17.09.2019
PL EN
15.02.2019 aktualizacja 15.02.2019

W przyszłym tygodniu mechanizm sondy InSight rozpocznie wbijanie w grunt Marsa

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

W przyszłym tygodniu instrument HP3 marsjańskiej sondy InSight zacznie wbijać się na głębokość 5 m pod powierzchnię Czerwonej Planety. To głębiej niż jakikolwiek instrument na planecie czy księżycu. Dostanie w głąb gruntu umożliwi mechanizm wbijający zbudowany przez polską firmę.

Bezzałogowa sonda InSight wylądowała na powierzchni Marsa pod koniec listopada ubiegłego roku. Głównym celem misji, realizowanej przez agencję kosmiczną NASA, jest zdobycie informacji o budowie wewnętrznej Czerwonej Planety i jej współczesnej aktywności geologicznej.

Jednym z trzech głównych instrumentów, które zabrała ze sobą sonda InSight, jest tzw. Kret HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package) – czyli próbnik służący do pomiaru strumienia ciepła z wnętrza planety. Ma on zostać wprowadzony w grunt marsjański na głębokość 5 metrów - po raz pierwszy tak głęboko. Mechanizm wbijający, który jest sercem takiego penetratora, przygotowała polska firma Astronika. Cały instrument zintegrowała Niemiecka Agencja Kosmiczna, ona też dostarczyła go do NASA.

Jak poinformowała firma Astronika, instrument Kret HP3 dotknął już powierzchni Marsa. Został ustawiony na lewo od sejsmometru (drugiego z trzech kluczowych instrumentów na lądowniku). Teraz zespół naukowców w NASA Jet Propulsion Laboratory będzie analizował fotografie wykonane z obu kamer lądownika, żeby potwierdzić, że uzyskano optymalne ustawienie instrumentu. Po uzyskaniu takiego potwierdzenia planowane jest uwolnienie Kreta ze struktury wspierającej, a następnie (prawdopodobnie 22 lutego) rozpoczęcie wbijania, które potrwa około 40 dni - poinformowali przedstawiciele firmy Astronica w przesłanej PAP informacji prasowej.

Dlaczego, skoro misja wystartowała pod koniec listopada, proces wbijania rozpocznie się dopiero prawie trzy miesiące później? "Wykonywanie precyzyjnych operacji na odległej o 230 mln km planecie to nie lada wyzwanie. Opóźnienie w komunikacji pomiędzy Marsem i Ziemią wynosi obecnie około ośmiu minut. Dodatkowo, robotyczne ramię, które przenosi instrumenty ma (z uwagi na to, że działa w grawitacji wynoszącej 38 proc. grawitacji Ziemi) istotnie większą sprężystość, co jeszcze dodatkowo utrudnia nawigowanie. Dlatego wszystkie czynności trenowano wpierw +na sucho+, sprawdzając działanie poszczególnych komend dla ramienia i ich opóźnienia w ich wykonywaniu" - wyjaśniają przedstawiciele Astroniki.

Misja NASA InSight realizowana w ramach programu Discovery wystartowała w maju 2018 z bazy Vandenberg w Kalifornii i wylądowała na Czerwonej Planecie 26 listopada 2018 roku. InSight nie jest poruszającym się łazikiem, tylko stacjonarnym lądownikiem.

Naukowcy chcą przy jego pomocy badać wnętrze planety i zrozumieć procesy kształtujące Marsa na wczesnych etapach ewolucji Układu Słonecznego. To ma zwiększyć naszą wiedzę o powstawaniu planet skalistych, w tym Ziemi.

Zarówno Mars, jak i Ziemia, powstały z tej samej pierwotnej materii ponad 4,5 miliarda lat temu, ale obecnie są bardzo różne. Dlaczego ich ewolucja potoczyła się inaczej? Na to pytanie próbują odpowiedzieć badacze. Spośród planet skalistych obecnie dobrze znamy jedynie własności wnętrza Ziemi. Dodanie do tego zestawu wiedzy nt. wnętrza Marsa będzie miało znaczenie dla zrozumienia historii Układu Słonecznego, a nawet wpłynie na badania planet pozasłonecznych.

Sonda InSight wykona kilka pionierskich zadań. Oprócz rekordowej głębokości, na którą ma wwiercić się Kret HP3 po raz pierwszy bezpośrednio na powierzchni innej planety zostanie też umieszczony sejsmometr, aby wykrywać trzęsienia gruntu. Jako pierwsza InSight używa też robotycznego ramienia do umieszczania instrumentów na powierzchni innej planety. Również jako pierwsza używa magnetometru na powierzchni Czerwonej Planety.

Mechanizm wbijający „Kreta” został w całości wykonany w Polsce. Astronika zaprojektowała i zintegrowała mechanizm, do którego części zostały wyprodukowane przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Ponadto, Astronika jako koordynator procesu produkcyjnego urządzenia zaangażowała do podwykonawstwa kilka polskich podmiotów: Instytut Lotnictwa, Instytut Spawalnictwa, Politechnikę Łódzką i Politechnikę Warszawską i firmę Towes.

PAP - Nauka w Polsce

ekr/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019