16.09.2019
PL EN
03.12.2012 aktualizacja 03.12.2012

Badania: globalizacja wypiera nawet rękodzieło w Amazonii

Globalizacja powoduje, że nawet z amazońskich wiosek znika tradycyjne rękodzieło. Koszy czy hamaków nikt już nie umie wyrabiać np. w małej miejscowości Loma del Tigre. Życie jej mieszkańców zbadały studentki ze Studenckiego Koła Naukowego „Mozaika” Uniwersytetu Gdańskiego.

W sierpniu i wrześniu 2012 roku studentki ze Studenckiego Koła Naukowego „Mozaika” badały wpływ globalizacji na tradycje rękodzielnicze na terenie Amazonii ekwadorskiej. Pod okiem dr Aleksandry Wieruckiej przez dwa tygodnie obserwowały życie mieszkańców wioski Loma del Tigre.

"Nasze badania skupiły się na wpływie globalizacji na rękodzieło. W kulturach tubylczych nie ma czegoś takiego jak zawód. Wszystko, co trzeba zrobić, co jest nam potrzebne do życia, robi każdy. Wszystko to można nazwać rękodziełem" – powiedziała PAP dr Wierucka.

Podczas wyprawy studentki wyjechały do wioski Loma del Tigre. Ponieważ jest to zaledwie 18 domów, uczestniczki wyprawy mogły zajrzeć do każdego z nich, przebadać wszystkie rodziny, sprawdzić, jakie przedmioty się tam wyrabia, kto je robi i z czego.

Dr Wierucka wyjaśnia, że w domach rękodzieła jest wciąż sporo. Są to przede wszystkim kosze, hamaki, włócznie, sieci, plecione torebki. Jednak były to zazwyczaj przedmioty mocno zużyte i stare, których mieszkańcy używają na co dzień, ale nie robią już nowych.

"Nie mamy już do czynienia z przedmiotami tradycyjnie robionymi, ale raczej już naprawianymi i ulepszanymi kawałkami plastiku, sznurkiem" – powiedziała uczona.

Jak powiedziała, globalizacja wypiera wiele rękodzieła, które było używane na co dzień, np. miski z kalebasy. Dawniej występowały one powszechnie w całej Amazonii. "Dzisiaj można je spotkać w niewielu miejscach. Szybciej i taniej jest kupić misę z plastiku czy blachy niż zrobić ją własnoręcznie. Można je spotkać w każdym większym miasteczku. To chińska produkcja, która nawet w Ekwadorze jest bardzo tania" – opisała dr Wierucka.

"Dla mnie zaskoczeniem nie było to, że rękodzieło zanika. Najgorsze, że tych przedmiotów, nikt już nie umie wyrabiać" - dodała.

Jedyne "nowe" rękodzieło, które studentki spotykały niemal w każdym domu, to biżuteria. Jak wyjaśniła dr Wierucka, jeden z liderów wioski prowadzi zespół tańca tradycyjnego i do tego tańca wszyscy musieli przygotować sobie stroje z nasion czy kawałków bambusa. "Nie jest to jednak rękodzieło, które przetrwało naturalnie, lecz było raczej odpowiedzią na bieżące potrzeby" - zaznaczyła.

Wyjaśniła jednak, że Indianie z wioski Loma del Tigre kontakt z kulturą zachodnią mieli już od dawna, dlatego wpływ globalizacji jest tu zaawansowany. "Od dużego miasta jest oddalona o pół godziny spływu rzeką, a potem w głąb lądu kolejne pół godziny. To nie jest daleko, bo są takie wioski, do których płynie się 2-3 dni nie mijając po drodze niczego" – wyjaśniła uczona.

Choć Indianie Ameryki Południowej kojarzą się nam z życiem bardzo prostym: izolacją, kultywowaniem swoich tradycji, to w większości przypadków – w 95 proc. – żyją tak, jak wszyscy inni Ekwadorczycy poza miastem. "Mają butle gazowe, a na tradycyjnym palenisku gotują, gdy ten gaz im się skończy. Loma del Tigre ma nawet na stałe doprowadzony prąd, z którego mieszkańcy mogą korzystać cały czas" - powiedziała dr Wierucka.

Za badania w Ekwadorze "Mozaikę" wyróżniono w kategorii „Wyprawa roku” w Ogólnopolskim Konkursie StRuNa na najlepsze projekty naukowe realizowane przez studentów i doktorantów. W konkursie wzięły udział 343 projekty ze wszystkich typów uczelni.

PAP – Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019