23.03.2019
PL EN
10.01.2019 aktualizacja 10.01.2019

Może zamiast zwalczać mity warto je zrozumieć?

"Własnych mitów się nie widzi. We własne mity się wierzy" pisze w swojej świetnej książce dr. hab. Marcin Napiórkowski - semiotyk, który bada, jak funkcjonują różne mity we współczesnej kulturze. I sugeruje - m.in. naukowcom - by zamiast walczyć z mitami, tworzyli własne.

Prace dr hab. Marcina Napiórkowskiego z Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego lubię od czasu jego książki "Władza wyobraźni". A kto nie zna jeszcze jego bloga "Mitologia współczesna" - temu zazdroszczę - ma przed sobą mnóstwo ciekawych tekstów do przeczytania.

Najnowsza książka Napiórkowskiego - "Mitologia współczesna" - to zbiór esejów, w których semiotyk analizuje różne soczyste zjawiska związane z funkcjonowaniem mitów w kulturze współczesnej. Bo mity - jak zwraca uwagę - to nie tylko znane ze starożytnej Grecji czy Rzymu opowieści o bogach, herosach i potworach. Mit - jak pisze Napiórkowski - to system "wytwarzający sens i objaśniający świat". I współcześni ludzie potrzebują w życiu mitów.

Niektóre mity tak mocno wgryzły się w naszą kulturę, że nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich istnienia. A jak pisze autor, "własnych mitów się nie widzi. We własne mity się wierzy".

Napiórkowski nie jest pogromcą mitów. On idzie dalej i zastanawia się, dlaczego jakaś opowieść zaczyna funkcjonować w świadomości społecznej. A wiedza o tym, jak działają mity i po co są ludziom potrzebne, przydać się może m.in. naukowcom w ich próbach docierania do szerokiej publiczności.

"Pseudonaukowe teorie często wygrywają z nauką właśnie dlatego, że oferują bardzo atrakcyjną wizję świata, w której każdy może się poczuć bohaterem" - pisze autor we wstępie. Podaje przykład ruchów antyszczepionkowych, które snują wizje "straszliwych firm farmaceutycznych, które nas trują i zarabiają miliardy dolarów", a "tylko nieliczni sprawiedliwi mają odwagę przeciwstawić się wszechpotężnemu spiskowi".

"A przecież prawdziwa opowieść o tym, jak nauka zmieniała świat, jak zmniejszała śmiertelność dzieci i zwiększyła oczekiwaną długość życia, jest rewelacyjną historią. Nie potrafimy zbudować wokół niej pozytywnego mitu, który dostarczałby atrakcyjnej tożsamości i powodu do dumy milionom ludzi, którzy szczepią swoje albo cudze dzieci" - pisze semiolog.

Jako przykład sytuacji, w której naukowcy skutecznie wykorzystują narrację mityczną, autor podaje opowieść o globalnym ociepleniu. "Wizja ekologicznej katastrofy jawi się jako gotowy element narracji czy wręcz figura wyobraźni" - pisze Napiórkowski. I porównuje, że można tu mówić o tzw. narracji hybris. A to oznacza opowieść "o katastrofalnych skutkach ludzkiej pychy, ukształtowaną na podobieństwo mitu o potopie".

W kolejnych rozdziałach Napiórkowski rozbija na czynniki pierwsze kolejne mity, które pojawiają się w życiu współczesnego Polaka.

Jednym z pierwszych mitów, które bierze na warsztat naukowiec jest zwyczaj... zbierania plastikowych nakrętek - rzekomo na cele charytatywne. Pamiętacie te kosze czy pudła, do których w szkołach lub w sklepach zbierano nakrętki po napojach? No to może lepiej o nich zapomnijcie! Napiórkowski przestawia wyniki śledztwa, które prowadził z Pawłem Dobrosielskim z IKP UW. Wynikło z niego, że zbieranie nakrętek z ekonomicznego punktu widzenia kompletnie nie ma sensu. Według ustaleń naukowców za skupem nakrętek nie stoi bowiem żadna fundacja czy firma, która za nakrętki przekazuje pieniądze na cele charytatywne. Nakrętki można za to sprzedać w skupie - za kilogram takiego plastiku otrzymać można 20-40 groszy. Choć jednak ekonomicznego sensu zbieranie nakrętek nie ma, to zrobił się z niego pewien rytuał. W rozprzestrzenianiu akcji pomogło np. to, że nakrętki miały optymalny kształt i pozytywne konotacje (jak dawniej np. talizmany czy muszelki). "Zbieranie nakrętek, w tych sytuacjach, w których nie jest skuteczne ekonomicznie ani ekologicznie (...) z pewnością dostarcza wszystkim uczestnikom poczucia sensu" - podsumowuje autor.

W każdym rozdziale książki rozpracowywany jest kolejny mit. A są to ciekawe mity z bardzo różnych obszarów życia. A to opowieść o orgiach nastolatków i "dzieciach ze słoneczka". A to o kebabowym podziemiu pod Dworcem Centralnym w Warszawie, czy o "psach, szczurach czy gołębiach", serwowanych rzekomo w tzw. chińskich knajpach. Jest też niezwykle ciekawy esej o współczesnej kulturze wysokiej i o tym, jak słuchanie trudnej w odbiorze współczesnej muzyki poważnej przypomina obrzędy przejścia i tzw. "próbę inicjacyjną".

Najcięższy wydawał mi się pierwszy rozdział o "dzikich" Bronisława Malinowskiego. Ale może właśnie ten pierwszy rozdział to taka "próba inicjacyjna". Po tym rozdziale następuje jednak trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie.

"Mitologia współczesna" Marcina Napiórkowskiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN.

Ludwika Tomala

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019