23.04.2019
PL EN
26.01.2019 aktualizacja 26.01.2019
Ludwika Tomala
Ludwika Tomala

Skuza: uwzględniliśmy większość uwag środowiska dot. kosztochłonności

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

W pracach nad rozporządzeniem dotyczącym kosztochłonności uwzględniliśmy ogromną większość uwag, które otrzymaliśmy ze środowiska akademickiego. Współczynnik kosztochłonności przybierać będzie wartości od 1 do 4 – zadeklarował w rozmowie z PAP wiceminister nauki Sebastian Skuza.

"Z informacji uzyskanych z Rządowego Centrum Legislacji wynika, że rozporządzenie w sprawie współczynników kosztochłonności podpisane przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego 22 stycznia br. zostanie opublikowane 7 lutego br." - zapowiedział wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego dr hab. Sebastian Skuza.

Jak dodał, w dokumencie tym uwzględniona będzie znaczna większość uwag, które resort nauki otrzymał w ramach konsultacji publicznych. "Niewiele jest uwag, których nie uwzględniliśmy, zdecydowana większość została uwzględniona w części lub w całości" - podkreślił wiceminister.

Projekt rozporządzenia przedstawiono do konsultacji w listopadzie ub.r. Zawarte były tam tabele z wartościami współczynników kosztochłonności prowadzenia działalności naukowej w dyscyplinach naukowych, a także analogiczne zestawienie dotyczące prowadzenia studiów. Współczynniki te pozwalają porównywać koszty prowadzenia badań naukowych i studiów z różnych obszarów wiedzy. Ich zmiana ma związek z nową klasyfikacją dyscyplin naukowych.

W wyniku konsultacji resort nauki ustalił, że rozpiętość współczynników kosztochłonności wyniesie między 1 a 4. „To zasadnicza zmiana w porównaniu do projektu przekazanego do konsultacji" - powiedział wiceminister. Przed reformą rozpiętość skali wynosiła od 1 do 3, a w pierwotnej wersji projektu rozporządzenia zmieniono skalę od 1 do 6.

W rozporządzeniu podniesione zostały - w stosunku do pierwotnego projektu - współczynniki kosztochłonności badań m.in. z zakresu geografii społeczno-ekonomicznej i gospodarki przestrzennej (do 2), historii (1,5) czy nauk socjologicznych (1,5). Resort zmienia też współczynnik kosztochłonności prowadzenia studiów: na psychologii (do 1,5) pedagogice (1,5) czy architekturze i urbanistyce (2). To już dane w nowej skali od 1 do 4.

Wiceminister dodał, że w ramach przygotowań projektu rozporządzenia MNiSW poprosiło uczelnie i instytuty o udostępnienie danych dotyczących ponoszonych przez nie kosztów działalności dydaktycznej i naukowej w danych obszarach wiedzy. "Dane przekazało 90 proc. podmiotów, do których zgłosiliśmy się o przesłanie ankiet" - powiedział zastępca dyrektora Departamentu Budżetu i Finansów MNISW Mariusz Zielonka. Na podstawie uzyskanych danych przygotowano pierwszą wersję projektu rozporządzenia w sprawie kosztochłonności.

Przedstawiciele MNiSW zwracali uwagę na to, że po reformach uczelnie będą miały większą dowolność w dysponowaniu środkami z resortu nauki. To, że ministerstwo przyjmie poziom kosztochłonności w danej dyscyplinie, a przez to – kosztochłonność studiów na danym kierunku, nie oznacza, że takie same pieniądze władze uczelni na te studia przeznaczą. "Środki wpłyną jako jeden strumień subwencji i to uczelnia zdecyduje, jak podzielić środki między jednostki czy dyscypliny" - zwrócił uwagę wiceminister Sebastian Skuza.

"Mitem jest to, że zmniejszenie lub zwiększenie stopnia kosztochłonności oznacza drastyczne zmiany w finansowaniu tych dyscyplin” – tłumaczył z kolei Mariusz Zielonka. Wyjaśnił, że kosztochłonność jest tylko jednym z elementów algorytmu pozwalającego wyliczyć subwencję dla danej uczelni lub instytutu. A w dodatku kosztochłonność nie jest aż tak wyeksponowanym w algorytmie elementem, jak to było dotąd, np. przy dotacji statutowej na działalność naukową.

Mariusz Zielonka wyjaśnił, jak będzie wyglądało wyliczanie kosztochłonności konkretnego kierunku studiów po reformach. "Studia ekonomiczne mogą mieć elementy informatyki, matematyki, nauk socjologicznych. I na podstawie przypisanych w programie studiów udziałów poszczególnych dyscyplin będzie dla każdego kierunku wyliczany współczynnik kosztochłonności. Dla kierunku ekonomia na jakiejś uczelni współczynnik może być więc wyższy niż dla dyscypliny ekonomia ujętej w wykazie. Nieprawdą jest więc stwierdzenie, że np. studiów ekonomicznych nie będzie opłacało się prowadzić" - skomentował Mariusz Zielonka.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019