20.09.2019
PL EN
26.06.2019 aktualizacja 26.06.2019
Marek Matacz
Marek Matacz

Asteroidy obchodzą swoje święto

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

30 czerwca świat obchodzi Asteroid Day - ustanowiony przez ONZ, z inicjatywy m.in. Briana Maya czy astronauty Apollo 9 Rusty’ego Schweickarta dzień poświęcony planetoidom. Tymczasem kolejne misje wyruszają, aby te kosmiczne obiekty badać i sprawdzać możliwości obrony planety, gdyby któryś z nich nam zagroził.

W 1908 roku, 30 czerwca, w środkowej Syberii, niedaleko rzeki Podkamienna Tunguzka doszło do słyszalnej z tysiąca kilometrów detonacji. Prawdopodobnie na wysokości kilku kilometrów eksplodowała asteroida (mogła to być także kometa). Teraz, w upamiętniającym to wydarzenie dniu, obchodzony jest ustanowiony w 2015 roku Asteroid Day. Do jego powstania przyczyniły się takie osoby, jak słynny gitarzysta grupy Queen i fizyk dr Brian May czy uczestnik lotu Apollo 9 Rusty Schweickart. Cel - promowanie świadomości i dostarczanie wiedzy na temat znaczenia asteroid dla Układu Słonecznego, w tym Ziemi.

W tym roku organizatorzy zapowiadają fascynującą przygodę. Dla wszystkich, od piątku dostępna będzie kilkudniowa transmisja Asteroid Day Live (program: https://asteroidday.org/broadcast-schedule/). Udział zapowiedzieli pochodzący z różnych krajów eksperci (np. dyrektor generalny ESA), przedstawiciele rządów oraz astronauci. Warto też przyjrzeć się bazie nagrań z poprzednich lat oraz przygotowanej przez organizatorów serii „Scientists Rock”. W kilku niedługich odcinkach, w serii tej, przy narracji znanego astrofizyka Neila deGrasse Tysona, o planetoidach opowiadają naukowcy, astronauci i muzycy (można zobaczyć np. Petera Gabriela).

W związku z Asteroid Day w wielu krajach będą organizowane lokalne wydarzenia (https://asteroidday.org/events/?tribe_eventcategory=2&tribe_event_display=past).

Dlaczego asteroidy są tak istotne? Powodów można przedstawić kilka. To ciała, które miały kolosalny udział w powstawaniu Ziemi, a ich skład i budowa wiele mogą powiedzieć o początkach i historii Układu Słonecznego. Potencjalnie mogą też posłużyć jako źródło kluczowych dla cywilizacji surowców.

Niestety, stanowią też potencjalne zagrożenie. Uważa się np., że uderzenie dużej asteroidy przed 66 mln lat odegrało ogromną rolę w tzw. wielkim wymieraniu pod koniec okresu kredowego, kiedy to wyginęły m.in. nieptasie dinozaury.

Nie dziwi więc, że asteroidy stanowią cel ambitnych misji kosmicznych. Sondy wielokrotnie już przelatywały obok różnych planetoid, fotografując je i badając. Ba, ludzkość ma na koncie nawet lądowania na tego typu ciałach. Już w 2005 roku na asteroidzie Itokawa dokonał tego japoński próbnik Hayabusa, który pięć lat później dostarczył na Ziemię próbki pobrane w trakcie karkołomnego manewru. Zebrany wtedy materiał nadal jest analizowany. Po tym sukcesie Japońska Agencja Badań Kosmicznych wysłała sondę Hayabusa 2, która w 2018 r. wylądowała na planetoidzie Ryugu, aby pobrać próbki materiału. Na Ziemię ma powrócić w 2020 roku. W tym samym roku sonda OSIRIS-REx NASA ma pobrać próbki z asteroidy Bennu i dostarczyć je trzy lata później.

Tymczasem specjaliści szacują, że aż 10 mln obiektów, w tym asteroid o wielkości przekraczającej 10 m, znajduje się w pobliżu Ziemi. To tzw. NEOs (near-Earth objects - ang. obiekty bliskie Ziemi). Dlatego agencje kosmiczne szukają także sposobów obrony przed ewentualną katastrofą. Przede wszystkim cały czas niebo przeczesywane jest w poszukiwaniu asteroid, które mogłyby nam zagrażać. Na sprawne poszukiwania pozwalają teleskopy połączone z cyfrowymi matrycami i automatycznie analizujące obraz, komputerowe algorytmy. Na przykład Planetary Defence Office Europejskiej Agencji Kosmicznej planuje stworzyć zespół automatycznych teleskopów Flyeye, które będą skanowały całe niebo i automatycznie rozpoznawały nowe bliskie Ziemi obiekty. Teleskopy te wzorowane są na składających się z wielu segmentów oczach muchy, co ma pozwalać na jednoczesną obserwację dużego obszaru. Jeden teleskop umieszczony na półkuli południowej i jeden na północnej pozwoli sprawdzić całe niebo w ciągu 48 godzin. Pierwszy instrument jest budowany na Monte Mufara, na Sycylii, czyli na wyspie, gdzie w 1801 odkryto pierwszą asteroidę.

To na szczęście nie wszystko - przecież sama obserwacja nie uratuje ludzkości w razie potrzeby. Eksperci pracują już nad sposobami uniknięcia ewentualnej kolizji. W ramach misji Double Asteroid Redirect Test (DART) NASA wyśle próbnik w kierunku Didymosa - systemu złożonego z mierzącej 780 m średnicy asteroidy Didymos A i krążącej wokół niej 160-metrowej asteroidy Didymos B. Taki układ to doskonały cel dla zbadania możliwości odchylania trajektorii lotu planetoid. Pojazd, który ma zostać wysłany w 2021 roku, w roku 2022 ma uderzyć w mniejszą planetoidę. W skutek tego zmienić ma się jej orbita - o kilka minut skróci się czas jej obiegu wokół Didymosa A. Wybrane asteroidy nie stanowią zagrożenia i w momencie operacji będą oddalone od Ziemi o 11 mln km. Dystans ten pozwoli na dokładne obserwacje asteroid z Ziemi, jednak w ramach europejskiej misji HERA do systemu Didymos ma polecieć kolejna sonda. Precyzyjnie zmierzy ona masy obu ciał, zbada ich powierzchnię i materiał ukryty pod nią oraz umożliwi analizę krateru powstałego po uderzeniu amerykańskiego pojazdu.

Organizatorzy tych misji liczą na to, że dzięki jej wynikom będzie można opracować technikę pozwalającą na odchylanie toru lotu zmierzającej ku Ziemi asteroidy, gdyby taka potrzeba się kiedyś pojawiła. Trzymajmy kciuki, aby to nie nastąpiło, a tymczasem możemy cieszyć się fascynującymi misjami badającymi równie niezwykłe planetoidy.

Strona Asteroid Day: https://asteroidday.org

Marek Matacz

Copyright © Fundacja PAP 2019