17.11.2019
PL EN
13.06.2019 aktualizacja 13.06.2019

Białystok/ Uniwersytet Medyczny powołał Centrum Diagnostyki i Leczenia Raka Płuca

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Szybsza diagnostyka, szybsze leczenie i lepsza opieka nad pacjentem to główne cele Centrum Diagnostyki i Leczenia Raka Płuca (Lung Cancer Unit), które powstało na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. Władze uczelni mówią, że to pierwsze takie centrum w Polsce.

Prorektor tej uczelni ds. klinicznych prof. Janusz Dzięcioł wyjaśnił w środę na konferencji prasowej, że Lung Cancer Unit to nie nowa placówka leczenia chorych, ale jednostka naukowa, która powstała w oparciu o Uniwersytet Medyczny w Białymstoku i Uniwersytecki Szpital Kliniczny. W jednostce tej wypracowano zespół procedur i formę współpracy między różnymi specjalistami – także lekarzami z Białostockiego Centrum Onkologii – by szybciej diagnozować i leczyć pacjentów z rakiem płuca.

"To jest jednostka, której zadaniem jest wszechstronna opieka nad pacjentem, którego spotkało pewne nieszczęście w postaci nowotworu płuc. Jest to jeden z najczęściej występujących nowotworów złośliwych, wymagający szczególnej troski ze strony lekarzy z uwagi na szybki rozwój i ukryte objawy, które prowadzą do jego rozwoju" – mówił dziennikarzom prof. Janusz Dzięcioł.

Prorektor podkreślił, że główną ideą Lung Cancer Unit było skrócenie czasu od diagnostyki pacjenta z rakiem płuca do podjęcia leczenia, ale też profilaktyki od momentu, gdy u pacjenta wystąpią pierwsze objawy nowotworu i momentem, gdy uświadomi on sobie, że wymaga leczenia i powinien iść do lekarza.

"Podstawą działania tej jednostki jest konsylium (lekarskie), które już funkcjonuje w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. W jego skład wchodzą specjaliści z różnych dziedzin" – mówił prof. Dzięcioł. Dodał, że dzięki temu lekarze mogą szybciej podejmować decyzje.

Prof. Dzięcioł wyjaśnił, że wypracowane procedury medyczne w leczeniu raka płuca to efekt realizowanego na UMB w poprzednich latach naukowego projektu naukowo-badawczy MOBIT, właśnie nad rakiem płuca.

Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) Marek Karp poinformował, że Lung Cancer Unit to zespół procedur medycznych wykonywanych w już istniejących jednostkach szpitala, także z udziałem patomorfologów. Część zadań związanych z radioterapią realizują specjaliści z Białostockiego Centrum Onkologii (szpital podległy samorządowi województwa podlaskiego).

Karp dodał, że system polega na tym, że gdy w systemie ochrony zdrowia pojawia się pacjent podejrzewany o raka płuca, wszczynane są wypracowane procedury. Potrzebna jest do tego czujność lekarzy rodzinnych. Gdy pacjent już jest, USK "nie traci" z nim kontaktu, chory nie czeka też na leczenie czy diagnostykę, opieka jest skoordynowana. Wskazał, że szpital już realizuje takie leczenie w przypadku chorych z zawałami czy kobiet w ciąży i wyraził nadzieję, że Lung Cancer Unit to "początek czegoś, co będzie podstawą do stworzenia kolejnego programu", który wesprze NFZ, by wypracowaną na UMB innowację w leczeniu można było stosować w szerszej skali, także poza regionem.

Koordynator Lung Cancer Unit, kierownik II Kliniki Pulmonologii UMB prof. Robert Mróz powiedział, że wiele pacjentów z rakiem płuca zbyt późno zgłasza się na leczenie, przez co ich szanse są małe (ok. 20 proc. pacjentów udaje się przeżyć). Podkreślał, że lekarzom zależy na tym, by pacjenci mieli większą świadomość związaną z chorobą, o tym, jak ważna jest szybka diagnostyka.

Prof. Mróz podkreślił też, że diagnostyka, a potem nadzór nad pacjentem z rakiem płuca wymaga współpracy wielu specjalistów. Wymieniał pulmunologów, terakochirurgów, patomorfologów, radiologów, radioterapeutów. Mówił, że już udało się skrócić diagnostykę do kilku – kilkunastu dni. Zaznaczył, że lekarze szybko wymieniają się informacjami, chory nie musi wędrować od szpitala do szpitala, nie czeka na radioterapię czy na chemioterapię.

Lekarze zwracają uwagę, że przybywa chorych na raka płuca, zwłaszcza wśród ludzi młodych, coraz częściej chorują kobiety. W USK rocznie jest notowanych ok. 850 pacjentów z rakiem płuca, najmłodszy chory to 17-latek. Lekarze zaobserwowali, że pacjenci zgłaszają się po pomoc szybciej niż kiedyś, gdy choroba jest we wcześniejszej fazie, gdy u pacjenta można jeszcze przeprowadzić operację, a to większą szansa na przeżycie. 

PAP - Nauka w Polsce, Izabela Próchnicka

kow/ joz/

Copyright © Fundacja PAP 2019