25.05.2020
PL EN
08.04.2020 aktualizacja 08.04.2020

Arabska Wiosna wyjaśniona

Choć na Bliskim Wschodzie po Arabskiej Wiośnie, czyli po serii rewolucji i buntów społecznych w latach 2010-2012, zmieniło się wiele, to prawie nic nie uległo poprawie - zauważają naukowcy w książce, która ukazała się nakładem wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.

Gdy 10 lat temu na Bliskim Wschodzie, w państwie po państwie, wybuchały rewolucje i bunty społeczne, cały świat śledził to z zapartym tchem. Zaczęło się od Tunezji. W grudniu 2010 r. młody sprzedawca w dramatyczny sposób zaprotestował tam przeciwko skonfiskowaniu przez lokalne władze straganu, który stanowił jedyne (choć nielegalne) źródło utrzymania jego niemałej rodziny. Protest polegał na samospaleniu. Spowodowało to przetoczenie się fali demonstracji w całym kraju. Była to symboliczna iskra, która przeskoczyła na inne państwa regionu. Rewolucje wybuchły m.in. w Egipcie, Syrii, czy Libii.

Co było prawdziwą przyczyną wybuchu tych rewolucji, określanych w krajach Zachodu Arabską Wiosną? Jak się one potoczyły? Czy władze spełniły żądania protestujących? Jak wygląda krajobraz polityczny Bliskiego Wschodu po tych perturbacjach? "Arabska Wiosna i świat arabski u progu XXI wieku" to książka, która w wyczerpujący sposób odpowie na te i wiele innych pytań. Napisali ją wspólnie prof. Marek M. Dziekan, dr Krzysztof Zdulski i dr. hab. Radosław Bania. To eksperci z różnych dziedzin: arabistyki, politologii, historii i stosunków międzynarodowych. Szerokie podejście do tematu powoduje, że czytelnik uzyskuje holistyczny obraz opisywanej tematyki. Książka napisana jest prostym językiem i z powodzeniem mogą ją przeczytać osoby spoza środowiska akademickiego i wyrobić sobie pogląd nie tylko na temat Arabskiej Wiosny, ale szeroko pojętej polityki w rejonie Bliskiego Wschodu.

Arabska Wiosna bywała porównywana do przełomu 1989 w Europie, jednak autorzy książki słusznie zauważają, że jest to nadużycie. "Wtedy mieliśmy do czynienia z upadkiem hegemona, jakim był Związek Radziecki, i z tym właśnie faktem wiązał się rozpad całego bloku wschodniego. W świecie arabskim żaden tego typu hegemon, nawet regionalny, nie upadł i nie upadnie, bo takiego - na skalę porównywalną do ZSRR - nie było tu i nie ma (i najprawdopodobniej nigdy nie będzie)" - czytamy w książce. Są to raczej wydarzenia, które należy oceniać jako pojedyncze, bo poszczególne kraje nie przyjęły jednego kursu ideologicznego po transformacjach, które w nich nastąpiły.

Podsumowanie przebiegu Arabskiej Wiosny nie nastraja optymistycznie. Podstawowym czynnikiem kształtującym sytuację na Bliskim Wschodzie jest wciąż nieprzewidywalność. "Jedno można jednak powiedzieć - Arabska Wiosna nie przyczyniła się do stabilizacji i demokratyzacji Bliskiego Wschodu. Arabowie stoją przed ogromnymi wyzwaniami, które wydarzenia 2011 r. i lat następnych jeszcze bardziej skomplikowały" - oceniają autorzy książki. Trudno się z nimi nie zgodzić, bo w tomie przytoczono też m.in. dramatyczną sytuację Syrii, w której ciągle trwa przecież wojna domowa zapoczątkowana niepokojami sprzed dziesięciu lat.

"Coraz więcej zachodnich polityków zaczyna rozumieć, że narzucanie światu arabskiemu rozwiązań doskonale sprawdzających się na Zachodzie to droga donikąd. Pozostaje liczyć na wrodzoną mądrość cywilizacji arabsko-muzułmańskiej, którą ta wykazywała się już niejednokrotnie" - podsumowali naukowcy.

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020