19.08.2019
PL EN
05.05.2015 aktualizacja 05.05.2015

Globalne wymieranie dużych roślinożerców wróży pusty krajobraz

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Wymieranie dużych zwierząt roślinożernych, zwłaszcza w Afryce i częściach Azji, oznacza cały łańcuch ekologicznych skutków i przybliża perspektywę "pustego krajobrazu" w najbogatszych dziś ekosystemach Ziemi - ostrzegają naukowcy w "Science Advances".

Naukowcy obserwują obecnie stopniowe kurczenie się populacji wielu zwierząt - nosorożców, zebr, wielbłądów, słoni czy tapirów. Znikają one z powierzchni Ziemi (albo są zagrożone wymarciem) na pastwiskach, sawannach, pustyniach i w lasach.

Rozległe analizy danych nt. największych roślinożerców na Ziemi (osiągających średnio ponad 100 kg wagi) przeprowadził ostatnio międzynarodowy zespół ekologów pod kierunkiem Williama Ripple\'a z College of Forestry na Oregon State University. Naukowcy ci brali pod uwagę szanse na przetrwanie gatunku, główne rodzaje zagrożeń i konsekwencje potencjalnego wymarcia gatunku dla ekosystemów.

Eksperci skupili się na 74 gatunkach dużych roślinożerców. Jak twierdzą, "duzi roślinożercy, jak i wielu mniejszych, bez radykalnej interwencji będą znikać z wielu regionów, co oznacza ogromne koszty ekologiczne, społeczne i gospodarcze".

Ripple prowadził też analizy wymierania dużych roślinożerców w skali globalnej. Jak mówi, roślinożercy wymierają równolegle do gatunków, którymi sami się żywią. Spodziewał się, że głównym czynnikiem ryzyka będą zmiany w siedliskowe. "Ale, co zaskakujące, okazuje się, że istnieją dwa główne czynniki wymierania roślinożerców: polowania i zmiany siedliskowe. Dwa bliźniacze zagrożenia" - mówi Ripple.

Naukowcy nawiązali też do analiz spadku liczebności zwierząt w tropikalnych lasach, opisanych w piśmie "BioScience" w 1992 r. Ich autor Kent H. Redford (wówczas z University of Florida) po raz pierwszy użył określenia "pusty las". Tak właśnie opisał las, w którym zachowały się co prawda ogromne drzewa i masa roślin, ale też gdzie ubożenie leśnej fauny spowodowało zagrożenie całego ekosystemu.

Ripple i jego zespół poszli krok dalej, pisząc nie tylko o lasach, ale i innych typach krajobrazu: sawannie, pastwiskach i pustyni. "Ukuliśmy więc nowy termin, pusty krajobraz" - mówi, dodając, że roślinożerne zwierzęta lądowe obejmują ok. 4 tys. znanych gatunków i występują w rozmaitych typach ekosystemów obecnych wszędzie oprócz Antarktydy.

Największa liczba gatunków dużych, zagrożonych roślinożerców żyje w krajach rozwijających się, zwłaszcza Azji południowo-wschodniej, Indiach i Afryce - zauważają naukowcy. Tylko jeden zagrożony gatunek dużego roślinożercy żyje w Europie (żubr). Nie ma ich za to w Ameryce Północnej, która - jak dodają autorzy - "niemal straciła większość dużych ssaków" wskutek polowań w okresie prehistorycznym i wskutek zmian siedliskowych.

Aż 25 spośród największych dzikich zwierząt roślinożernych zajmuje teraz średnio jedynie jedną piątą (19 proc.) swoich historycznych zasięgów - zwracają uwagę badacze. Ich dostęp do ziemi, wody i żerowisk jest ograniczony z powodu konkurencji z bydłem, którego produkcja w skali globalnej potroiła się od lat 80. Jednocześnie wzrosło ryzyko związane z przenoszeniem chorób.

W międzyczasie trwa wielkie polowanie na roślinożerców. Są dwa główne powody: konsumpcja ich mięsa i globalny handel częściami ciał. Z takich polowań żyje ok. miliarda ludzi - ocenili autorzy badania.

"W przypadku niektórych części ciała zwierząt, np. rogów nosorożca, rynek zastosowań w medycynie ludowej może być bardzo duży - zauważa Ripple. - Cena rogu przekracza cenę złota, diamentów czy kokainy".

W efekcie w 2011 r. za wymarły uznano oficjalnie zachodnioafrykański podgatunek nosorożca czarnego.

Przyczynom wymierania niektórych z największych roślinożerców "trudno jest zaradzić w świecie, w którym przybywa ludzi i rośnie konsumpcja" - dodaje współautor badania, Taal Levi z Department of Fisheries and Wildlife na Oregon State University.

Levi zaznacza, że mimo odpowiednich warunków środowiskowych, ludzie godzą się na to, by zapotrzebowanie na rogi i kły prowadziło do eksterminacji dużych roślinożerców. "Trzeba intensywniej ograniczać zapotrzebowanie na te materiały" - zaznacza.

Zdaniem naukowców brak dużych roślinożerców odbije się negatywnie na innych elementach ekosystemu. Wśród możliwych konsekwencji wymieniają: zmniejszenie zasobów pokarmu dla dużych drapieżników (np. lwów i tygrysów); roznoszenie nasion na skalę mniejszą, niż dotychczas; częstsze i bardziej agresywne pożary, zwolnienie obiegu pierwiastków w środowisku (materii roślinnej trafiającej do gleby); zmiany w obrębie siedlisk zajmowanych przez mniejsze zwierzęta - ryb, ptaków i płazów. (PAP)

zan/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019