21.11.2017
PL EN
02.09.2017 aktualizacja 02.09.2017

Ulotna sztuka uliczna okiem specjalistki z zarządzania humanistycznego

Fot. Marta Połeć Fot. Marta Połeć

Artyści uliczni zmieniają przestrzeń miejską w rynek doznań. Prezentują swoje zdolności i talenty, dostarczając widzom przeżyć z pogranicza sztuki i rozrywki. Tworzą nieformalną organizację, którą warto opisać z punktu widzenia nauk o zarządzaniu humanistycznym – uważa Marta Połeć, doktorantka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Na czteroletnie badania pt. „Etnografia nieformalnej organizacji artystów ulicznych w Polsce" badania otrzymała z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Diamentowy Grant.

„Mimowie, uliczni aktorzy, muzycy, tancerze, akrobaci i inni artyści występujący na ulicy na potrzeby swoich pokazów wspólnie zagospodarowują przestrzeń miejską. Dzielą ją, a przy tym współpracują ze sobą, tworząc własny obieg informacji, porozumiewając się na przykład na temat godzin i miejsc występów. Budują sieć nieformalnych kontaktów. Tworzą organizację, dla której komunikacja nieformalna często ma o wiele większe znaczenie, niż regulacje prawne ustalane w urzędzie miasta” - Marta Połeć.

Z jej obserwacji wynika, że członkowie tej społeczności bardzo rzadko angażują kogoś z zewnątrz w swoje sprawy. Konflikty rozwiązują między sobą w sposób nieformalny. Artysta rzadko zgłasza, że ktoś występuje na jego miejscu. Nawet podczas sporu nie wymaga pomocy od służb porządkowych.

„Artyści występujący na jednym rynku, festiwalu, w tym samym mieście, znają się i raczej ze sobą współpracują niż konkurują. Każdy z nich robi coś innego, chcą zabawić czy wzruszyć turystów i mieszkańców. W ich pracy nie chodzi jedynie o zarobek, ale o możliwość prezentacji własnych talentów, o samorealizację, formę wyrazu i styl życia. Nieformalna komunikacja pozwala im zdobyć wiedzę o festiwalach ulicznych, o tym, gdzie warto pojechać, na jakiej zasadzie są tam organizowane występy, jakie obowiązują regulacje prawne” - wylicza badaczka.

Marta Połeć w swoich badaniach stosuje metodologię etnograficzną. Przeprowadza wywiady, rozmawia z badanymi o najważniejszych aspektach ich działalności. Poza tym obserwuje artystów ulicznych podczas występów.

Sztukę uliczną można podzielić na wizualną - murale i graffiti, oraz performatywną – czyli występy, gdzie sam proces tworzenia bywa ważniejszy niż końcowy efekt. Przedstawienia uliczne najczęściej obejmują wiele dziedzin sztuki. Uliczni performerzy to osoby, o których w społeczeństwie niewiele wiadomo, chociaż stanowią dużą atrakcję dla turystów. Najpopularniejsi z nich cieszą się sympatią i rozpoznawalnością, przez co można uważać ich nawet za osoby publiczne. Z punktu widzenia nauk o organizacji są to osoby, które wykorzystują w swojej pracy różne talenty, realizują się i rozwijają poprzez sztukę. Artyści uliczni bardzo cenią sobie poczucie niezależności, a relacje, które ich łączą są bardziej koleżeńskie niż konkurencyjne.

„Same badania stanowią pretekst do refleksji, kim tak właściwie jest artysta uliczny i jaką działalność możemy rozpatrywać w kontekście występów artystycznych. Własne, często niepokrywające się definicje artysty ulicznego podają zarówno performerzy, jak i odbiorcy sztuki ulicznej czy urzędnicy tworzący regulacje prawne” - mówi Połeć.

W ramach badań nad przedsiębiorczością kulturalną na Rynku Głównym w Krakowie, Marta Połeć rozmawiała z osobami, których pracę można zaliczyć do tak zwanego rynku doznań. Zaczęła od ulicznych handlarzy, kwiaciarek, dorożkarzy i hejnalistów, którzy zwrócili jej uwagę na artystów ulicznych jako przykład nietypowej działalności, również cieszącej się zainteresowaniem turystów.

„W mojej pracy doktorskiej chodzi o próbę uwiecznienia i zrozumienia płynnego zjawiska. Kariera artysty ulicznego trwa najczęściej średnio kilka lat. Ludzie, których teraz oglądamy, za jakiś czas zostaną zastąpieni przez innych. Wielu z nich chce to robić jedynie tymczasowo, na przyszłość zaś poszukują innych form działalności bądź równolegle rozwijają jakąś inną twórczość. Jest to tylko etap życia, kiedy się rozwijają, czegoś poszukują” - ocenia badaczka.

Jej zdaniem etyczne podejście do badań wymaga od etnografa, aby opisywał i analizował problemy, w jak najmniejszym stopniu ingerując w badaną rzeczywistość. W trakcie swoich wywiadów Marta Połeć dostrzegła wiele problemów etycznych i społecznych, wykraczających poza temat badań, które mogłyby zainteresować badaczy reprezentujących inne dyscypliny nauki, np. antropologów, socjologów czy prawników.

„Warto zwrócić uwagę na pracę dzieci, które bywają wykorzystywane do pokazów zarobkowych. Problematyczna jest również kwestia zabezpieczeń socjalnych artystów, którzy nie muszą płacić podatków od zebranych datków, w związku z czym nie przysługują im świadczenia społeczne. Można też zastanowić się głębiej nad kwestiami prawnymi, dotyczącymi m.in. publicznego wizerunku występujących osób lub praw autorskich do ich prezentacji” - wylicza laureatka grantu, która zamierza rozpropagować wiedzę na temat badanego zjawiska.

Diamentowy Grant pozwolił doktorantce przeprowadzić wywiady i obserwacje w wielu polskich miastach. Najciekawszych artystów ulicznych spotkała w Krakowie, Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu i Lublinie, a także na festiwalach ulicznych - Carnaval Sztukmistrzów w Lublinie czy Uliczny Festiwal Osobliwości w Szamotułach.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

kol/ agt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017