20.11.2017
PL EN
09.10.2017 aktualizacja 06.11.2017

Genom nadal tajemniczy - popularnonaukowo o genetyce

"Tajemniczy świat genomu ludzkiego" to tytuł nowej książki Franka Ryana, której celem było przybliżenie laikom zasad i mechanizmów genetyki. Zamiast tego czytelnik otrzymał historię dziedziny wypełnioną dziesiątkami nazwisk i losami naukowców.

Słyszałem, że w świecie pasjonatów książek istnieje następująca zasada: jeśli po dwudziestu stronach książka nie wciąga, porzuć ją. Szkoda czasu. Nie zastosowałem się do tej zasady w przypadku "Tajemniczego świata genomu ludzkiego".

Autor - lekarz, naukowiec badający choroby zakaźne i autoimmunologiczne Frank Ryan, miał naprawdę szczytny cel. W maksymalnie prosty sposób, pozbawiony naukowego żargonu chciał przybliżyć czytelników do zrozumienia, jak działają geny i "jak dają początek temu, co każdy z nas z natury uważa za swoją jaźń, a co z kolei umożliwiło narodziny geniuszu Mozarta czy Newtona". Poprzeczka została - jak widać - postawiona wysoko. Oczekiwania były spore. Tym bardziej, że we wstępie autor obiecał: zamieszczę też nie więcej niż garść prostych ilustracji.

Już w pierwszej części książki autor zasypuje nas dziesiątkami nazwisk naukowców (np. na stronie 49 jest ich aż 5!). Co gorsza część z nich pojawia się jedynie raz, co powoduje, że po kilkudziesięciu stronach lektury nazwiska zlewają się ze sobą w jedną masę, podobnie jak ich dokonania, jak również dzieje i anegdotki na temat badaczy.

Gdzieniegdzie pojawia się na kartach książki parowóz - korzystając z takiej metafory autor próbuje wyjaśnić, na jakiej zasadzie działa genetyka. Wprowadza różne terminy - DNA, chromosom czy gen, ale mam wrażenie, że robi to dość chaotycznie. Dlatego osoba, która w ogóle nie zna tematyki bardzo szybko pogubi się wśród naukowych terminów, od których w książce wręcz się roi. Są m.in. "niewirulentne pneumokoki typu R ze szczepu znanego jako typ I" czy "polisarachydowe otoczki". Niestety wiele z tych terminów często ma dość daleki związek z głównym tematem i powoduje, że czytelnik musi być naprawdę skupiony na lekturze, by nie stracić wątku. Dlatego z pewnością po książkę nie należy sięgać w komunikacji miejskiej czy gwarnym parku, tylko w ciszy przy wygodnym biurku.

Zupełnym rozczarowaniem były dla mnie ilustracje. Autor napisał, że będzie ich garść - tu słowa dotrzymał. Czy są chociaż proste i zrozumiałe? Tu mam sporo wątpliwości - wśród pięciu rycin ta najważniejsza obrazująca strukturę chemiczną DNA nie posiada nawet odpowiedniej legendy - w poszukiwaniu skrótów trzeba wertować książkę, poza tym schemat jest czarno-biały i po prostu mało atrakcyjny. Kolejne są jeszcze mnie czytelne, o braku polotu nie wspominając - dwa szare wykresy kołowe (opatrzone naukowym "kodem") oraz jeden schemat wyglądający jak z prezentacji przygotowanej w Power Poincie dwie dekady temu.

Co z książki zapamiętałem? Że nad rozpracowaniem genomu pracowało i pracuje nadal mnóstwo naukowców. Przełomowe momenty - jak np. ogłoszone w 2001 r. "złamanie kodu genomu ludzkiego" wymagały z kolei współpracy badaczy z różnych dziedzin. Tylko interdyscyplinarne analizy doprowadziły nas do tego momentu. Odkrycie molekularnej struktury DNA przez Watsona i Cricka było możliwe z kolei dzięki temu, że w przygodzie nad rozgryzieniem zagadki genomu ścierały się ze sobą różne osobowości. A dyskusje na temat badań prowadzono i wnioski weryfikowano nie tylko w zaciszu gabinetów, ale też w... pubach.

Książka jest raczej kompendium wiedzy na temat historii badań nad genomem niż próbą wyjaśnienia mechanizmów związanych z genetyką - te zdają się być zdecydowanie drugoplanowe i nikną w narracji o często złożonym życiu osobistym naukowców. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że DNA utonęło w anegdotach i losach badaczy.

Interesującą odskoczną w końcowej części książki są za to refleksje na temat zagadnień etycznych związanych z genetyką - autor sygnalizuje, że przed nami wielka debata na temat modyfikacji genetycznych ludzkiego genomu. A skoro, gdy podnoszono tę kwestię w dziedzinie rolnictwa i głosy były różne a dyskusje ogniste, to w przypadku ingerencji w płody ludzkie może być jeszcze goręcej - sugeruje Ryan.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

PAP - Nauka w Polsce

Szymon Zdziebłowski

szz/ ekr/

Zapisz się na newsletter

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017