11.12.2019
PL EN
20.05.2019 aktualizacja 22.05.2019

Gowin: jeśli uczelnie będą źle korzystać z autonomii - będzie korekta ustawy

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Jeśli uczelnie będą korzystać z autonomii w sposób dalekosiężnie dla nich szkodliwy, nie wątpię, że w następnej kadencji - ktokolwiek będzie rządził - dojdzie do korekty ustawy kosztem autonomii uczelni - ostrzegł w poniedziałek w Gdyni szef resortu nauki Jarosław Gowin.

Wicepremier minister nauki Jarosław Gowin otworzył w poniedziałek debatę NKN Forum w gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej nt. jakości kształcenia. W swoim przemówieniu przyznał, że ma pewne obawy związane z funkcjonowaniem obszaru kształcenia w realiach obwiązującej od października ub.r. ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Wskazał m.in. na to, że niektóre uczelnie kładą nacisk na badania naukowe tak, że odbija się to negatywnie na procesie kształcenia, a także, że mają tendencję do oceny pracowników tylko w oparciu o ich działalność naukową - ale już nie dydaktyczną.

"Nie mam wątpliwości, że jeżeli się okaże, że tego typu zjawiska (...) się będą poszerzały, to w następnej kadencji - ktokolwiek będzie rządził - prawdopodobnie dojdzie do jakiejś racjonalnej korekty ustawy. Ale racjonalnej, niestety, kosztem zakresu autonomii" - ostrzegł Gowin.

Jak tłumaczył, prawodawca może ograniczyć autonomii uczelni w tych obszarach, jeśli będzie widział, że jest ona "wykorzystywana przynajmniej przez część uczelni, przez część środowiska w sposób dalekosiężnie szkodliwy dla polskich uczelni".

Jak powiedział wicepremier, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) "obserwuje wyraźnie", że dowartościowanie w nowej ustawie działalności naukowej skłania część uczelni do położenia nacisku na badania naukowe - kosztem procesu kształcenia. "W wielu uczelniach na stosunkowo dużą skalę trwa proces przenoszenia pracowników dydaktyczno-naukowych na etaty ściśle dydaktyczne" - powiedział Gowin, zaznaczając, że nowa ustawa uruchamia nową ścieżkę kariery - dydaktyczną ścieżka kariery uniwersyteckiej. "To jest ścieżka dla wybitnych dydaktyków, a nie dla nieudanych naukowców" - podkreślił.

Jeżeli ktoś nie ma osiągnięć naukowych i nie jest wyróżniającym się dydaktykiem, intencją ustawy jest tworzenie bodźców, by takie osoby odchodziły z uczelni, robiły miejsce dla młodego pokolenia

"Jeżeli ktoś nie ma osiągnięć naukowych i nie jest wyróżniającym się dydaktykiem, intencją ustawy jest tworzenie bodźców, by takie osoby odchodziły z uczelni, robiły miejsce dla młodego pokolenia" - powiedział. Zwracał uwagę, że w uczelniach nie należy takich osób koncentrować na etatach dydaktycznych.

Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym kładzie duży nacisk na wysoki poziom badań naukowych. Pracownicy dydaktyczno-naukowi, którzy mają słabe osiągnięcia naukowe, mogą zaniżać poziom uczelni, przez co uczelnia może tracić - także finansowo. Dlatego może pojawiać się pomysł, by osoby, które słabo publikują przesuwać na stanowiska dydaktyczne, gdzie osoby te nie są już rozliczane z osiągnięć naukowych i nie zaniżają średniej.

"Za takim działaniem kryje się pewna fałszywa kalkulacja finansowa" - powiedział Gowin. Ostrzegł, że "tego typu zabieg z punktu widzenia finansowego przyniesie dla uczelni straty". Jak podkreślił, to nie jest droga do poprawy warunków kształcenia na uczelniach.

Jeszcze bardziej niepokojąca - zdaniem Gowina - jest kwestia opracowania nowych zasad oceny pracowników. Jak stwierdził, w części uczelni resort nauki dostrzega tendencję do tego, żeby zasady oceny pracowników oprzeć przede wszystkim na ocenie działalności naukowej (pomijając więc m.in. jakość prowadzonej przez nich dydaktyki). Według niego to ślepa uliczka. Przypomniał, że oprócz misji badawczej uczelnie mają również misję kształcenia oraz tzw. trzecią misję uczelni, czyli społeczną odpowiedzialność nauki.

Wicepremier podsumował legislacyjne zmiany dotyczące procesu kształcenia na uczelniach. Mówił m.in. o nowym algorytmie finansowania uczelni, który "pozwala uwolnić się od presji finansowej na kształcenie masowe". Ocenił, że szansę, którą daje ten algorytm środowisko akademickie wykorzystuje znakomicie.

Przypomniał też o tym, że ustawa zlikwidowała minima kadrowe na uczelniach. Była to liczba pracowników z określonym stopniem lub tytułem naukowym niezbędna do posiadania przez daną jednostkę lepszych uprawnień. "Minimum zastąpiliśmy obowiązkiem prowadzenia odpowiedniej części zajęć przez pracowników naukowo-dydaktycznych zatrudnionych etatowo na uczelni" - powiedział. Dodał, że rozwiązanie to m.in. ma stabilizować sytuację zawodową młodych pracowników i dawać im większa szansę rozwoju.

W nowej ustawie zmienia się też sposób działania Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która ma dbać o jakość kształcenia na uczelniach. W nowym systemie ma ona pełnić nie funkcję kontrolną (tę część jej pracy przejmuje MNiSW), a staje się instytucją mentorską.

Minister Gowin wspomniał też o wyzwaniu, jakimi jest dla uczelni kształcenie studentów na potrzeby gospodarki. Powołując się na dane Komisji Europejskiej powiedział, że w ciągu 10 lat zniknie ok. 60 proc. dziś wykonywanych zawodów. Jego zdaniem należy zastanowić, jakie tworzyć w uczelniach bodźce, by kształcić studentów na potrzeby gospodarki.

Podczas cyklu konferencji NKN Forum rektorzy i przedstawiciele uczelni rozmawiają o ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Dyskusja ma się koncentrować wokół wymagań i szans związanych z nowymi przepisami.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, Katarzyna Florencka

lt/ kflo/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019