21.09.2018
PL EN
05.03.2013 aktualizacja 05.03.2013

Naukowcy: czas zalegalizować handel rogami nosorożców

Zalegalizowanie handlu rogami nosorożców jest niezbędne dla przetrwania zwierząt- uważa grupa naukowców zajmujących się kwestiami ochrony środowiska.

Jak podaje magazyn "Science", badacze uważają, że światowy zakaz handlu takimi wyrobami nie potrafił powstrzymać "nienasyconego międzynarodowego popytu". Ich zdaniem rynek mógłby zostać zaspokojony pozyskiwanymi w humanitarny sposób rogami żywych nosorożców.

Obecnie w Republice Południowej Afryki kłusownicy zabijają średnio dwa nosorożce dziennie. Zdaniem autora badania dr. Duana Biggsa z University of Queensland kłusownictwo wymknęło się spod kontroli. "Im dłużej będziemy zwlekać z zalegalizowaniem handlu, tym więcej nosorożców stracimy" - powiedział badacz serwisowi BBC News.

Szacuje się, że pozostało ok. 20 tys. nosorożców białych, głównie w RPA i Namibii. Żyje również 5 tys. nosorożców czarnych, z zastrzeżeniem, że jeden z jego podgatunków został uznany za wymarły w 2011 roku.

Handel rogami nosorożców został zakazany na mocy Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (Cites) z 1980. W przyszłym tygodniu delegaci ze 178 krajów spotkają się w Bangkoku, aby aktualizować dawne porozumienie.

Zgodnie z twierdzeniami naukowców zakaz tylko podsyca kłusownictwo i podbija ceny rogów. W 1993 roku płacono za nie 4,7 tys. dolarów za kilogram, a w 2012 roku cena wzrosła do 65 tys. dolarów za taką samą ilość.

Również próby przekonania konsumentów o tym, że rogi nosorożców nie mają zastosowania medycznego, spełzły na niczym. Wietnamscy kupcy rogów wierzą, że ich zastosowanie oczyszcza organizm z toksyn, obniża gorączkę, a nawet leczy raka.

Badacze uważają, że humanitarne odcinanie żywym zwierzętom rogów zaspokoiłoby światowy popyt, gdyż przyrastają one o 0,9 kg rocznie, a szkody z takich praktyk dla nosorożców byłyby minimalne.

Przekonują, że należy utworzyć organizację kontrolującą handel, która zbierałaby dane dotyczące DNA zwierząt i nadzorowała rynek. Handel byłby legalny, a rogi tańsze i łatwiejsze do zdobycia - argumentują.

Nie zgadza się z tym wielu działaczy ochrony przyrody. "Nie popieramy tego pomysłu, bo nie uważamy, że da się to wyegzekwować - podkreślił dr Colman O\'Criodain, analityk organizacji WWF. - Rynki, na których handel miałby być regulowany, szczególnie w Wietnamie, nie podlegają właściwemu egzekwowaniu prawa, które uchroniłoby zwierzęta".

"To nie powstrzyma kryzysu, a tylko go pogłębi" - dodał.

Jednak dr Biggs i jego koledzy wskazują, że legalizacja handlu sprawdziła się w przypadku innego zagrożonego gatunku - krokodyli.

Badacze podkreślają, że nie pochwalają zalegalizowania handlu, ale wierzą, że w tym przypadku jest to mniejsze zło. (PAP)

mrt/ ula/

Copyright © Fundacja PAP 2018