19.05.2019
PL EN
11.04.2019 aktualizacja 11.04.2019

USA/Stwardnienie rozsiane błędnie rozpoznawane w niemal co piątym przypadku

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Stwardnienie rozsiane (SM) może być błędnie diagnozowane aż w 18 proc. przypadków - wynika z przeprowadzonych w USA badań, o których informuje pismo "Multiple Sclerosis and Related Disorders”.

Retrospektywną analizę obejmującą 241 pacjentów przeprowadzili naukowcy z Cedars-Sinai Multiple Sclerosis and Neuroimmunology Center, University of California – Los Angeles (UCLA) oraz University of Vermont.

Pacjenci zdiagnozowani przez innych lekarzy trafili do dwóch największych centrów medycznych w Los Angeles - Cedars-Sinai oraz UCLA w ciągu jednego roku. Tamtejsi specjaliści postanowili sprawdzić, jak często stawiana przez kierującego lekarza diagnoza była nieprawidłowa i zidentyfikować wspólne cechy osób z błędnym rozpoznaniem.

Jak się okazało, nieprawidłowe diagnozy SM postawiono 18 proc. osób objętych badaniem.

Rozpoznanie SM jest trudne. Zarówno objawy, jak i wyniki badania obrazowego rezonansem magnetycznym mogą przypominać inne patologie – udar, migrenę czy niedobór witaminy B12.

Wiele osób trafiających do specjalistycznego ośrodka z diagnozą SM nie spełniało kryteriów niezbędnych do rozpoznania tej choroby. Przeciętnie przez cztery lata leczono ich z powodu stwardnienia rozsianego, którego nie mieli, zanim w końcu udało się postawić właściwą diagnozę.

Jak zaznaczają uczestniczący w badaniach specjaliści, gdy trafia do nich pacjent z rozpoznaniem SM, zaczynają diagnozowanie od początku. Najczęściej (16 proc.)prawidłowym rozpoznaniem okazywała się migrena, następnym w kolejności – izolowany zespół radiologiczny, w którym pacjent nie odczuwa objawów SM, chociaż badania obrazowe sugerują chorobę. Mniej częsta jest spondylopatia (patologiczne zmiany w kręgosłupie) oraz neuropatia (uszkodzenie nerwów).

Autorzy mają nadzieję, że dzięki nowym biomarkerom oraz ulepszonym technikom obrazowania uda się poprawić procedury diagnostyczne i zapobiec wielu przyszłym pomyłkom.

W przypadku 72 proc. nieprawidłowo zdiagnozowanych osób lekarze przepisali im leki typowe dla SM, z których stosowaniem wiążą się często istotne skutki uboczne. 48 proc. z tych pacjentów otrzymało terapie niosące ze sobą ryzyko postępującej wieloogniskowej leukoencefalopatii, poważnej choroby substancji białej mózgu, spowodowanej przez zakażenie wirusowe. Z drugiej strony brak było odpowiedniego leczenia właściwej choroby.

Jak szacują autorzy, tylko w przypadku osób objętych badaniem niepotrzebne leczenie kosztowało niemal 10 milionów dolarów, pociągając za sobą także mniej wymierne niekorzystne skutki medyczne i psychologiczne.(PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019