15.12.2018
PL EN
22.11.2018 aktualizacja 22.11.2018

65 tys. operacji przez 30 lat katowickiej kardiochirurgii

65 tys. operacji wykonali w latach 1988-2018 kardiochirurdzy z Górnośląskiego Centrum Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Ten ośrodek kardiochirurgiczny – jeden z czołowych w kraju – świętuje w czwartek trzydziestolecie.

Pierwszą operację kardiochirurgiczną wykonał w Ochojcu 26 września 1988 r. prof. Zbigniew Religa. Potem ośrodek rozwijali jego uczniowie – prof. Marian Zembala, który jednak szybko wrócił do Zabrza i prof. Andrzej Bochenek, który związał się z Ochojcem na wiele lat, a także wielu innych, wybitnych lekarzy, tworzących katowicką szkołę kardiochirurgii, jak prof. Stanisław Woś.

"Powstanie Ochojca to efekt wizjonerstwa prof. Leszka Gieca, to jest poza dyskusją" – wspominał w czwartek prof. Woś. Górnośląskie Centrum Medyczne nosi obecnie imię prof. Gieca. "Szło jak po grudzie, nie było pieniędzy, ale pomogła duża komunikatywność, jaką miał w sobie prof. Giec, umiejętnie nawiązywał kontakt z ówczesnym establishmentem, a establishment zapadał na choroby serca" – opowiadał.

"Trudno było ruszyć taką klinikę. Ja zostałem pełniącym obowiązki szefem, ale działaliśmy w mocnym teamie – z Wosiem, Zembalą, Jackiem Mollem. Stres związany z pierwszymi operacjami w nowym ośrodku był duży, pierwsze by-passy, pierwsze zastawki, ale do końca 1988 r. wykonaliśmy 106 operacji i nikt nam nie zmarł. Co było ważne? Że ten zespół dobrze wyszkolony u Religi trafił tutaj i myśmy się tak koncentrowali, że nie mieliśmy właściwie zgonów i powikłań" – wspominał prof. Andrzej Bochenek.

Jak wskazywali w czwartek lekarze, przez ostatnie 30 lat zmienił się statystyczny chory, trafiający pod opiekę kardiochirurga. "W latach 90. 85 proc. chorych to była choroba wieńcowa, dzisiaj izolowana choroba wieńcowa stanowi może 50 – 60 proc. przypadków, w pozostałych towarzyszą jej wady serca, powstałe w wyniku starzenia się. Epidemią jest zwężenie zastawki aortalnej" – powiedział prof. Andrzej Bochenek.

"Choroba wieńcowa była wtedy chorobą cywilizacyjną, przez nasze kliniki przewijała się masa chorych i mieliśmy bardzo wiele pracy. Pacjent, który do nas trafiał, był jednak pacjentem +lżejszym+ niż teraz, bo młodszym – miał 50-60 lat, a dziś wielu pacjentów to osoby w wieku 70-80 lat" – podkreślił prof. Woś.

Kierujący obecnie oddziałem kardiochirurgii prof. Marek Deja poinformował, że najstarszy operowany tam pacjent miał 94 lata. "To właśnie m.in. dla starszych pacjentów nasza praca rozwija się w kierunku jak najmniejszej inwazyjności. Nowością są zabiegi dokonywane przezskórnie, które są gdzieś z pogranicza kardiochirurgii i kardiologii interwencyjnej, trwa nawet dyskusja, czy to jeszcze kardiochirurgia czy bardziej kardiologia, u nas na szczęście jest tak dobrze, że pracujemy wspólnie" – powiedział prof. Deja.

Podkreślił, że katowicka klinika realizuje jeden z największych w Polsce programów naprawczych zastawek mitralnych i aortalnych, a wywodzący się z Ochojca specjaliści pracują obecnie w ośrodkach w całej Polsce i za granicą, w tym w Wielkiej Brytanii.

W jubileuszowym spotkaniu wziął udział dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, uczestniczący przed laty w tworzeniu katowickiego ośrodka prof. Marian Zembala. "Chcę z dumą podkreślić, że jesteśmy ze wspólnej rodziny, jednego korzenia, którym był prof. Religa. Chcę prosić młodych - wyszliśmy z jednego gniazda i to zobowiązuje, proszę o poczucie więzi, życzliwą pomoc, wsparcie. Składam wyrazy uszanowania dla szkoły kardiochirurgicznej, kardiologicznej i anestezjologicznej, stworzonej w tym budynku. Prof. Giec patrzy z góry i się cieszy" - powiedział b. minister zdrowia.

Lekarze z Ochojca zgotowali mu owację na stojąco - po przebytym kilka miesięcy temu udarze prof. Zembala porusza się na wózku. "Dziennie mam 6-8 godzin rehabilitacji. To warunek, by kiedyś stanąć znów przed wami, ale każdy lekarz jest przyzwyczajony do pokonywania przeszkód" - powiedział prof. Zembala. (PAP)

autorka: Anna Gumułka

lun/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2018