Strona główna Aktualności
Zdrowie

Eksperci nie są zgodni, czy dość zrobiono badań nad GMO w rolnictwie

18.03.2013 Przyroda, Zdrowie

Foto: Fotolia

Nie można zagwarantować, że nie będzie długofalowych negatywnych skutków używania w rolnictwie GMO – mówią eksperci. Jedni sądzą, że rzetelnych badań jest jeszcze za mało, a inni – że rośliny transgeniczne dopuszczone do sprzedaży są już świetnie przebadane.

Jak podaje prof. Tomasz Twardowski z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, Unia Europejska w minionych dwóch dziesiątkach lat wydała setki mln euro na prace eksperymentalne i badawcze, które miały ustalić efekty działania GMO. Wyniki badań ukazały się w specjalnej publikacji. „Wniosek był prosty: rośliny genetycznie modyfikowane są równie bezpieczne lub równie niebezpieczne jak te, z których zostały wyprowadzone" – podsumowuje publikację naukowiec.

 

Dr hab. Katarzyna Lisowska z Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach w wypowiedzi dla PAP stwierdza: „Coraz więcej pojawia się sygnałów, że stosowane dotąd powszechnie testy dla oceny ryzyka związanego z GMO są nieodpowiednie. Powszechnie stosuje się 90-dniowe testy na szczurach. W takich testach nie ujawniają się albo są jedynie słabo widoczne drobne zmiany w pracy narządów wewnętrznych” – uważa. „Potrzebne są dalsze badania, co przyznała niedawno nawet Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA)” – dodaje Katarzyna Lisowska.

 

Zgadza się z tym prof. Ewa Rembiałkowska z Zakładu Żywności Ekologicznej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W rozmowie z PAP mówi, że GMO można byłoby dopuścić pod warunkiem, że w długotrwałych i niezależnych badaniach okaże się, że nie wywrą negatywnego wpływu na zdrowie ludzi i zwierząt. Aby to stwierdzić, zdaniem Rembiałkowskiej potrzebne są wieloletnie badania, prowadzone na kilku pokoleniach małych zwierząt. Badania muszą prowadzić całkowicie niezależne od koncernów zespoły - u żadnego z jego członków nie powinno dochodzić do konfliktu interesów.

 

Jednak prof. Andrzej Anioł z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Radzikowie (IHAR – PIB) stwierdza, że produkty transgenezy – a więc również rośliny GM – które dopuszczono już do obrotu, są na razie najskrupulatniej badanymi roślinami w historii. Prof. Anioł przypomina, że w czasie wieloletniej uprawy i użytkowania transgenicznych odmian kukurydzy i soi, które stosowane są jako żywność i pasza, wśród dziesiątek milionów konsumentów nie stwierdzono udokumentowanego medycznie negatywnego wpływu na zdrowie ludzi.

 

Zdaniem prof. Stefana Malepszego z Katedry Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin SGGW, ostrożność we wprowadzaniu GMO w rolnictwie jest uzasadniona. Ale ekspert zaznacza, że taka ostrożność powinna być zróżnicowana dla każdego konkretnego przypadku modyfikacji „są modyfikacje, dla których taka ostrożność nie jest potrzebna. Zasady szczegółowe powinny być ustalane i sprawdzane przez silne, w pełni niezależne agencje publiczne” – uważa.

 

"W moim głębokim przekonaniu nie ma danych stwierdzających zagrożenie upraw GMO dla zdrowia człowieka" - mówi prof. Twardowski. Przyznaje jednak, że na razie nie ma wyników badań, które mówiłyby o wpływie GMO na kolejne generacje ludzi. Jego zdaniem takie eksperymenty są niemożliwe do realizacji. Na razie doświadczenia wykonywano na generacjach myszy i szczurów.

 

Prof. Twardowski odnosząc się do GMO dodaje, że nikt rozsądny nie może dać gwarancji, że coś się złego nie wydarzy w drugiej czy trzeciej generacji ludzi. Nikt nie wie, jaki będzie wpływ tej technologii na następne pokolenia. „Ale też nie wiemy, jakie będą efekty używania np. telefonów komórkowych czy kuchenek mikrofalowych. Rozmawiamy przez telefony, bo zrobiliśmy bilans zysków i strat. I uznaliśmy, że +opłaca+ nam się je stosować. (…) Nie ma danych wykazujących, że rozmowa telefoniczna nam zaszkodzi. Możemy tylko powiedzieć, że dziesiątki tysięcy ludzi rozmawiają i nic im się nie stało” - uważa.

 

Również prof. Anioł przyznaje, że nie wiadomo, jakie będą skutki stosowania GMO za kilka pokoleń, ale jego zdaniem prawdopodobieństwo negatywnych skutków jest minimalne. Naukowiec zaznacza, że żadna z aktywności człowieka nie jest do końca przewidywalna – np. jeśli chodzi o działanie pośrednie czy oddalone w skutkach. Zdaniem prof. Anioła fakt, że nie mamy całkowitej pewności co do skutków działania jakiejś technologii, nie powinien paraliżować naszych działań.

 

Zdaniem Ewy Rembiałkowskiej, GMO nie powinno być używane w rolnictwie, ale nie jest przeciwna zastosowaniu GMO w medycynie czy w badaniach laboratoryjnych. Jak wyjaśnia, modyfikacje genetyczne pozwalają np. na uzyskanie taniej insuliny. Bakteriom wszczepia się gen odpowiedzialny za produkcję insuliny. Uzyskany w ten sposób hormon jest znacznie tańszy, niż gdyby do technologii GMO się nie uciekano.

 

Według prof. Rembiałkowskiej stosowanie organizmów modyfikowanych genetycznie w badaniach nad rakiem czy innymi schorzeniami jest też dopuszczalne. Pod warunkiem, że organizmy nie wydostaną się do środowiska. Zgadza się z tym prof. Lisowska. "Ja sama jestem biologiem molekularnym i wykorzystuję GMO w badaniach nad rakiem. Jestem przekonana, że to jest pożyteczne i pasjonujące. Jednak GMO w rolnictwie, to zupełnie co innego" - zaznacza.

 

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

 

lt/ tot/

Tagi: gmo , eksperci
Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Klasyka fizyki dla smyka i laika Klasyka fizyki dla smyka i laika

"Pan Tompkins" to książki, na których wychowały się już zastępy fizyków. Obecnie z jego przygodami mogą się zapoznać kolejne pokolenia. I choć autor - George Gamow - nie żyje od pół wieku, książka została uzupełniona o nowe wątki i tematy, podejmowane w fizyce w ostatnich latach.

Więcej

Myśl na dziś

Dobrze zrozumiana nauka chroni człowieka przed pychą, gdyż ukazuje mu jego granice.
Albert Schweitzer

Nasz blog

Przełamując efekt Matyldy Przełamując efekt Matyldy

Maria Skłodowska-Curie czy Katherine G. Johnson to kobiety nauki, które odniosły sukces, przełamały społeczną nieufność, zdobyły zasłużone laury, a ostatnio "upomniało się" o nie kino. Jednak tych, których wybitne dokonania naukowe długo pozostawały w cieniu i wciąż są mało znane jest wiele. Cecilia Payne-Gaposchkin, Jocelyn Bell Burnell czy Trottula, to tylko niektóre z nich.

Więcej

Tagi

-->