22.09.2019
PL EN
20.09.2016 aktualizacja 20.09.2016

Polacy na krańcach Cesarstwa Rzymskiego - badania limesu w Rumunii

Ekipa w trakcie badań (Bologa, Rumunia), fot. J. Rakoczy Ekipa w trakcie badań (Bologa, Rumunia), fot. J. Rakoczy

Słabo rozpoznany fragment umocnionej granicy Cesarstwa Rzymskiego, obecny na terenie dzisiejszej Rumunii, bada zespół archeologów z Torunia. W tym roku odkryli m.in. nieznany do tej pory umocniony posterunek graniczny i odtworzyli recepturę starożytnej zaprawy budowlanej.

Ostatni w Europie nierozpoznany do końca odcinek umocnionej granicy Cesarstwa Rzymskiego - czyli limesu - zachował się w północno-zachodniej Rumunii. Wielosetkilometrowe umocnienia miały chronić cesarstwo przed najazdami barbarzyńców w okresie od ok. I do IV w.

Nowo odkryty posterunek był bezpośrednio włączony w wały limesu. Znajdował się na najkrótszej drodze z prowincji rzymskiej Dacja Porolissensis wiodącej na zachód, w stronę starożytnego Aquincum, czyli dzisiejszego Budapesztu. Dawniej była to kamienna konstrukcja o wymiarach 50 na 50 m. Z czasem została jednak bardzo zniszczona przez działający w rejonie odkrycia kamieniołom.

Limes na tym terenie Polacy badają od trzech lat. \"Największym sukcesem jest uchwycenie sieci osadnictwa rzymskiego. Znamy główny obóz, którego garnizon obsadzał mniejszy fort oraz posterunki w okolicznych górach. Teraz szukamy osady cywilnej i infrastruktury drogowej - na wiosnę użyjemy do tego georadaru\" - wyjaśnia PAP kierownik projektu, dr Jacek Rakoczy z Zakładu Archeologii Antycznej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Badania prowadzone są we współpracy z dr. Felixem Marcu z z Muzeum Historii Transylwanii z Cluj-Napoca.

Nowo odkryty posterunek znajduje się zaledwie 4 km od Resculum - obozu rzymskiego, w którym stacjonowały większe oddziały legionistów. To właśnie tamtejsi żołnierze obsadzali pobliskie umocnienia limesu lub wyprawiali się poza jego granice.

Obóz w Resculum powstał w 1. dekadzie II w. i był użytkowany do drugiej połowy III w. Również on był celem prac polskiej ekspedycji.

\"W tym sezonie udało się nam odsłonić kolejną część budynku pretorium, czyli siedziby dowództwa obozu. Okazał się on większy niż przypuszczaliśmy w zeszłym roku, w momencie odkrycia. Znamy już układ przestrzenny całego skrzydła wschodniego\" - relacjonuje dr Rakoczy.

W czasie wykopalisk archeolodzy odsłonili na jego terenie pomieszczenie ogrzewane piecem hypokaustycznym. \"Mogło być ich więcej, ale na razie nie możemy się do nich dostać, bo natrafiliśmy zalegające na posadzkach, dobrze zachowane pozostałości zawalonych ścian. Praktycznie możemy zmierzyć grubość ścian działowych i prześledzić fazy wewnętrznej przebudowy budynku. W kilku miejscach występują doskonale zachowane tynki oraz miejsca po drewnianych fragmentach konstrukcji, które pozwalają zrekonstruować technikę wznoszenia tego typu budynków\" - opowiada dr Rakoczy.

Składowi zaprawy przyjrzeli się konserwatorzy z Instytutu Archeologii UMK, którzy działali w Resculum pod kierunkiem dr. Marka Kołyszki. Wykonali chemiczną analizę i odtworzyli ich skład. W tym celu naukowcy m.in. poszukiwali składników zaprawy, które naturalnie występują w okolicy obozu.

\"Zidentyfikowaliśmy użyty przez Rzymian rzeczny piasek, który w odpowiednich proporcjach, wraz z wodą i gaszonym wapnem tworzył zaprawę\" - mówi dr Rakoczy. Naukowiec sugeruje, że Rzymianie mogli używać dodatkowych składników, mających przyspieszyć tężenie zaprawy i przyspieszyć budowę.

\"Jeśli były, to na razie pozostają dla nas tajemnicą\" - stwierdza.

W roku archeolodzy badali też główną, północną bramę fortu. \"Co ciekawe, była ona kilkukrotnie przebudowywana, a ostatecznie nawet - zamurowana, być może w wyniku błędu konstrukcyjnego jednej z jej wież lub zniszczenia dokonanego w wyniku działań wojennych\" - mówi archeolog.

Była to symetryczna konstrukcja z jednoprzelotowym wjazdem i z dwoma wieżami po obu stronach. Wieże od strony zewnętrznej miały plan półokręgu, zwróconego łukiem na przedpole fortu. Bramę wybudowano z kamienia, tak jak większość znanych z tego obozu konstrukcji. Według archeologów wieże bramy najprawdopodobniej posiadały trzy kondygnacje, sięgające blisko 9 m.

W czasie tegorocznych badań archeolodzy wykonywali laserową dokumentację swoich odkryć. Było to możliwe dzięki współpracy z firmą Leica Polska.

\"Na tak rozległych stanowiskach cyfrowe metody dokumentacji to już obecnie standard, który umożliwia przyspieszenie prac. Atutem tej metody jest również ogromna dokładność oraz możliwość łączenia danych z różnych sezonów tak, aby obraz stanowiska był pełen\" - kończy dr Rakoczy.

PAP  - Nauka w Polsce

szz/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019