14.11.2018
PL EN
01.09.2017 aktualizacja 01.09.2017

Eksperci: zapalne podłoże chorób układu krążenia potwierdzone

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Lek hamujący procesy zapalne zmniejsza ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zgonu z ich powodu – poinformowali naukowcy na kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w Barcelonie. Potwierdza to zapalne podłoże miażdżycy i chorób układu krążenia.

Badanie CANTOS przeprowadzone wśród ponad 10 tys. osób z 39 krajów świata wykazało, że lek o nazwie kanakinumab o 15 proc. obniżył ryzyko wystąpienia ponownego zawału serca, udaru mózgu lub zgonu z powodów sercowo-naczyniowych u pacjentów w wieku ok. 60 lat z chorobą wieńcową serca i po przebytym zawale. Efekt ten był niezależny od poziomu lipidów (cholesterolu i/lub trójglicerydów) u badanych osób.

„Te wyniki kończą ponad dwie dekady moich badań zainspirowanych kluczową obserwacją, że połowa zawałów serca występuje u osób, które nie mają wysokiego poziomu cholesterolu. Po raz pierwszy mogliśmy definitywnie wykazać, że złagodzenie zapalenia - niezależnie od poziomu cholesterolu - zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych” - skomentował prezentujący badanie CANTOS dr Paul M. Ridker z Brigham and Women’s Hospital w Bostonie (USA).

Co więcej, dzięki zastosowaniu leku u pacjentów o 51 proc. spadło ryzyko zgonu z powodu nowotworów złośliwych, a o 77 proc. zmniejszyło się zachorowanie na agresywnego raka płuca.

Wyniki badania ukazały się równocześnie na łamach prestiżowych pism „New England Journal of Medicine” oraz „Lancet” (analiza dotycząca nowotworów).

„Przełomowe znaczenie badania CANTOS polega na tym, że potencjalnie otwiera ono nową perspektywę leczenia pacjentów po zawale serca” - ocenił w rozmowie z PAP prof. Piotr Jankowski, przewodniczący Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Zaznaczył, że obecnie - pomimo stosowania najskuteczniejszych i najnowocześniejszych metod leczenia – wciąż wielu pacjentów po zawale serca umiera. W Polsce w ciągu pięciu lat od wystąpienia zawału umiera prawie 50 proc.

„To ma w dużym stopniu związek z tym, że miażdżyca ma w dużym stopniu podłoże zapalne. Jednak do tej pory wszelkie próby zastosowania leków przeciwzapalnych w tej grupie chorych nie były skuteczne. Badanie CANTOS wykazało, że zastosowanie terapii nakierowanej wyłącznie na hamowanie zapalenia w blaszce miażdżycowej w ścianie tętnicy poprawia rokowanie pacjentów” - wyjaśnił prof. Jankowski.

Teoria o zapalnym podłożu miażdżycy naczyń funkcjonuje w kardiologii od lat. Zgodnie z nią blaszka miażdżycowa powstaje w miejscach uszkodzenia tętnic, do których migrują komórki odporności pobudzające rozwój procesu zapalnego. O związku zapalenia z chorobami układu krążenia świadczy też na przykład to, że podwyższony poziom białka C-reaktywnego (CRP) we krwi, będący wskaźnikiem procesu zapalnego w organizmie, ma związek z wyższym ryzykiem zawału.

Kanakinumab jest przeciwciałem, które łączy się z ludzką interleukiną-1beta (IL-1beta) i neutralizuje jej aktywność. Cytokina ta bierze udział w rozwoju różnych procesów zapalnych w organizmie. Lek jest obecnie zarejestrowany w terapii dwóch rzadkich schorzeń u dzieci, w których rolę odgrywają procesy zapalne pobudzane przez IL-1beta. Roczny koszt takiej terapii w USA jest szacowany na 200 tys. dolarów.

Najnowszym badaniem objęto 10 061 pacjentów, którzy w przeszłości przeszli zawał serca, a poziom białka C-reaktywnego oznaczonego bardzo dokładną metodą (hs-CRP) wynosił co najmniej 2 mg na litr krwi. Większość z nich stosowała leki obniżające poziom lipidów we krwi oraz ciśnienie tętnicze. Kanakinumab wstrzykiwano im co trzy miesiące w trzech różnych dawkach: 50 mg, 150 mg oraz 300 mg. Stan zdrowia pacjentów śledzono przez ponad 3,5 roku.

W tym czasie u osób przyjmujących lek w dawce 150 mg poziom hs-CRP spadł o 39 proc. w porównaniu z grupą stosującą placebo. Ryzyko zawału, udaru lub zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych zmalało średnio o 15 proc., a im bardziej spadał poziom hs-CRP, tym było niższe. Lek działał również w dawce niższej i wyższej, ale istotność statystyczną uzyskano tylko dla 150 mg.

Jak podkreślił dr Ridker, wprawdzie nie uzyskano dużej korzyści odnośnie redukcji liczby zgonów, ale udało się dodatkowo zmniejszyć o 30 proc. m.in. zapotrzebowanie na interwencje chirurgiczne u pacjentów, takie jak wszczepienie by-passów, czy angioplastyka. Lek łagodził też różne dolegliwości reumatyczne.

Ponieważ terapia nie miała wpływu na poziom lipidów we krwi, badacze uważają, że korzyści z niej płynące mają związek wyłącznie z działaniem przeciwzapalnym.

Dodatkowa analiza ujawniła, że kanakinumab w najwyższej dawce (300 mg raz na trzy miesiące) wyraźnie obniżał śmiertelność z powodu nowotworów złośliwych – o 51 proc. oraz ryzyko zachorowania na agresywnego raka płuca – o 77 proc. Dla dawki 150 mg ryzyko spadało odpowiednio o 22 proc. i 36 proc. Badana populacja miała dość wysokie ryzyko zachorowania na raka, ze względu m.in. na wiek, wysoki poziom hsCRP (procesy zapalne odgrywają rolę również w rozwoju raka) i duży odsetek osób palących papierosy - obecnie lub w przeszłości.

Niestety, terapia wyraźnie zwiększała ryzyko infekcji zakończonych zgonem (ryzyko u jednej na tysiąc osób).

Zdaniem dr. Ridkera kanakinumab może przynieść największą korzyść terapeutyczną w ściśle wybranej grupie pacjentów o wysokim ryzyku zdarzeń sercowo-naczyniowych, które ma związek z mechanizmem zapalnym. Badacz ocenił, że u tych chorych zysk z terapii będzie przeważać nad ryzykiem groźnych działań niepożądanych.

Jednak wielu specjalistów jest bardziej sceptycznie nastawionych do perspektywy szybkiego zastosowania tej terapii. Na przykład dr Robert Harrington z University of Stanford (USA) podkreślił, że mimo podekscytowania naukowców i klinicystów z powodu potwierdzenia zapalnego podłoża miażdżycy niezbędne jest lepsze poznanie wszystkich korzyści i zagrożeń związanych ze stosowaniem kanakinumabu.

Eksperci zwracali też uwagę na wysoką cenę leku, która może być przeszkodą na drodze do stosowania go w praktyce.

Część kardiologów podkreśla jednak, że badanie CANTOS ma ogromne znaczenie poznawcze.

Prof. Jankowski zaznaczył w rozmowie z PAP, że droga do zastosowania kinakinumabu w praktyce klinicznej jest jeszcze daleka i że konieczne są dalsze badania, które pozwolą zweryfikować najnowsze wyniki. „W ciągu najbliższych kilku lat mogą pojawić się prace pokazujące, że są inne skuteczniejsze leki przeciwzapalne albo leki o podobnym działaniu, ale o niższej cenie” - podsumował kardiolog.

Z Barcelony Joanna Morga (PAP)

jjj/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2018