25.08.2019
PL EN
14.03.2019 aktualizacja 14.03.2019

Zbrodnie najmniejszych zabójców świata

Ich ugryzienie potrafi boleć niczym postrzał z broni palnej; mogą sprowokować człowieka do odcięcia sobie palca czy zmusić całą wioskę do tymczasowej przeprowadzki - odstręczające robale są bohaterami nowej książki Any Stewart. "Zbrodnie robali" to lektura wciągająca, a jednocześnie cudownie odpychająca.

Bardzo prawdopodobne, że jeśli ktoś nie lubił owadów, po przeczytaniu tej książki znielubi je jeszcze bardziej. Jednak jeśli nawet ze znalezionymi w swoim domu mrówkami czy pająkami obchodził się humanitarnie, to może zacząć patrzeć na nie z większą niechęcią. Książka "Zbrodnie robali" to bowiem istna wyliczanka destrukcyjnych owadzich umiejętności.

Już na początku książki jej autorka, amerykańska pisarka i dziennikarka Any Stewart, przywołuje eksperyment myślowy zaproponowany jeszcze na początku XX wieku przez jedną z amerykańskich gazet. Otóż: co by się stało, gdyby owady osiągnęły ludzkie rozmiary, a człowiek byłby malutki jak mrówka? Prawdopodobnie czekałaby nas istna katastrofa: korniki znosiłyby z powierzchni ziemi potężne fortece; pająk miałby dość sił, aby powalić słonia; ludzkie armie byłyby bezsilne wobec artyleryjskiego ostrzału chrząszczy-kanonierów. Jedynym ratunkiem dla człowieka byłyby jego mikre rozmiary, które czynią go niewartym zachodu drobiazgiem - opisuje Stewart.

Jak przekonuje autorka, to trafna obserwacja, bo owady dysponują potężnymi siłami, a jedynie ich niewielkie rozmiary powstrzymują je od zawojowania świata. Tym, co może stanowić o ich sile, jest mnogość. Dzięki niej owadom zdarzało się utrudniać przemarsz wojsk, przepędzać rolników z ich ziemi, pożerać lasy i miasta.

Autorka przywołuje przykład plagi szarańczy, która przetoczyła się przez amerykański zachód latem 1875 roku. Jak podaje, rój mierzył pięćset tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli więcej niż powierzchnia stanu Kalifornia i liczył ok. 3,5 bln osobników. "Słońce przygasło i znikło, niebiosa wypełniły się dziwnymi brzęczącoskwierczącymi odgłosami i nagle wszystkie szarańcze spadły na ziemię - wszystkie równocześnie. Stało się to tak szybko, że rodzice w popłochu chwytali dzieci i uciekali w poszukiwaniu schronienia".

Z kolei wygłodniałe mrówki z rodzaju Dorylus, przelewając się przez wioski centralnej i wschodniej Afryki, budują tunele, oczyszczają teren z koników polnych, dżdżownic, a nawet szczurów. Ich kolumna, licząca nawet 20 mln osobników, wędrująca przez wioski, zmusza mieszkańców do chwilowej wyprowadzki.

Stewart opisuje robale budzące obrzydzenie, czasem niszczące, gryzące, sprawiające ból, niosące choroby a niekiedy śmierć. Pisze np. o mrówce pociskowej, której ugryzienie boli niczym postrzał z broni palnej; pasożytniczych robakach Wuchereira bancrofti i Bugia malayi, powodujących zakażenie zwane słoniowacizną (powodujące znaczne obrzęki rąk, nóg, piersi i genitaliów); przywołuje wgryzającą się pod paznokcie stóp pchłę piaskową, z którą towarzysze Krzysztofa Kolumba podczas jednej z wypraw radzili sobie odcięciem palca.

Opowiada o owadzich zwyczajach, strategiach obronnych, rozmnażaniu, miejscach występowania. O gatunkach nam zn