10.12.2019
PL EN
09.08.2019 aktualizacja 09.08.2019

Dotknijmy tematu dotyku

Codziennie doświadczamy jego wpływu na nasze życie, utrzymując pionową postawę, odganiając natarczywą muchę czy mimowolnie dotykając twarzy, by obniżyć poziom stresu. Niedoceniany zmysł dotyku to majstersztyk natury - pisze autor książki "Homo Hapticus".

Zmysł ten jest o wiele ważniejszy niż słuch, węch czy smak – okazuje się wprost niezbędny do naszego przeżycia biologicznego - dowodzi autor książki "Homo hapticus. Dlaczego nie możemy żyć bez zmysłu dotyku", Martin Grunwald.

Ten niemiecki psycholog jest kierownikiem Laboratorium Haptycznego na Uniwersytecie w Lipsku - jedynej w Europie jednostki badawczej zajmującej się kompleksowym badaniem neurologicznych, biologicznych i psychologicznych aspektów dotyku.

W swojej książce opisuje on proces powstawania wrażeń dotykowych i spektrum problemów oraz zagadnień związanych z dotykiem. Bóle fantomowe, techniki masażu noworodków, kwestia kontaktu fizycznego w różnych kręgach kulturowych, projektowanie marki haptycznej pozwalającej rozpoznać przedmiot za pomocą dotyku – to tematy, którymi obecnie zajmują się na całym świecie naukowcy, lekarze, konstruktorzy i marketingowcy.

Receptory dotyku znajdują się niemal wszędzie: w skórze, tkance łącznej, śluzówce, mięśniach, ścięgnach czy stawach. Tymczasem zmysł dotyku, podobnie jak węchu i smaku, jest konsekwentnie lekceważony w środowisku psychologów i lekarzy (zwłaszcza w porównaniu ze wzrokiem). A przecież zmysł dotyku to poważna sprawa: stała świadomość naszego ciała jest kluczowa dla naszego bezpieczeństwa, wręcz przeżycia.

Grunwald pisze na przykład, że rekonwalescencja przebiega szybciej, jeśli na chwilę przed operacją lekarze i pielęgniarki przyjaźnie pogłaszczą pacjenta. Że nieprzytulane dzieci gorzej się rozwijają; ciepłe ręce zwiększają nasze szanse na sukces podczas rozmowy o pracę, a cięższe przedmioty są według naszej oceny cenniejsze.

"Na co dzień rzadko uświadamiamy sobie istnienie i znaczenie zmysłu dotyku, zresztą w programach szkolnych i uniwersyteckich nie poświęca się mu specjalnej uwagi. Bombardowani nieustannie wrażeniami wizualnymi i karmieni wiedzą, że rzekomo 80 proc. informacji przetwarza narząd wzroku, nie zastanawiamy się nad rolą dotyku. Czucie wewnętrzne i zdolność odbierania różnych bodźców zewnętrznych palcami i ciałem są czymś tak normalnym jak to, że słyszymy, widzimy, czujemy zapach, i smak" - pisze Grunwald.

Książka ukazała się w Wydawnictwie UJ w przekładzie Ewy Kowyni.

zan/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019