyjnym mediom i internetowi docierają do rzeszy fanów to prosta droga do konserwowania ignorancji i wspierania pseudonauki - ostrzega Warner.

Dużo w tym racji. Wydaje się jednak, że zamiast skupić się na argumentach naukowych i rzeczowej polemice - autor rozmienia się na drobne. Że autorom i propagatorom różnych diet często na wyrost przypisuje różne motywacje i filozofie, po czym mnóstwo energii wkłada w ich zwalczanie. Miesza argumenty i choć przyjmuje demaskatorski ton - sam nie unika logicznych błędów.

Podczas lektury odnosiłam wrażenie, że zasadniczą strategią autora jest "po prostu przywalać", a jego przeciwnikiem - wszystko, co łączy się ze słowem "dieta" - właśnie dlatego, że "dietą" jest nazywane. Biorąc pod uwagę jakość argumentów Warnera zakładam, że z równą łatwością mógłby się on rozprawiać z osiągnięciami medycyny czy skrytykować większość przejawów życia społecznego.

Ten kucharz jest chyba zbyt wściekły.

Autor książki nie jest naukowcem (biochemikiem jest z wykształcenia, ale nie z zawodu), o czym starałam się pamiętać podczas lektury. Zaraz jednak przychodziła mi na myśl spora lista naprawdę dobrych książek popularnonaukowych, których autorzy tropią mity bądź je demaskują, także naukowcami nie będąc.

Na kartkach tej książki czytelnik nie znajdzie cudownej recepty, jak się zdrowo odżywiać, co autor otwarcie zastrzega. Warner pisze, że starał się nie zamieszczać zbyt wielu porad na ten temat, "by nie wpaść w pułapkę głoszenia przekonań opartych na własnych błędach poznawczych". Zaznacza jednak oczywiście, że nasze wybory żywieniowe nie są obojętne i że między dietą a zdrowiem istnieje wyraźny związek. To, co wie na temat zdrowego jedzenia - przekazuje w epilogu, na niecałych czterech (spośród niemal 350) stronach.

Zastanawia mnie, z czym właściwie czytelnik zostanie po lekturze. Wszak o tym, "jak jeść zdrowo", autor pisze w ogromnym skrócie.

Woli on raczej deklarować, że to "radość z jedzenia jest najważniejsza".

"Jeśli gotowanie nie sprawia wam przyjemności - mam świadomość, że wielu ludzi nie lubi tego robić - nie powinniście czuć się z tego powodu winni. Jedzenie na wynos, paczka herbatników, nuggetsy z kurczaka albo danie gotowe od czasu do czasu nie zrobią wam krzywdy. Tak samo jak miska jarmużu czy sałatka z quinoi. Pamiętajcie tylko, żeby się do nich nie ograniczać. Jedyna dieta szkodliwa dla zdrowia to reżim restrykcyjny, mało różnorodny i pozbawiony radości" - pisze Warner.

Naprawdę? Po tak zajadłym demaskatorze oczekiwałabym bardziej wyrafinowanego przekazu na temat diety. Najłatwiej jest krytykować.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018