21.04.2019
PL EN
13.01.2019 aktualizacja 14.01.2019
Anna Ślązak
Anna Ślązak

Określono nowe gatunki inwazyjne groźne dla środowiska UE

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Niewystępujące dotąd w Europie gatunki, m.in. ryb, raki czy wiewiórkę - zaliczono do najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obcych, które mogą zagrozić przyrodzie UE. Większość pochodzi ze strefy tropikalnej, w Polsce miałyby małe szanse na przetrwanie - ocenia biolog z IOP PAN w Krakowie.

W badaniu pod kierunkiem prof. Helen Roy z brytyjskiego Centre for Ecology and Hydrology wzięło udział ponad 40 naukowców z całej Europy, którzy ocenili ryzyko ze strony różnych zwierząt i roślin ze wszystkich środowisk. Oszacowali oni prawdopodobieństwo, z jakim te gatunki obce mogą się do Europy przedostać, zadomowić i rozprzestrzenić, a także negatywne oddziaływać na gatunki rodzime. Wpływ tych gatunków na bioróżnorodność w Unii Europejskiej może być odczuwalny już w ciągu najbliższej dekady.

Najwięcej gatunków potencjalnie groźnych dla przyrody UE pochodzi z Azji, Ameryki Północnej i Południowej. Gatunki wodne mogą zostać przypadkowo zawleczone do Europy przede wszystkim za pośrednictwem dalekodystansowej żeglugi, a bezkręgowce lądowe mogą dokonać inwazji np. wraz z importowanymi roślinami. Najbardziej zagrożone potencjalnymi inwazjami nowych gatunków obcych są na naszym kontynencie regiony biogeograficzne: śródziemnomorski, kontynentalny oraz rejon wysp wulkanicznych na Atlantyku u wybrzeży Europy i Afryki.

O wiele mniejsze ryzyko dotyczy obszarów związanych z Bałtykiem, Morzem Czarnym i obszarów polarnych. Wydaje się też, że żadne nowe gatunki obce nie zagrażają przyrodzie wysokogórskiej - ocenili eksperci.

Najwyższą kategorię ryzyka uzyskało siedem gatunków zwierząt i jedna roślina.

Jednym z tych gatunków jest drapieżna ryba okoniokształtna Channa argus, która pochodzi z południowej i wschodniej części Chin. Obecnie można ją spotkać również w płytkich, bagnistych stawach i na mokradłach w Japonii i na Florydzie. Kolejny gatunek to sumik koralowy (Plotosus lineatus) - prążkowana ryba wywodząca się z Oceanu Indyjskiego. W wodach Morza Śródziemnego odnotowano ją już w 2002 r. Opanowała wybrzeże Izraela, zwłaszcza płytkie akweny o piaszczystym bądź mulistym dnie. Ryba ta produkuje toksynę potencjalnie groźną dla człowieka. Z punktu widzenia środowiskowego jej obecność oznacza konkurencję dla rodzimych gatunków ryb, zaś na dłuższą metę ryzyko ich wyparcia.

Naukowcy przestrzegają też przed dwoma gatunkami małży. Jeden z nich, Limnoperna fortunei, reprezentuje rodzinę omułkowatych. Pochodzi z Chin i Azji południowo-wschodniej; w 1965 r. pojawił się w wodach Hong Kongu, a w latach 90. także w Japonii i na Tajwanie. Z czasem trafił do wód USA i Ameryki Południowej. Wpływa na miejscową faunę i sieci pokarmowe w wodach słodkich. Kolejny małż - Mytilopsis sallei, pochodzi z wybrzeża Panamy, ale rozprzestrzenił się w wodach oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, docierając do Fiji, Indii, Malezji, Tajwanu, Japonii i Australii.

W czołówce zagrożeń jest też ślimak Crepidula onyx, wywodzący się z wód Kalifornii i Meksyku. Jest on dziś rozpowszechniony - i uważany za gatunek bardzo inwazyjny w Azji. Jego obecność odnotowano w Korei, Japonii i Hong Kongu.

Na listę potencjalnie groźnych w UE gatunków inwazyjnych trafił również rak Orconectes rusticus, pochodzący z USA, obecny także w wodach Kanady. Jest duży i agresywny; zagraża rodzimym gatunkom raków.

Kręgowce lądowe reprezentuje wiewiórka czarna (Sciurus niger), pochodząca z Ameryki Północnej, która rywalizuje o zasoby z innymi gatunkami wiewiórek. Jest potencjalnie groźna również dla naszej wiewiórki rudej (S. vulgaris).

Wśród roślin autorzy raportu wymienili glon Codium parvulum, pochodzący z Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku. Jest już obecny w Morzu Czerwonym i Śródziemnym. Uważa się, że obecność tej rośliny wpływa na strukturę i sposób funkcjonowania ekosystemów.

"Większość tych gatunków pochodzi ze strefy tropikalnej. Nawet gdyby przedostała się do Polski, ma niewielkie szanse na przetrwanie" - powiedział w rozmowie z PAP dr Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie (IOP PAN), który brał udział w pracach zespołu opracowującego listę zagrożeń inwazyjnych.

Zwraca on jednak uwagę, że gatunek obcy może być groźny dla przyrody nawet wówczas, jeśli się w nowym miejscu nie zadomowi. Nawet w takim przypadku istnieje bowiem ryzyko przeniesienia za jego pośrednictwem chorób czy pasożytów.

"Największe szanse na zadomowienie się w Polsce miałby rak Orconetctes rusticus i wiewiórka czarna, które pochodzą z Ameryki Północnej, ze stref klimatycznych podobnych do naszej. W dalszej perspektywie ich obecność mogłaby oznaczać konkurencję dla gatunków rodzimych, przenosić na nie pasożyty czy choroby, nawet powodować straty gospodarcze" - mówi dr Solarz.

Zaznaczył jednak, że na razie żadnego z tych gatunków nie stwierdzono w Polsce w naturze; ma również sygnałów o ich hodowli w naszym kraju.

Osiem wymienionych wyżej gatunków to czołówka listy liczącej 329 gatunków obcych, stanowiących potencjalne zagrożenie ekosystemów UE. Pełną listę przedstawiono w piśmie "Global Change Biology". Badanie sfinansowała Komisja Europejska.

Szacuje się, że na terenie Europy znajduje się już ponad 14 tys. gatunków obcych, z czego ponad połowa pochodzi z obszarów położonych poza Unią Europejską (pozostałe są typowe wyłącznie dla określonych obszarów wewnątrz UE, ale wydostały się poza nie i opanowały nowe tereny w Europie).

Duża część gatunków obcych rozprzestrzenia się "na gapę", np. wraz z transportem morskim lub lądowym. Inne są sprowadzane celowo do hodowli, np. w celach konsumpcyjnych lub jako zwierzęta domowe - zwraca uwagę dr Solarz. Tak było np. z północnoamerykańskimi rakami: pręgowatym i sygnałowym, które sprowadzano do Europy do hodowli, a potem z nich uwalniano (lub same uciekały). Oba te gatunki są nosicielami grzyba powodującego dżumę raczą, śmiertelną dla raków europejskich.

Choć nie da się całkiem wyeliminować zawlekania gatunków obcych - to jednak warto próbować, gdyż często stanowią one zagrożenie - mówi naukowiec z IOP PAN. "Według Czerwonej Listy Gatunków Zagrożonych - gatunków, które w skali całego świata wymarły na skutek wprowadzenia inwazyjnych gatunków obcych jest ponad 200. W Polsce problemem są m.in. norki amerykańskie, także szopy i jenoty, mogące siać spustoszenie w ptasich lęgach... Niedawno w Nysie stwierdzono pierwszy w Europie środkowej przypadek lęgu papugi, aleksandretty obrożnej. Jej ewentualne rozprzestrzenienie się może zagrażać rodzimym gatunkom ptaków, choćby ze względu na konkurencję o dziuple lęgowe" - tłumaczy.

Dr Solarz zaznaczył, że na samym szczycie listy gatunków obcych groźnych w UE są tylko dwa potencjalnie groźne z perspektywy Polski. Jednak jako duże zagrożenie został również uznany np. północnoamerykański bizon (Bison bison). Z perspektywy całej Europy nie ma on większego znaczenia, w krajach Europy Zachodniej bywa wręcz utrzymywany w hodowlach półotwartych. "W Polsce sytuacja jest inna ze względu na nasze żubry, które z powodu małej liczebności są wciąż gatunkiem zagrożonym. Żubrów jest na świecie mniej, niż nosorożców białych! Obecność bizonów, nawet w hodowlach, np. położonych blisko wolnożyjących stad żubra, byłaby bardzo dużym zagrożeniem ze względu na potencjalne przeniesienie chorób albo ryzyko krzyżowania się obu gatunków" - wyjaśnia dr Solarz.

Inwazje obcych gatunków to drugie - po bezpośrednim niszczeniu siedlisk - zagrożenie dla globalnej różnorodności biologicznej. Do tego generują one bardzo wysokie straty gospodarcze, które w samej Europie sięgają co najmniej 12 miliardów Euro rocznie. Jak mówi dr Solarz, tworzenie listy gatunków obcych potencjalnie groźnych dla ekosystemów UE ma charakter zapobiegawczy.

Taka lista może być pomocna podczas rozszerzania listy inwazyjnych gatunków obcych i inwazyjnych, podlegających w UE specjalnym regulacjom. Obecnie znajduje się na niej 49 gatunków, których m.in. nie wolno do Europy sprowadzać, przetrzymywać, hodować czy oferować w sprzedaży. Jeżeli znalazłyby się one w jakimś kraju w Europie - ma on obowiązek podjęcia działań, które wyeliminują gatunek lub zapobiegną jego ekspansji - wyjaśnia naukowiec.

PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak

zan/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2019