24.05.2019
PL EN
14.03.2019 aktualizacja 14.03.2019

Zbrodnie najmniejszych zabójców świata

Ich ugryzienie potrafi boleć niczym postrzał z broni palnej; mogą sprowokować człowieka do odcięcia sobie palca czy zmusić całą wioskę do tymczasowej przeprowadzki - odstręczające robale są bohaterami nowej książki Any Stewart. "Zbrodnie robali" to lektura wciągająca, a jednocześnie cudownie odpychająca.

Bardzo prawdopodobne, że jeśli ktoś nie lubił owadów, po przeczytaniu tej książki znielubi je jeszcze bardziej. Jednak jeśli nawet ze znalezionymi w swoim domu mrówkami czy pająkami obchodził się humanitarnie, to może zacząć patrzeć na nie z większą niechęcią. Książka "Zbrodnie robali" to bowiem istna wyliczanka destrukcyjnych owadzich umiejętności.

Już na początku książki jej autorka, amerykańska pisarka i dziennikarka Any Stewart, przywołuje eksperyment myślowy zaproponowany jeszcze na początku XX wieku przez jedną z amerykańskich gazet. Otóż: co by się stało, gdyby owady osiągnęły ludzkie rozmiary, a człowiek byłby malutki jak mrówka? Prawdopodobnie czekałaby nas istna katastrofa: korniki znosiłyby z powierzchni ziemi potężne fortece; pająk miałby dość sił, aby powalić słonia; ludzkie armie byłyby bezsilne wobec artyleryjskiego ostrzału chrząszczy-kanonierów. Jedynym ratunkiem dla człowieka byłyby jego mikre rozmiary, które czynią go niewartym zachodu drobiazgiem - opisuje Stewart.

Jak przekonuje autorka, to trafna obserwacja, bo owady dysponują potężnymi siłami, a jedynie ich niewielkie rozmiary powstrzymują je od zawojowania świata. Tym, co może stanowić o ich sile, jest mnogość. Dzięki niej owadom zdarzało się utrudniać przemarsz wojsk, przepędzać rolników z ich ziemi, pożerać lasy i miasta.

Autorka przywołuje przykład plagi szarańczy, która przetoczyła się przez amerykański zachód latem 1875 roku. Jak podaje, rój mierzył pięćset tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli więcej niż powierzchnia stanu Kalifornia i liczył ok. 3,5 bln osobników. "Słońce przygasło i znikło, niebiosa wypełniły się dziwnymi brzęczącoskwierczącymi odgłosami i nagle wszystkie szarańcze spadły na ziemię - wszystkie równocześnie. Stało się to tak szybko, że rodzice w popłochu chwytali dzieci i uciekali w poszukiwaniu schronienia".

Z kolei wygłodniałe mrówki z rodzaju Dorylus, przelewając się przez wioski centralnej i wschodniej Afryki, budują tunele, oczyszczają teren z koników polnych, dżdżownic, a nawet szczurów. Ich kolumna, licząca nawet 20 mln osobników, wędrująca przez wioski, zmusza mieszkańców do chwilowej wyprowadzki.

Stewart opisuje robale budzące obrzydzenie, czasem niszczące, gryzące, sprawiające ból, niosące choroby a niekiedy śmierć. Pisze np. o mrówce pociskowej, której ugryzienie boli niczym postrzał z broni palnej; pasożytniczych robakach Wuchereira bancrofti i Bugia malayi, powodujących zakażenie zwane słoniowacizną (powodujące znaczne obrzęki rąk, nóg, piersi i genitaliów); przywołuje wgryzającą się pod paznokcie stóp pchłę piaskową, z którą towarzysze Krzysztofa Kolumba podczas jednej z wypraw radzili sobie odcięciem palca.

Opowiada o owadzich zwyczajach, strategiach obronnych, rozmnażaniu, miejscach występowania. O gatunkach nam znanych jak komar widliszek, stonka ziemniaczana czy pluskwa domowa i tych mniej znanych, np. wałęsak brazylijski. A i tak jest to zaledwie wycinek tego fascynującego świata, bo autorka - jak podkreśla - przybliża nam te przypadki, które ją samą zaintrygowały najbardziej. Pisze o ich "zbrodniach" przystępnie i wciągająco; każdy rozdział zaczyna anegdotą, opowiastką z książki historycznej czy gazety.

Co warto podkreślić, każdemu opisywanemu gatunkowi towarzyszy ilustracja. Chociaż Stewart podkreśla, że jej książka nie jest przewodnikiem do oznaczania gatunków, to dzięki rysunkom oraz krótkim opisom na marginesach znacznie łatwiej zidentyfikować poszczególne owady. Bezsprzecznie same rysunki przemawiają też do wyobraźni, podbijając przekaz kolejnych rozdziałów.

Aby jednak całkowicie nie zniechęcić czytelników do robali Stewart przypomina, że są one też przecież pożyteczne: zapylają kwiaty, są istotnym ogniwem łańcucha pokarmowego, rozkładają materię organiczną, niektóre okazały się nawet przydatne w medycynie. Choćby wspomniane wyżej mrówki z rodzaju Dorylus podczas swojej wielkiej wędrówki oczyszczają wioski z karaczanów, skorpionów i innych szkodników.

Książkę "Zbrodnie robali" opublikowało Wydawnictwo WAB.

Ewelina Krajczyńska

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019