18.08.2018
PL EN
22.07.2012 aktualizacja 22.07.2012

60 lat temu otwarto w stolicy Plac Konstytucji, pomnik socrealizmu

Fot. PAP/CAF Fot. PAP/CAF

"Piałyśmy z zachwytu" - zanotowała w dzienniku Maria Dąbrowska po zobaczeniu pl. Konstytucji. Jego otwarcie 22 lipca 1952 r., w dzień uchwalenia konstytucji PRL, było wydarzeniem przekraczającym podziały polityczne - twierdzi historyk Błażej Brzostek.

Zarówno projekt ustawy zasadniczej, jak i projekt nowego placu wykonano na podstawie wzorców sowieckich. Nazwą tej monumentalnej realizacji architektonicznej upamiętniono w stolicy przyjęcie konstytucji PRL przez wyłoniony w sfałszowanych wyborach Sejm Ustawodawczy.

Podczas II wojny światowej w Warszawie uległo zniszczeniu ponad 70 proc. zabudowy mieszkaniowej. Odbudowę miasta miało przeprowadzić Biuro Odbudowy Stolicy, powołane w lutym 1945 r.

Jedną z kluczowych realizacji uwzględnionych w planie odbudowy stolicy była Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa ze zlokalizowanym w jej centrum monumentalnym Plac Konstytucji.

Kompleks z mieszkaniami dla 45 tys. osób powstał na ruinach mieszczańskiej zabudowy z XIX w. Nowe miejsce musiało być zrealizowane zgodnie z estetyką narzuconą przez Stalina, czyli socrealizmem. "Monumentalne place, szerokie ulice i rozległe parki, projektowane i budowane zgodnie z tą nową metodą twórczą, miały być pomnikiem dyktatora oraz symbolem początku nowej epoki w dziejach" - powiedział PAP dr Błażej Brzostek z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Socrealizm krępował architektów i urbanistów odbudowujących zniszczoną Warszawę. "Możemy się założyć, że gdyby architekci projektowali tak jak chcieli, MDM i Placu Konstytucji wyglądałyby inaczej" - podkreślił historyk. Uważa, że Warszawa zostałaby odbudowana w stylu modernistycznym i funkcjonalistycznym. Socrealizm nie liczył się - według Brzostka - z komfortem mieszkańców. Dla przykładu, okna mieszkań na MDM-ie wychodzą albo na plac, gdzie goście lokali w latach 50. bawili się głośno do rana, albo na ciemne podwórka.

Podczas projektowania placu członkowie władz partii z ówczesnym prezydentem Bolesławem Bierutem na czele odbywali regularne narady na temat prac architektów. "Sam Bierut po prostu oglądał plany, mówił, co jego zdaniem należałoby pomniejszyć, co powiększyć" - powiedział Brzostek. Zgodnie z pierwotnym, niezrealizowanym zamysłem na środku placu Konstytucji miał stanąć monumentalny pomnik Józefa Stalina. Potem pojawił się pomysł postawienia trzech rzeźb - "Śląska", "Pomorza" i "Stolicy". Ostatecznie zbudowano trzy gigantyczne, niepraktyczne latarnie w kształcie kandelabrów.

Gigantyczne gmachy na Plac Konstytucji udekorowano monumentalnymi rzeźbami przodowników pracy i mozaikami. W architektonicznych zdobieniach zawarto ideologiczne przesłanie mające stanowić wizualną lekcję socjalizmu dla społeczeństwa.

Pomimo tego Plac Konstytucji został przyjęty z entuzjazmem przez większość mieszkańców stolicy - twierdzi Brzostek. Jak przypomniał, na początku lat 50. Warszawa była ciągle miastem "podrapanych, ciemnych, pokrytych kurzem i sadzą kamienic, powietrze było nieprzejrzyste od kurzu, zwłaszcza tam, gdzie trwały budowy, a ulice były zrujnowane, wiele z nich wciąż było pokrytych gruzem". "Nagle w środek tego miasta urbaniści wpisują szereg ulic i plac, które są czyściutkie, obłożone kamieniem, jak spod igły. To robiło kolosalne wrażenie" - podkreślił Brzostek.

Maria Dąbrowska, przeciwniczka stalinizmu, w swoim dzienniku zanotowała, że chodząc z przyjaciółką po nowo otwartym placu "piały z zachwytu". Anna Kowalska, towarzyszka spacerów, pisarka i dziennikarka, zgłosiła się dobrowolnie do społecznych prac porządkowych, zorganizowanych po zakończeniu budowy MDM. "To było przeżycie, moim zdaniem, przekraczające podziały polityczne. Porywało ludzi, którzy byli bardzo dalecy od komunizmu" - ocenił historyk.

Jednym z projektantów Plac Konstytucji był Stanisław Jankowski. W czasie II wojny światowej był cichociemnym, który jako skoczek spadochronowy został przerzucony z Londynu do Warszawy. W okupowanej przez Niemców stolicy został oficerem AK, był też szefem komórki zajmującej się fałszowaniem dokumentów. Po wojnie Jankowski ukończył studia architektoniczne w Anglii, a następnie dobrowolnie wrócił do Warszawy. Biorąc pod uwagę realia stalinizmu, według Brzostka, architekt powinien siedzieć w więzieniu jako prześladowany akowiec. Tymczasem, nie mając nic wspólnego z komunizmem i stalinizmem, projektował MDM.

Jak powiedział Brzostek, w latach 50. Plac Konstytucji tętnił życiem, szczególnie wieczorami. W kawiarniach i restauracjach grały orkiestry, goście śpiewali do późnej nocy. Po zasadzeniu drzew i postawieniu ławek na plac zaczęły przychodzić matki z dziećmi w wózkach. To był wtedy - według historyka - okres tzw. baby boomu, czyli dużego przyrostu naturalnego, a w mieście brakowało placów zabaw.

MDM był częścią wielkiego projektu urbanistycznego, zgodnie z którym Śródmieście miało być spójną, uporządkowaną dzielnicą zrealizowaną w duchu socrealizmu. Śmierć Stalina w 1953 r. przyniosła koniec socrealizmu, realizację budowy rozległej dzielnicy ograniczono więc do okolic Plac Konstytucji.

Co więcej, wraz z odwilżą nadeszła krytyka stalinizmu, członkowie partii zarówno w Moskwie, jak i w Warszawie zaczęli negatywnie oceniać kult jednostki budowany przez zmarłego dyktatora. Pierwszy impet dyskusji na temat stalinizmu poszedł w kierunku wielkomiejskiej architektury. "Bezpieczniej było dyskutować o brzydkiej architekturze niż o więzieniach, katowniach UB" - powiedział Brzostek.

W latach 60. na środku placu powstał parking, samochody parkują tam do tej pory. "Na ten plac nie znaleziono recepty do dziś. Można było, jak sądzę, wymyślić jakieś atrakcyjne centrum, na razie nic nie wymyślono" - uznał Brzostek. "To nadal prowizorka, szczerze mówiąc" - ocenił.

Materiał wideo o Placu Konstytucji dostępny jest na portalu historycznym: www.dzieje.pl

Magdalena Cedro (PAP)

mce/ hes/ mlu/

Copyright © Fundacja PAP 2018