20.11.2017
PL EN
18.11.2015 aktualizacja 18.11.2015

Astronomka z Poznania asystuje przy narodzinach gwiazd

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Słońce nie od samego początku swojego istnienia było "jasne jak Słońce". Narodziny gwiazdy trwają setki tysięcy lat, a obiekt taki zanim samodzielnie "zabłyśnie", musi nabrać trochę masy - opowiada astronomka dr Agata Karska, która asystuje przy narodzinach ponad 100 gwiazd.

"Obserwując molekuły w młodych gwiazdach i obszarach wokół nich, pośrednio dążę do odpowiedzi na pytania, jak powstają gwiazdy czy planety, a także czy w innych częściach Wszechświata istnieje życie albo chociaż, czy obecne są tam związki organiczne" - opowiada o swoich badaniach dr Agata Karska z Instytutu Obserwatorium Astronomiczne na Wydziale Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Za swoje badaniach dr Karska otrzymała w tym roku Nagrodę Naukową POLITYKI.

BADANIA SPOD CIEMNEJ GWIAZDY

Astronomka z UAM zajmuje się pierwszym pół milionem lat życia gwiazd. W skali ludzkiego życia to niewyobrażalnie długo, ale w astronomii - niekoniecznie. "Badam intensywną, ale jednak krótką fazę. W tym czasie masa gwiazdy szybko się zwiększa" - opowiada w rozmowie z PAP dr Agata Karska.

Wyjaśnia, że tam, gdzie tworzą się gwiazdy takie jak Słońce, obecne są początkowo gęste obłoki gazu i pyłu. "Wewnątrz tego obłoku istnieje już gwiazda, ale ona nie potrafi jeszcze produkować energii. Na razie dopiero gromadzi masę z otoczenia" - mówi.

Dodaje, że część obłoku z czasem pod wpływem grawitacji opada na gwiazdę. Ale grawitacja to nie jedyna siła, która na materię powstającej gwiazdy działa. Bo gwiazda wyrzuca też z siebie część materii - m.in. w postaci tzw. dżetów. Ta materia może gnać przez przestrzeń kosmiczną z prędkością ok. 100 km/sek.

CAŁA MASA GWIAZD

Fakt, że młoda gwiazda wyrzuca z siebie sporo materii, to zjawisko bardzo ważne. Dr Karska opowiada, że gdyby ciała niebieskie skuteczniej "połykały" całą materię, gwiazd we Wszechświecie byłoby więcej i byłyby zdecydowanie masywniejsze.

A tymczasem to od ustalającej się na bardzo wczesnym etapie masy zależy, jak potoczą się losy danej gwiazdy. "Gwiazdy o masie podobnej do Słońca stają się z czasem czerwonymi olbrzymami, a potem - białymi karłami. Jeśli zaś gwiazda jest ponad 8 razy masywniejsza niż Słońce, skończy swój żywot bardzo gwałtownie - jako wybuch supernowej. A potem zostanie po niej pulsar lub czarna dziura" - opisuje badaczka.

Dr Karska obserwuje ponad 100 tworzących się gwiazd. "Większość z tych obiektów jest blisko nas - w naszej galaktyce - powstają zwłaszcza w ramionach spiralnych galaktyki" - opowiada. I dodaje, że duża część tych obiektów to gwiazdy niezbyt masywne, które z czasem staną się podobne do Słońca.

WODA Z GWIAZD

"W moich badaniach udało mi się pokazać, że nasze wyobrażenie o obszarach tworzenia się gwiazd trochę odbiegały od rzeczywistości. Z modelami używanymi do opisu fal uderzeniowych z młodych gwiazd coś było nie tak. Ilość wody w obszarze protogwiazd, którą przewidywały te modele, nie zgadzała się z obserwacjami. A ja pokazałam, że w modelach tych musimy uwzględnić dodatkowo działanie promieniowania ultrafioletowego na fale uderzeniowe. Dzięki moim badaniom modele zostały zmodyfikowane i o wiele lepiej zgadzają się z obserwacjami wody w tych obszarach. Z tego jestem najbardziej dumna" - zaznacza naukowiec.

Dodaje, że w prawie wszystkich tworzących się gwiazdach jest woda i jest jej dużo. Wiadomo o tym było dzięki obserwacjom prowadzonym z teleskopu Herschela Europejskiej Agencji Kosmicznej, który działał od 2009 do 2013 r. "To był teleskop zaprojektowany tak, by obserwować wodę" - wyjaśnia dr Karska. W swoich badaniach korzystała z danych zebranych właśnie przez to pracujące w przestrzeni kosmicznej obserwatorium. Do działania Herschela niezbędny był jednak ciekły hel, który służył do chłodzenia. Kiedy zapasy helu się wyczerpały, teleskop przeszedł na emeryturę.

Chociaż na razie dr Karska analizuje bogate archiwum zebrane przez Herschela, to jej zainteresowania powoli przesuwają się ku danym, jakie można uzyskać z Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile. Polacy - dzięki ratyfikacji umowy z ESO w październiku 2014 r. - zyskali dostęp do aparatury w Chile. "Dzięki tym instrumentom otwierają się możliwości, by badać nawet zjawiska zachodzące bardzo blisko protogwiazdy, gdzie wcześniej nie było dostępu" - wyjaśnia laureatka nagrody POLITYKI.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017