16.06.2019
PL EN
24.05.2019 aktualizacja 24.05.2019

O patologii z humorem i bez ogródek

Patolodzy, wbrew powszechnej opinii, nie spędzają czasu głównie w prosektoriach. "Większość naszych pacjentek i pacjentów żyje, my zaś usiłujemy dociec, co im dolega. Co z osoby chorej tak naprawdę wycięto i czy wycięto tego dość" - pisze Paulina Łopatniuk w książce "Patolodzy".

Na początek - przestroga. Jeśli mdlejecie w czasie pobierania krwi, mierżą was opowieści dotyczące operacji, a myśl o pobycie w szpitalu powoduje palpitacje serca - nie sięgajcie po tę książkę! Autorka bowiem bez ogródek opisuje blaski i cienie patologii. Jest w tym bezpośrednia i konkretna. A jej wywody uzupełnione są zdjęciami, które ukazują wycięte z ludzi guzy, kamienie, nowotwory. Długo by wyliczać. Najbardziej wytrzymałym mogą przejść dreszcze po plecach.

Mogłoby się wydawać, że lektura takiego tomiku będzie drogą przez mękę. Ale tak nie jest. Wszystko dzięki humorowi autorki. "Historia nowotworu złośliwego rzadko jest barwną i wartką opowieścią. To raczej +Korona królów+ aniżeli +Gra o tron+" - to tylko mała próbka.

Paulina Łopatniuk przypomina czytelnikowi, że cokolwiek lekarz wytnie z nas - czy to znamię, brodawkę czy... nerkę - wszystko i tak trafi na stół patologa, który próbkę ogląda, tnie i analizuje. Często nie jest to łatwa praca. Jako przykład podaje poszukiwanie guzków w jelicie. Autorka pisze, że choć co prawda przed zabiegiem dba się o opróżnienie przewodu pokarmowego, to czasem do patologów docierają jelita "pełne marchewki z groszkiem tudzież - pardon le mot - kupy".

Książka unaocznia, że praca patologów jest kluczowa dla medycyny. Bo patolodzy na swojej ścieżce napotykają przejawy przeróżnych chorób - od tych niezbyt groźnych przez złośliwe nowotwory. Stąd znaczenie patologów przy diagnozie jest kluczowe.

Nie mogło jednak zabraknąć rozdziału o sekcjach zwłok i prosektoriach. Łopatniuk zauważa, że wielu ludziom autopsje medyczne źle się kojarzą. Jak jednak zaznacza, odchodzenie od nich może wiązać się dla nauki i medycyny z negatywnymi konsekwencjami.

"Co jakiś czas pojawiają się nowe prace szacujące różnice między klinicznie ocenionymi przyczynami śmierci a rozpoznaniami postawionymi po badaniach pośmiertnie. Duże, istotne klinicznie rozbieżności stanowią niezmiennie około 20-30 proc." - wskazuje Łopatniuk. I dodaje, że w co dziesiątym przypadku mamy do czynienia z różnicami potencjalnie znaczącymi dla przebiegu leczenia. W obliczu takich informacji należy się zgodzić z autorką, że wbrew szumnym zapowiedziom czas badań pośmiertnych nie minął i szybko nie minie, bo może nieść ważne informacje dla prowadzenia nowych terapii.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.


Autorka, Paulina Łopatniuk, jest laureatką konkursu Popularyzator Nauki 2018, organizowanego przez serwis Nauka w Polsce i MNiSW, w kategorii Media. Jury doceniło jej blog "Patolodzy na klatce" (https://patolodzynaklatce.wordpress.com/). Omawia tam przystępnym językiem rozmaite zagadnienia medyczne, zwłaszcza z zakresu patologii, onkologii, biologii rozrodu, chorób zakaźnych i pasożytniczych oraz szczepień ochronnych.

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019