13.12.2018
PL EN
25.08.2015 aktualizacja 25.08.2015

Bez człowieka cały świat byłby jak Serengeti

Fot. PAP/EPA/ STEPHEN MORRISON 21.08.2008 Fot. PAP/EPA/ STEPHEN MORRISON 21.08.2008

Najwięcej różnych dużych ssaków żyje dziś w Afryce. Ubóstwo w innych częściach świata nie wynika z ograniczeń ze strony klimatu albo środowiska. Jest efektem aktywności ludzi - informują naukowcy duńscy "Diversity and Distributions".

Jak wyglądałaby mapa ssaków na świecie, w którym nigdy nie pojawił się Homo sapiens, zastanawiali się naukowcy z duńskiego Aarhus University. Z ich analiz wynika, że na większości terenów Europy północnej, oprócz wilków, łosi i niedźwiedzi, żyłyby też inne duże ssaki (ważące nie mniej niż 45 kg).

Już wcześniej duńscy badacze wykazali, że masowe wymieranie dużych ssaków w czasie ostatniej epoki lodowcowej i w kolejnych tysiącleciach (tzw. czwartorzędowe wymieranie megafauny) można w dużej mierze wytłumaczyć faktem ekspansji człowieka współczesnego (Homo sapiens) na Ziemi.

Tym razem naukowcy ci prześledzili, jak wyglądałby naturalny rozkład różnorodności ssaków na świecie, gdyby człowiek nie miał okazji odcisnąć na Ziemi swojego piętna. W swojej pracy oparli się oni na oszacowaniach dotyczących naturalnej dystrybucji każdego gatunku dużych ssaków. Uwzględnili potrzeby ekologiczne tych gatunków, ich biogeografię i obecny ich rozkład na Ziemi.

W ten sposób uzyskali obraz różnorodności gatunków ssaków w świecie wolnym od wpływów H.sapiens.

"Europa Północna to niejedyne miejsce, w którym ludzie ograniczyli różnorodność zwierząt; jest to zjawisko ogólnoświatowe" - mówi jeden z autorów badania prof. Jens-Christian Svenning z Wydziału Nauk Biologicznych na Uniwersytecie Aarhus. Dodał, że w większości miejsc na świecie liczba gatunków ssaków występujących dziś jest wyraźnie mniejsza, niż ich teoretyczna liczba w warunkach całkiem naturalnych.

Obecnie różnorodność ssaków jest naprawdę duża jedynie w Afryce. Naukowcy opracowali mapę pokazującą różnorodność dużych ssaków na świecie pozbawionym wpływu działań człowieka. Na mapie też różnorodność gatunków jest o wiele większa także poza Afryką, np. w Ameryce Północnej i Południowej. Obecnie dużych ssaków jest tam stosunkowo niewiele.

"Większość safari odbywa się dziś w Afryce. Ale w warunkach naturalnych równie dużo - jeśli nie więcej gatunków dużych zwierząt - można by było bez wątpienia spotkać także gdzie indziej, np. w częściach Nowego Świata, takich jak Teksas i jego okolice, jak też tereny na granicy pomiędzy Argentyną a Brazylią" - mówi główny autor badania, Soren Faurby z Department of Bioscience na Aarhus University.

"Afryka stanowi dziś miejsce safari nie dlatego, że to kontynent naturalnie nietypowo bogaty w gatunki ssaków. Chodzi raczej o to, że Afryka stanowi jedno z ostatnich miejsc, w których aktywność człowieka nie doprowadziła jeszcze do zdziesiątkowania większości dużych zwierząt" - dodał.

Występowanie wielu ssaków w Afryce nie wynika z tamtejszego optymalnego klimatu czy warunków środowiska - twierdzą autorzy pracy. Jest raczej konsekwencją faktu, że jest to jedyne miejsce, gdzie ssaki nie zostały jeszcze skrajnie przetrzebione.

Obecnie stosunkowo dużo gatunków ssaków można spotkać w górach. Naukowcy często tłumaczą, że to konsekwencja zróżnicowania tamtejszego środowiska, dzięki której różne gatunki mogły ewoluować obok siebie, np. w głębokich dolinach i wysokich górach. Autorzy nowego badania zauważają, że chodzi również o wpływ człowieka.

"Wysoki poziom bioróżnorodności na terenach górskich nie wynika z mechanizmów czysto naturalnych. Wynika po części z faktu, że góry działały jako refugia dla gatunków zagrożonych polowaniami i niszczeniem siedlisk" - tłumaczy Soren Faurby. Jako europejski przykład podaje niedźwiedzia brunatnego, który dziś praktycznie wyłącznie trzyma się gór. Z łatwiej dostępnych dla człowieka terenów na nizinach (obecnie gęsto zaludnionych) został natomiast wyparty. (PAP)

zan/ krf/

Copyright © Fundacja PAP 2018