26.03.2019
PL EN
06.09.2012 aktualizacja 06.09.2012

Lublin/Nowości i oszczędności – sposoby uczelni na niż demograficzny

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Nowe kierunki i formy kształcenia, przyjmowanie studentów z zagranicy, podnoszenie poziomu nauczania oraz oszczędności – to główne sposoby, którymi uczelnie w Lublinie przeciwdziałają skutkom niżu demograficznego. Przyznają, że kandydatów na studia jest mniej.

Spadek liczby studentów odnotowuje największa lubelska uczelnia Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, na której obecnie uczy się łącznie około 27 tys. osób. W latach 2008-2011 liczba studentów studiów niestacjonarnych spadła tu o blisko 5 tys., co spowodowało zmniejszenie przychodów uczelni o około 15 mln zł.

Zmniejsza się też liczba studentów na studiach stacjonarnych, a tym samym obniżają się wpływy uczelni z dotacji ministerialnej. W 2009 r. dotacja dla UMCS wyniosła ponad 173,5 mln, a dwa lata później było to 167,6 mln – poinformowała rzeczniczka UMCS Anna Guzowska.

Mimo tych trudności UMCS wyszedł z zapaści finansowej, w której znalazł się w 2008 r, kiedy jego długi przekraczały 60 mln zł. Dokonano wielu zmian i cięć budżetowych, m.in. przeprowadzono restrukturyzację zatrudnienia, zredukowano liczbę stanowisk kierowniczych, zmieniono procedury dzielenia budżetu. Rok 2011 uczelnia zamknęła dodatnim wynikiem finansowym - 12 mln zł.

UMCS stara się przyciągać studentów, także zza wschodniej granicy, oferując m.in. nowe kierunki studiów i specjalności. „Coraz większe znaczenie ma też optymalizowanie kosztów, komercyjne wynajmowanie pomieszczeń, realizacja badań zleconych” - powiedział Guzowska.

Nie odczuwa skutków niżu demograficznego Uniwersytet Medyczny, który postawił na kształcenie w języku angielskim studentów z zagranicy. Obecnie studiuje tu około tysiąca osób z 52 krajów. „17 lat temu zaczynaliśmy od trzech osób z zagranicy” – powiedział rzecznik UM Włodzimierz Matysiak.

Matysiak podkreślił, że czesne od zagranicznych studentów w „bardzo znaczący” sposób pozwala podreperować budżet uczelni. „Dzięki dochodom z czesnego możemy finansować modernizację infrastruktury, uatrakcyjniać formy przekazu wiedzy, co podnosi jakość kształcenia i ugruntowuje markę uczelni w świecie” – dodał Matysiak. Łącznie na UM studiuje około 8 tys. osób.

Na studia w niepublicznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji zgłosiło się w tym roku około 10-15 proc. kandydatów mniej niż w ubiegłym. Jednak tylko na jednym kierunku – gospodarka przestrzenna – może być problem z naborem wystarczającej liczby chętnych. Jest tak, ponieważ takie studia uruchomiły też trzy państwowe uczelnie w Lublinie – wyjaśnił kanclerz Grzegorz Wójcikowski. W nadchodzącym roku akademickim uczelnia będzie kształciła około 2,8 tys. osób, nie ma zagrożenia dla jej sytuacji finansowej – ocenił Wójcikowski.

Sposobem na skutki niżu w przyszłości ma tu być przyjmowanie studentów zagranicznych. W ubiegłym roku pojawiło się 40 studentów z Ukrainy, w obecnym ma być ich już stu. „Będziemy starali się zwiększać liczbę studentów z Ukrainy, dobrze byłoby gdyby sięgnęła ona jednej trzeciej wszystkich. Myślimy też o studentach z Białorusi” – powiedział Wójcikowski.

Uczelnia chce też postawić na zbliżenie do praktyki. „Zamiast przekazywać studentom wiedzę, która jest zbyt obszerna, zamierzamy wskazywać sposoby jej zdobywania i wykorzystywania w praktyce. Będziemy zatrudniać więcej praktyków. Studenci, którzy jednocześnie pracują, będą mogli zajmować się problemami rzeczywiście występującymi w ich zawodach” – dodał Wójcikowski.

Kanclerz Wyższej Szkoły Nauk Społecznych Adam Żerel ocenił, że zainteresowanie szkołą jest na podobnym poziomie jak w roku ubiegłym. W ostatnich latach na tej uczelni studiowało około 900 osób. Podkreślił, że niż demograficzny WSNS odczuwa od dawna, bo spada liczba chętnych na studia pierwszego stopnia, ale rośnie za to zainteresowanie studiami podyplomowymi. „Coraz więcej osób chce się dokształcać, zdobywać nowe kwalifikacje. Wymusza to często rynek pracy” - powiedział Żerel.

Coraz bardziej popularna staje się nauka przez internet. W WSNS można tak studiować m.in. dietetykę, doradztwo zawodowe, organizację pomocy społecznej. „Tą metodą studiują u nas ludzie z całej Polski. To bardzo wygodna forma, m.in., dlatego że wymaga przyjazdu na uczelnię tylko na egzaminy” – zaznaczył.

PAP - Nauka w Polsce

kop/ ren/ ula/

Copyright © Fundacja PAP 2019