25.08.2019
PL EN
28.04.2016 aktualizacja 28.04.2016

W poszukiwaniu letniego pałacu króla Iberii

Latawiec, pod który podczepiona jest lustrzanka cyfrowa. Fot. S. Zdziebłowski Latawiec, pod który podczepiona jest lustrzanka cyfrowa. Fot. S. Zdziebłowski

Dzień jest słoneczny, ale na starożytnych ruinach gruzińskiego Dzalisi przemieszcza się szybko duży cień. Samolot? Duży ptak? Nie! To latawiec, którym sterują… archeolodzy!

Ptolemeusz, słynny antyczny historyk i astronom, określił Dzalisi jako jedno z najważniejszych miast Iberii, czyli starożytnego królestwa na terenie obecnej Gruzji. Trudno się z tą opinią nie zgodzić – ogrom kompleksu architektonicznego robi wrażenie. W kwietniu ruszyły tam polsko-gruzińskie badania archeologiczne.

Praca wre. Dzień jest bardzo wietrzny i słoneczny, ale jednocześnie dość rześki, więc wszyscy opatuleni są chustami, czapkami i pozapinani na ostatni guzik. Nad głowami łopoce już czasza dużego latawca. Do niej podczepiony jest aparat, z którego Otto Bagi - węgierski student, uczący się w Instytucie Archeologii UW, zdalnie wykonuje pionowe zdjęcia odkrytych przez gruzińskich archeologów reliktów miasta.

Zadanie nie jest takie łatwe, jak się może wydawać. Wiatr bywa kapryśny i zmienia kierunek, dlatego Ottonowi pomaga dwóch pracowników Muzeum Narodowego w Tblisi – Nika i Niko. Jeden z nich kieruje płachtą latawca (ma założoną alpinistyczną uprząż, która w tym pomaga), drugi z kolei poluzowuje lub napina linę, i jednocześnie pomaga, by ten pierwszy nie wpadł do wnętrza starożytnego basenu (głębokiego na kilka metrów), czy nie zaplątał się w krzakach.

Zdjęcia pozwolą wykonać bardzo dokładną mapę terenu. Ta część Dzalisi była co prawda badana wykopaliskowo, ale do tej pory nie wykonano całościowej mapy miasta.

Dlatego oprócz zdjęć z latawca drugi zespół wykonuje pomiary geodezyjne z użyciem laserowego tachimetru. Do tej czynności potrzebne są dwie osoby. Jedna obsługuje urządzenie umieszczone na trójnogu, a druga z tyczką zakończoną niewielkim lustrem, obchodzi stanowisko, umieszczając ją w punktach, które należy zmierzyć. Dawniej archeolodzy używali niwelatora, sprzętu optycznego rozkładanego na statywie (ta część nie uległa większym zmianom); teraz wiele obliczeń wykonuje komputer ukryty w środku tego nowoczesnego urządzenia.

Kolejny, najbardziej liczny zespół archeologów wyszedł poza ogrodzenie rezerwatu archeologicznego w poszukiwaniu zasięgu starożytnego miasta - gdyż to wciąż nie jest znane, mimo kilku dekad prac badawczych.

A co o nim wiemy do tej pory? "Prawdopodobnie był to w pierwszych wiekach naszej ery pałac letni władcy Iberii, gdzie przyjeżdżał, aby wypocząć z odległej o kilkanaście kilometrów stolicy, Mcchety. Miasto rozkwitało – gruzińscy badacze odkopali do tej pory relikty kilku pałaców, term, basenów, monumentalnych portyków. Sensacją okazało się odkrycie największej liczby mozaik dekorowanych figuralnie i geometrycznie na terenie Gruzji" – opowiada szef polsko-gruzińskiej ekspedycji, prowadzonej wspólnie z Gruzińskim Muzeum Narodowym w Tblisi, dr Piotr Jaworski. (Ze strony gruzińskiej kierownikiem przedsięwzięcia jest prof. Goderdzi Narimanishvili).

Grupy polskich studentów i archeologów obchodzą pola, i wyszukują na powierzchni ornej fragmentów starożytnych naczyń czy narzędzi. Inna ekipa wykonuje badania geofizyczne, dzięki którym bez wbicia łopaty w ziemię można wytypować interesujące miejsca do rozpoczęcia wykopalisk. Te badania prowadzą prof. Krzysztof Misiewicz i Wiesław Małkowski. "W ten sposób chcemy też zrekonstruować podstawowe elementy układu urbanistycznego miasta i jego zaplecza" – mówi dr Jaworski.

To nie wszystko. Z Warszawy przyjechała ekipa z Pracowni Skanerów 3D. Marta Bura z Januszem Janowskim wykonują trójwymiarowe skany piwnicy hypokaustycznej w termach wraz z pięknie zachowanymi mozaikami. Ta starożytna konstrukcja prawie 2 tys. lat temu służyła jako ekskluzywna łaźnia połączona z sauną. Powstało już jej cyfrowe i przestrzenne odwzorowanie, dzięki czemu możliwe będzie odbycie wirtualnej podróży w jej wnętrzu. Dane są nie tylko atrakcyjne wizualnie – ze względu na kompleksowy charakter można je też wykorzystać do celów naukowych.

"Kilkanaście dni intensywnych prac przyniosło świetne rezultaty!" – dr Jaworski nie kryje zadowolenia. - "Jednym z sukcesów jest odkrycie formy do odlewania ozdób z brązu. To pierwsze takie znalezisko w tym miejscu. Świadczy o tym, że przedmioty brązowe odkrywane tutaj nie są importowane, a były produkowane na miejscu. Jednocześnie w wyniku badań powierzchniowych udało się nam znaleźć granicę miasta, które wcześniej nie były nieustalone. Już teraz wytypowaliśmy kilka obiecujących miejsc do rozpoczęcia w przyszłym roku prac wykopaliskowych".

Szymon Zdziebłowski - Nauka w Polsce

szz/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019