19.03.2019
PL EN
26.02.2019 aktualizacja 26.02.2019

Burdick: jak sobie radzić z jet lagiem? Należy jeść w rytm docelowej strefy czasowej

Wydawnictwo Feeria Wydawnictwo Feeria

Najlepsze co możemy zrobić, żeby poradzić sobie z jet lagiem to zmienić porę jedzenia posiłków, jeszcze samolocie – doradza w książce „Po co człowiekowi czas” Alan Burdick.

Jet lag jakiego doświadczamy po zmianie stref czasowych powoduje, że nasz organizm przestaje być federacją wielu zsynchronizowanych zegarów. Podobnie się dzieje kiedy przestawiamy się z czasu zimowego na letni, jak i odwrotnie. To właśnie istota jet lagu.

Nasz organizm, podobnie jak wielu zwierząt, funkcjonuje w rytm zegarów wewnętrznych, regulowanych w 24-godzinnym systemie dnia i nocy. W tym rytmie działa mózg i cała fizjologia, a wszystkim rządzą wewnętrzne zegary okołodobowe, znajdujące się w każdej komórce, w tkankach i narządach.

Dyrygentem tych zegarów są jądra nadskrzyżowaniowe, neurony w podwzgórzu, w pobliżu podstawy mózgu. W tym miejscu krzyżują się nerwy wzrokowe z oka prawego i lewego, stąd też ich nazwa. Jądra te w rytmie dobowym regulują temperaturę ciała, ciśnienie tętnicze krwi, tempo podziałów komórkowych i wiele innych procesów.

Wszystko to ulega chaosowi, kiedy zmienimy strefę czasową. „Kiedy moje jądra nadskrzyżowaniowe lądują w Nowym Jorku, mowa wątroba wciąż przebywa w Nowej Szkocji, a trzustka w Islandii. Przez kilka dni mój układ pokarmowy pozostaje wytrącony z równowagi, a mózg zachęca mnie bym jadł wtedy, gdy moje ciało nie bardzo jest przygotowane do właściwego trawienia” - pisze Alan Burdick.

Efektem tego może być rozstrój żołądka i jelit, jaki doskwiera wielu pasażerom, jak i personelowi linii lotniczych na długich dystansach. Może w tym pomóc jak najszybsze przestawienie się na pory posiłków w nowej strefie czasowej, najlepiej jeszcze w samolocie, czego jednak linie lotnicze na ogół nie praktykują.

Zmiana pory posiłków może przesunąć fazę wewnętrznego zegara wątroby. A to z kolei przestawi nas na inne pory snu i czuwania, ponieważ zaczynamy się budzić przed śniadaniem, bo tego oczekuje nasz organizm.

To również ostrzeżenie dla tych osób, które lubią dojadać w środku nocy: jeśli zaczną wstawać z łóżka np. o trzeciej rano, żeby sięgnąć po coś z lodówki, będą się budzić o tej samej porze.

Według Burdicka, w przypadku zmiany stref czasowych lepszym rozwiązaniem jest przestawienie zegarka od razu na czas docelowy i rozplanowanie posiłków w samolocie w taki sposób, jakbyśmy byli już w miejscu docelowym. Po przylocie należy pamiętać o zjedzeniu śniadania w porze nowej strefy czasowej, nawet jeśli nie jesteśmy jeszcze głodni.

Kłopot z jet lagiem nie dotyka jednak tylko osób, które zmieniają strefy czasowe. Specjaliści coraz częściej ostrzegają również przed tzw. społecznym jet lagiem. Chodzi o to, że na skutek naszej aktywności zacierają się różnice między dniem i nocą. Często towarzyszy temu zmiana pory jedzenia posiłków albo w ogóle są one nieregularne.

Skutkiem tego jest zmiana metabolizmu organizmu i zakłócenie jego zegarów wewnętrznych. Najbardziej zaobserwowano to na przykładzie ludzi często pracujących na nocne zmiany i nadgodziny: częściej są otyli, chorują na cukrzycę i mają kłopoty z sercem.

Alan Burdick specjalizuje się w tematyce popularnonaukowej. Od 2012 r. pracuje w magazynie „New Yorker”, wcześniej współpracował z „Times Magazine”. Wydał dotąd dwie książki. Pierwsza to „Out of Eden: An Odyssey of Ecological Invasion”, dzięki której został finalistą National Book Award. „Po co człowiekowi czas. Dociekania nie tylko naukowe” jest jego drugą książką (oryginalny tytuł: „Why Time Flies: A Mostly Scientific Investigation”).

„Nad czysto fizycznymi i matematycznymi aspektami czasu wciąż głowią się wielkie umysły kosmologiczne. Mnie ciekawi raczej w jaki sposób przejawia się w biologii, a kwestią tą nauka zainteresowała się na dobre dopiero niedawno” – twierdzi Burdick.

Książkę opublikowało Wydawnicwo Feeria.

Zbigniew Wojtasiński

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019