23.02.2019
PL EN
13.08.2012 aktualizacja 13.08.2012

Przyrodnicy łapią młode wilczki... w fotopułapki

Foto: Fotolia Foto: Fotolia

Jeśli podczas wędrówek po lasach Polski zachodniej znajdziemy niewielkie pudełeczko o trudnym do wyjaśnienia zastosowaniu, zostawmy je w spokoju. Najprawdopodobniej jest to fotopułapka, zastawiona przez przyrodników. Zwierzętom nie zrobi ona krzywdy, a pomoże policzyć ich populację.

Fotopułapki instalują uczeni ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk", którzy prowadzą program monitoringu wilka w zachodniej Polsce. Urządzenia pomagają przyrodnikom ocenić liczbę zwierząt, wielkość i kondycję młodych.

Jest to niewielkie pudełeczko, wewnątrz którego umieszczono aparat fotograficzny z możliwością filmowania i czujnikiem na podczerwień. Aktywuje się on automatycznie, gdy przed urządzeniem coś się poruszy.

„Fotopułapka działa bezgłośnie i bez flesza. Uruchamia się pod wpływem obiektu cieplejszego od otoczenia. Jeśli przechodzi jakieś zwierzę, to włącza się opcja filmowania” – wyjaśniła PAP prezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" dr Sabina Pierużek-Nowak.

Jednak oprócz wilków fotopułapki rejestrują mnóstwo ujęć grzybiarzy czy leśników. Z tego wszystkiego uczeni wybierają nagrania zwierząt. Uwiecznione w ten sposób wilcze szczenięta można zobaczyć na stronie: http://www.youtube.com/watch?v=SkvzBNW-UNI&feature=plcp

Miejsca, w których przyrodnicy zastawili fotopułapki utrzymywane są jednak w tajemnicy. „Jeśli wiadomo, w którym lesie one są umieszczone, to wtedy wszyscy się im przyglądają. Kilka razy nawet zostaliśmy pozbawieni tych urządzeń” – powiedziała dr Pierużek-Nowak.

Fotopułapki nie są zakładane na stałe i często zmieniają swoje miejsce. „Podczas badań terenowych w danym kompleksie leśnym poszukujemy na piasku tropów zwierząt. Gdy je znajdziemy, jest ich dużo i pojawiają się regularnie, to na tydzień czy dwa ustawiamy +pułapkę+ w takim miejscu” – opisała rozmówczyni PAP.

Uczeni kilka razy w roku monitorują - pod kątem obecności wilków - wszystkie większe kompleksy leśne Polski zachodniej: Lasy Wałeckie, Puszczę Notecką, Puszczę Bydgoską, Puszczę Rzepińską, aż do Borów Dolnośląskich. „Te miejsca są najintensywniej rekolonizowane” – dodała prezes Stowarzyszenia.

Podkreśliła, że obecność dziwnego przedmiotu jak fotopułapka nie wzbudza u wilków najmniejszych podejrzeń. „Wilki bytują w lasach, które są intensywnie wykorzystywane przez człowieka. To nie są rezerwaty czy parki narodowe, ale lasy gospodarcze. Leśnicy prowadzą w nich prace, okoliczni mieszkańcy przeczesują je w poszukiwaniu grzybów czy jagód. Turyści wędrują po szlakach, a jeszcze inni jeżdżą kładami” – wyliczała uczona.

Człowiek jest więc dla wilków elementem lasu, a ludzki zapach nie jest dla nich czymś przerażającym. Jednak do życia wybierają sobie one porę, kiedy ludzi w lesie nie ma, dlatego bardziej aktywne są wieczorami.

Nawet jeśli wydaje się nam, że las jest pusty, to czasem podczas leśnych wędrówek możemy natknąć się również na młode wilczki. „Młode czekając na rodziców i pokarm, siedzą w jednym miejscu. Trochę się nudzą, zaglądają w różne miejsca, bawią się na drogach, rozglądają się, czy reszta grupy już wraca. Codziennie przez te miejsca przewija się kilka osób, dlatego czasem ludzie mogą je przypadkowo zobaczyć” – wyjaśniła dr Pierużek-Nowak.

Jak oceniła, populacja wilków w Polsce zachodniej wciąż się rozwija. W Borach Dolnośląskich jest już sześć watah, w Puszczy Noteckiej trzy, w Puszczy Bydgoskiej dwie watahy, a Rzepińskiej jedna. „W sumie populację wilków w zachodniej Polsce oceniamy na 20-22 watahy” - powiedziała.

PAP – Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019