08.07.2020
PL EN
28.04.2020 aktualizacja 29.04.2020

Ekspert: nowe technologie komunikacji na odległość upowszechnią się szybciej; dzięki epidemii

Fot. Adobe Stock Fot. Adobe Stock

Nowe technologie komunikacyjne upowszechnią się szybciej dzięki pandemii koronawirusa - uważa dr Artur Modliński z Uniwersytetu Łódzkiego. Przewiduje m.in rozwój rzeczywistości wirtualnej, która umożliwi fizyczną interakcję z odległym rozmówcą.

Pandemia koronawirusa na świecie spowodowała, że gwałtowanie wzrosło zapotrzebowanie ludzi na wykorzystanie różnego rodzaju narzędzi internetowych. Kluczową rolą zaczęły odgrywać komunikatory, wykorzystywane zarówno do nauki w szkołach czy na uniwersytetach, jak i w biznesie.

"Wszystkie te narzędzia są do siebie tak naprawdę bardzo podobne - bazują na wykorzystaniu mikrofonu i kamery, dzięki czemu rozmówcy siebie widzą i słyszą. Pod tym względem niewiele się zmieniło od lat" - powiedział PAP dr Artur Modliński z Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją i Cyberkomunikacją na Uniwersytecie Łódzkim.

Ekspert przypomniał, że wszelkie większe kryzysy - na przykład konflikty zbrojne powodują, że dość gwałtowanie rozwijają się niektóre gałęzie nauki i technologii.

"Tak było na przykład w czasie I i II wojny światowej. Dlatego uważam, że nowe rozwiązania w telekomunikacji pojawią się szybciej pod wpływem obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa" - ocenił.

Jakich zmian zatem możemy się spodziewać? Według eksperta takich, które spowodują jeszcze głębsze zanurzenie się w rzeczywistości wirtualnej, która do złudzenia będzie przypominać prawdziwe spotkanie. "Na razie są to niestety technologie bardzo drogie, i nie są możliwe do zakupienia na wolnym rynku" - zaznaczył.

Wśród nich jest holoportacja. Użytkownik po założeniu specjalnych okularów ujrzy w nich w trójmiarze w pomieszczeniu, w którym się znajduje innych uczestników spotkania, którzy są tak naprawdę w bardzo oddalonych lokalizacjach, miastach czy krajach.

Jeszcze bardziej rewolucyjną technologią i jednocześnie mniej uciążliwą dla użytkownika są specjalne soczewki Virtual Retina Display (VRD), które umieszcza się bezpośrednio w siatkówce. Dzięki temu cyfrowy obraz jest wyświetlany bezpośrednio w oku i do złudzenia przypomina rzeczywisty.

Start-upy, głównie amerykańskie, pracują też nad technologiami haptycznymi. Wykorzystują one mechaniczne komunikowanie się z użytkowników internetu dzięki zmysłowi dotyku przy użyciu zmieniających się sił, wibracji i ruchów.

"Dzięki specjalnemu systemowi czujników możliwe staje się zatem wirtualne dotykanie rozmówcy na odległość" - dodaje dr Modliński.

W ocenie eksperta wszystkie te rozwiązania zwiększą "obecność społeczną" (ang. social presence), która jest kluczowa dla skutecznej i jak najbardziej pełnej komunikacji. "Oczywiście, najskuteczniejsza jest bezpośrednia rozmowa, kiedy możemy usłyszeć naturalną barwę głosu i dostrzec mimikę, a czasem dotknąć rozmówcy. Jednak na razie powszechne obecnie komunikatory są w tym zakresie ograniczone" - dodał.

Jednym z głównych ograniczeń zastosowania nowoczesnych rozwiązań - w ocenie eksperta - jest stosunkowo wolna przepustowość łącz internetowych. Nawet podczas rozmowy dwóch osób, które korzystają z pierwszego lepszego komunikatora zmorą są opóźnienia w dotarciu dźwięku. "Jedna osoba zaczyna coś mówić, druga też i nikt nie wie, kto ma kontynuować. Tak często bywa" - rozkłada ręce dr Modliński.

Dlatego na razie warto pomyśleć o używaniu szybszego internetu. To spowodowałoby mniejsze problemy natury komunikacyjnej - im szybszy internet, tym lepsza nie tylko jakość obrazu, ale też dźwięku. A to bardzo ważne, bo jeśli głoś brzmi bardziej mechaniczne (co daje się odczuć w czasie rozmowy telefonicznej) to obniża się "wartościowość źródła". Co to oznacza? Że tego typu komunikaty odbiera się jako mniej wiarygodne. Dlatego należy dążyć do tego, by barwa głosu była jak najbardziej zbliżona do takiej występującej w czasie naturalnej rozmowy - podkreśla naukowiec.

Ekspert uważa, że wymienione przez niego technologie pojawią się na rynku szybciej, ale na pewno nie jest to kwestia miesięcy, raczej lat. Przed nami sporo testów tego typu urządzeń, nie wiadomo też, które spotkają się z pozytywnym odzewem wśród użytkowników.

"Na początku poważna barierę stanowić będzie cena. Teraz ceny kina domowego 4K, które pozwalają symulować w warunkach domowych wrażenie dźwiękowe, jakiego doświadcza widz na sali kinowej są bardzo wysokie, nie mówiąc o technologiach haptycznych" - dodaje.

Zdaniem eksperta na razie możemy obserwować olbrzymi przyrost ilościowy wszelkiej maści komunikatorów, ale niestety nie jakościowy. "Na przełom należy jeszcze trochę poczekać, ale z pewnością krócej, niż gdyby nie było pandemii koronawirusa" - podsumowuje.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020