15.10.2019
PL EN
01.02.2017 aktualizacja 01.02.2017

Kruche życie twardych skójek

Któż by przypuszczał, że życie małża może być aż tak niebezpieczne? A jednak! Okazuje się, że życie skójek - dużych małżów słodkowodnych - nie jest takie nudne - mówi biolog dr Aleksandra Skawina z Uniwersytetu Warszawskiego.

"Prawie wszystkie perły z salonów jubilerskich pochodzą właśnie od skójek - zwykle tych, które żyją w Ameryce czy w Azji" - opowiada w rozmowie z PAP dr Aleksandra Skawina z Wydziału Biologii UW. Perły powstają, kiedy do muszli dostanie się ciało obce, a skójka otacza je masą perłową. Ale takie zanieczyszczenia to niejedyne zmartwienie skójek. Jak się okazuje, przetrwanie tego mięczaka to niezła sztuka.

"Kiedy mówimy o skójkach, mamy na myśli największe małże zamieszkujące wody słodkie. Większość gatunków skójek, kiedy osiągnie dorosłość, ma rozmiary od 1 do niemal 30 cm - licząc z muszlą" - mówi dr Skawina, która prowadzi badania nad tajemniczym i nie do końca jeszcze poznanym światem słodkowodnych małżów. I dodaje, że na świecie żyje aż 850 gatunków skójek.

Biolożka wyjaśnia, że zwyczajowo w Polsce skójkami nazywamy nie tylko te małże, które mają w swojej nazwie słowo "skójka" (skójka gruboskorupowa, malarska oraz zaostrzona), ale także szczeżuje i perłoródki. "Chociaż uważa się, że perłoródki wymarły w Polsce w latach 40. ub. stulecia" - zaznacza dr Skawina.

Może się wydawać, że życie małży jest strasznie nudne. No bo co to za sztuka - niespiesznie spędzać życie na dnie zbiornika wodnego, będąc zagrzebanym w osadzie dennym... Otóż wcale nie jest tak łatwo! Larwa skójki zanim bezpiecznie zagłębi się w osadzie, musi odbyć niezwykłą i niebezpieczną podróż.

ZŁAP AUTOSTOP! TYLKO NA JEDNEJ NODZE!

Skójki są zwykle rozdzielnopłciowe. Zarodki rozwijają się w skrzelach samicy. Kiedy powstaną z nich larwy, czyli glochidia, skójka uwalnia je do toni wodnej. I tu jest jeden z największych problemów, z jakimi stykają się te mięczaki... Otóż glochidia są pasożytami - zasiedlają skrzela lub skórę ryb. Z bezpiecznych skrzeli niezbyt ruchliwej mamy maleńkie larwy muszą się więc przesiąść na wielką i zwinną rybę. I to bardzo szybko. Jeśli bowiem glochidium nie znajdzie gospodarza, umrze w ciągu kilku dni.

Aby złapać rybę, skójki stosują różne sztuczki. Dr Skawina opowiada, że niektórym larwom pomagają ich mamusie. Np. w Ameryce Północnej żyją małże (Lampsilis), które mają na zewnątrz muszli fałdy płaszcza, które przypominają małą rybę. Większa ryba, myśląc, że to łakomy kąsek, podpływa do skójki i wtedy atakowana jest przez glochidia. Są też małże (Epioblasma), które łapią podpływającą rybę w pułapkę - zaciskając na jej głowie ząbkowane brzegi muszli. Glochidia zyskują wtedy czas na zaatakowanie ryby. Niekiedy też larwy skójek łączą się ze sobą tak, że wspólnie wyglądają jak robak - pokarm ryby. Kiedy ryba podpływa, zaczyna się atak małych, sprytnych pasożytów.

Mimo takiej pomysłowości, tylko niewielkiej części glochidiów udaje się przetrwać. Małż uwalniać może nawet miliard glochidiów, a dorosłość będą w stanie osiągnąć tylko nieliczne spośród nich.

WYBIERA SIĘ JAK SKÓJKA ZA MORZE

Dzięki rybom skójki, które same z siebie nie są zbyt zwinne i ruchliwe, mogą pokonywać ogromne odległości. Małże mogą zasiedlać nowe obszary i możliwy jest kontakt między oddalonymi od siebie populacjami. Po za tym mięczaki mogą też sprawniej uniknąć zniesienia do morza.

Glochidium z czasem jest otaczane tkanką ryby. W ten sposób larwy muszą spędzić na rybie kilka tygodni czy nawet kilkanaście miesięcy. Nie jest więc dziwne, że glochidia muszą precyzyjnie wybrać żywiciela. Najlepiej np. jeśli jest to ryba młoda, której układ odpornościowy jeszcze nie umie zwalczać pasożytów. Ale to nie wszystko. Skójki są jeszcze bardziej wybredne. "Bywa tak, że małż z jednej rzeki nie będzie w stanie zasiedlić ryby z innego cieku wodnego" - opowiada dr Skawina.

Młodociany małż po jakimś czasie odczepia się od ryby i porządnie zagrzebuje w osadzie – nawet na głębokości 50 cm. "Nie wiadomo, jak dużo czasu tam spędzi, zanim zacznie dorosłe życie przy powierzchni osadu. Nie udało się jeszcze tego zbadać" - opowiada dr Skawina. I wyjaśnia, że dorosłe małże żyją najczęściej w górnych 10 cm osadu, tak, by mieć dostęp do wody z której m. in. odfiltrowują pokarm.

Badaczka przyznaje, że hodowla skójek jest bardzo trudna - biolog swoje badania prowadzi w jeziorze - naturalnym środowisku badanych małżów.

W swojej pracy badawczej Aleksandra Skawina próbuje się dowiedzieć, jak skójki liczą upływ czasu - np. rozpoznają porę dnia czy roku. Ponieważ nie mają oczu i żyją w osadzie, odpowiedź nie jest taka oczywista. A to tylko jedna z mnóstwa niewiadomych związanych z życiem słodkowodnych małżów.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019