14.12.2019
PL EN
24.10.2013 aktualizacja 24.10.2013

Naukowcy: mobilność jest korzystna, ale w Polsce uczonym jej brakuje

Naukowcy często korzystają ze staży w ośrodkach zagranicznych. Gorzej jest z mobilnością krajową, która nie ma u nas tradycji, nie ma też systemowego wsparcia dla rodzin młodych, migrujących badaczy - mówili w środę uczestnicy sympozjum "Mobilność polskich naukowców".

Znaczenie doświadczeń zebranych podczas naukowej pracy za granicą podkreślał prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber. "Dlaczego uważam, że mobilność jest taka ważna? Ze względu na zmieniające się otoczenie, nowych ludzi, nowych nauczycieli, nową kulturę, w jakiej funkcjonujemy - także kulturę prowadzenia badań... Takie wyjazdy niesłychanie nas wzbogacają, jako naukowców i jako ludzi" - podkreślił na warszawskim spotkaniu, zorganizowanym przez Akademię Młodych Uczonych.

"Uważam, że z mobilnością międzynarodową polskich naukowców jest całkiem nieźle. Problem jest z mobilnością krajową" - zauważył prof. Wojciech Grochala z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem jest ona "bardzo słabo adresowana" w różnych programach stypendialnych, finansowanych przez instytucje państwowe czy fundacje.

Małe jest też oddolne zapotrzebowanie na mobilność - dodał Grochala, członek interdyscyplinarnego zespołu ds. programu "Mobilność Plus", realizowanego przez resort nauki. "Nie ma u nas takiej kultury. Brak jest strukturalnego wsparcia mobilności krajowej - takich, które zapewnią też wsparcie dla rodzin. Możemy mieć świetnego naukowca, ale jeżeli ma rodzinę, bez wsparcia się nie przeniesie" - mówił.

Pod tym względem Polska różni się bardzo np. od Niemiec. "W typowym konkursie na stanowisko adiunkta w Polsce startują co najwyżej dwie osoby. O jedno stanowisko profesorskie na Wydziale Chemii Uniwersytetu Humboldta w Berlinie starało się aż 41 kandydatów z całego kraju!" - podkreślał prof. Grochala.

"O mobilności nie można myśleć tylko w kategoriach geograficznych. Nawet w Warszawie mało jest ludzi, którzy robią doktorat na uczelni, habilitację w PAN, a profesorami zostają na innej uczelni. W obrębie jednego miasta jest mała mobilność, a co dopiero mówić o przepływie geograficznym..." - dodał dr Grzegorz Pac, reprezentujący ruch Obywatele Nauki.

Mała mobilność jest cechą polskiego modelu naukowego, który również odpowiada za wolny rozwój kariery naukowej - dodał wiceprezes PAN, prof. Marek Chmielewski. "Dawniej polski model kariery naukowej nazywało się efektem rury: jeśli się w nią wejdzie jako młody doktor, to na końcu wychodzi się jako profesor w tym samym ośrodku, co prowadzi do +dziedziczenia tematów+. To jest chore! - zauważył. - Na świecie nie robi się kariery naukowej tam, gdzie się robiło doktorat. A młody człowiek po stażu, mający ponad 30 lat, bez problemu może zgłosić dobrą tematykę, dobry projekt, i realizować go w innym ośrodku niż ten, gdzie robił doktorat".

Zdaniem prof. Włodzimierza Boleckiego z Fundacji Nauki Polskiej, krajowa mobilność edukacyjna (na poziomie studiów licencjackich, magisterskich i doktoranckich - PAP) w Polsce zdarza sie sporadycznie, gdyż nie jest zjawiskiem systemowym. Można to zmienić, zmuszając studentów do wyjazdów na inną uczelnię, uzależniając od tego wydawanie dyplomów. "Uniwersytety, które by wprowadziły taki obowiązek, byłyby punktowane, za punktami powinny iść pieniądze - sugerował. - Trudniej jest z mobilnością wykładowców. Proponuję, żeby utworzyć możliwość nawiązywania przez uniwersytety porozumień o wymianie wykładowców. W ramach tych umów układano by wspólne siatki godzin. Pracownik Uniwersytetu Warszawskiego - pozostając profesorem swojej uczelni - jeden lub dwa semestry prowadziłby zajęcia w Poznaniu, Szczecinie lub Krakowie".

Z kolei zdaniem dr Konrada Osajdy z Akademii Młodych Uczonych nadmierna mobilność krajowa jest zagrożeniem dla rozwoju nauki w Polsce. "Nie należy podejmować żadnych działań, które by tę mobilność stymulowały w sposób bardzo szeroki" - ostrzegał.

Jak tłumaczył, konieczność migracji młodych naukowców w obrębie kraju (zwłaszcza reprezentujących humanistykę) może ich zniechęcić do robienia kariery naukowej w Polsce. "Jeśli wprowadzimy obligatoryjną mobilność krajową, to osoby najzdolniejsze postawimy przed sytuacją wyboru: skoro muszę się przenieść, to ja wolę się przenieść do Niemiec, Francji czy USA, niż do innych ośrodków w Polsce. W efekcie spowodujemy, że zdolne osoby wypłyną z Polski jeszcze szerszym strumieniem. Czy to jest dobry kierunek do rozwoju polskiej nauki? Niekoniecznie" - ocenił.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ ula/

Copyright © Fundacja PAP 2019