09.07.2020
PL EN
30.06.2015 aktualizacja 30.06.2015

Głodne kraby mogą szkodzić lasom namorzynowym

Fot. PAP/EPA/ M.A.PUSHPA KUMARA 22.04.2011 Fot. PAP/EPA/ M.A.PUSHPA KUMARA 22.04.2011

Kraby zjadające siewki mangrowców mogą udaremnić próby odtwarzania lasów namorzynowych - informuje New Scientist.

Rosnące na granicy lądu i morza wiecznie zielone lasy namorzynowe to ważny element wielu tropikalnych ekosystemów. Tworzą je rośliny pochodzące z różnych rodzin, które w specyficznych warunkach wykształciły szczudlaste korzenie stabilizujące w grząskim podłożu, korzenie oddechowe, które pozwalają korzystać z tlenu zawartego w atmosferze, mięsiste organy ułatwiające bytowanie w warunkach silnego zasolenia oraz żyworodność – zamiast owoców czy nasion z rośliny opadają gotowe młode roślinki, które łatwo zakotwiczają się w grząskim podłożu.

Lasy namorzynowe są dogodnym środowiskiem dla wielu form życia, zwłaszcza narybku. W koronach drzew gnieżdżą się ptaki, na korzeniach osiadają małże, wśród korzeni żerują kraby, węże czy krokodyle. Splatane zarośla chronią wnętrze lądu przed burzami, a nawet falą tsunami. Pochłaniają także dwutlenek węgla.

Jednak duża część lasów namorzynowych uległa zagładzie w ostatnich dziesięcioleciach. Mangrowców ubywa trzy razy szybciej niż drzew w tropikalnych lasach deszczowych. Największe zagrożenie stanowią hodowla oraz turystyka. Mangrowce wycina się, by oczyścić plaże i budować ośrodki wypoczynkowe lub zakładać farmy krewetkowe. Tymczasem jak wynika z badań naukowców, jeden hektar takich lasów co roku generuje dzięki rybołówstwu od 2000 do 9000 dolarów - znacznie więcej niż hodowla i turystyka. 30 procent łowionych ryb i niemal 100 procent krewetek w krajach Azji Południowo-wschodniej można zawdzięczać współwystępującym z mangrowcami gatunkom, które tworzą korzystne środowisko dla ryb i krewetek. W australijskim stanie Queensland namorzyny dostarczają 75 procent gatunków łowionych na skalę komercyjną.

Próby odtwarzania lasów namorzynowch często kończą się niepowodzeniem. Niektórzy specjaliści winą za to obarczali zjadające siewki mangrowców kraby. Emily Dangremond z University of California w Berkeley postanowiła sprawdzić, czy wyeliminowanie wpływu skorupiaków zmieni sytuację. Za pomocą nylonowej siatki uniemożliwiła krabom dostęp do siewek na zalesianych wybrzeżach Pacyfiku i Morza Karaibskiego w Panamie. Wyniki porównała z miejscami, w których kraby miały nieograniczony dostęp do siewek.

Okazało się, że apetyt skorupiaków miał duży wpływ na populację mangrowców i zależał od zasolenia wody (im bardziej słona, tym więcej siewek zjadały), a także od gatunku mangrowca (w przypadku rzadkiego Pelliciera rhizophorae kraby zjadały nawet 90 proc. siewek). Wydaje się więc, że ochrona przed krabami może mieć duże znaczenie.

Jednak na przykład Erik Kristensen z uniwersytetu Południowej Danii w Odense uznał pomysł usunięcia krabów za niesłuszny. Jak podkreślił, mangowce i kraby ewoluowały wspólnie przez miliony lat i wzajemnie potrzebują swojej obecności. Dzięki krabom substancje pokarmowe pozostają w ekosystemie, a kopane przez nie norki natleniają osady. Poza tym kraby są chwytane przez wiele lokalnych społeczności.(PAP)

pmw/ krf

Copyright © Fundacja PAP 2020