23.11.2019
PL EN
19.03.2014 aktualizacja 19.03.2014

Prof. Sztompka: uniwersytet nie może być przedsiębiorstwem

Prof. Piotr Sztompka. Foto: Barbara Marska Prof. Piotr Sztompka. Foto: Barbara Marska

Musimy powrócić do wysokich standardów akademickich i do wspólnoty uczonych. Uniwersytet nie może być firmą, taśmowo produkującą absolwentów - mówi PAP prof. Piotr Sztompka, szef Rady Programowej zaczynającego się w czwartek Kongresu Kultury Akademickiej.

PAP: Hasłem krakowskiego Kongresu Kultury Akademickiej jest „Idea Uniwersytetu – Reaktywacja”. Czy mają więc rację ci, którzy alarmują, że umiera idea uniwersytetu w dotychczasowej postaci?

Prof. Piotr Sztompka: Niestety tak jest: idea uniwersytetu ginie i dlatego właśnie potrzebujemy Kongresu. Możemy to zjawisko zauważyć w bardzo wielu punktach. Kryteria i standardy uniwersyteckie uległy takiej zmianie, że naukowca ocenia się dziś przy pomocy skonstruowanych przez urzędników tabelek czy punktów. Utrapieniem uczonych jest też sprawozdawczość, bo polega ona na tym, że pisze się nieustannie jakieś dokumenty, których potem nikt nie czyta.

Ze stosunkiem do studentów jest dziś na uczelniach jak w przedsiębiorstwie: oni mają być towarem, obrabianym na taśmie produkcyjnej uniwersytetu, a następnie gotowym do konkretnego zawodu na przyszłym rynku pracy. A przecież żeby absolwent mógł sobie poradzić w przyszłości potrzebna mu jest nie tylko wiedza zawodowa, ale szerokie horyzonty, wyobraźnia, umiejętność myślenia, zwracanie uwagi na sprawy publiczne.

PAP: Jednak tu od razu usłyszymy głos sprzeciwu: firmy potrzebują dobrych pracowników i to właśnie uczelnie powinny ich „wypuścić” w świat...

P.Sz.: Być może wielu polskich pracodawców tak ciągle myśli. Jednak co innego mówią badania, przeprowadzone przez Amerykańską Akademię Nauk, której jestem członkiem, na bardzo dużej próbie kilkuset szefów wielkich korporacji w USA. Ponad 80 proc. badanych szefów powiada: my chcemy pracowników z szerokim wykształceniem, także humanistycznym, chcemy ludzi, którzy będą mieli wyobraźnię, wizję, będą innowacyjni, którzy potrafią wymyślić iPada, a nie tylko go sklecić z części przysłanych z Chin. Bo to jest ta różnica między uniwersytetem a szkolnictwem zawodowym. Uniwersytet jest szczególną instytucją, która ma kształtować całą osobowość studentów w kierunku tej najważniejszej dzisiaj cechy: innowacyjności.

PAP: Wygląda więc na to, że w USA powraca się w jakiś sposób do tej pierwotnej idei kształcenia akademickiego, a co dzieje się u nas?

P.Sz.: My gonimy nowoczesność z przedwczoraj. To jest taka polska cecha: myślimy, że jesteśmy coraz bardziej nowocześni, a ścigamy coś, co było rzeczywiście na Zachodzie w modzie 20 lat temu, a jest do dziś modne w pewnych biurokratycznych budynkach Brukseli. Dla uczonego – wyrażam tu osobisty pogląd, a nie stanowisko jakiejś grupy – taki choćby proces boloński jest absurdem, wymyślonym przez urzędników. Z punktu widzenia kształcenia obywatela, a nie wąskiego pracownika najemnego, ważne jest bowiem to, by edukacja wyższa miała charakter ciągły, a nie była przerywana po trzech latach.

W Ameryce badano absolwentów wydziałów humanistycznych i społecznych: wśród nich też prawie 80 proc. powiedziało, że podjęło słuszny wybór, studiując filozofię, historię, historię sztuki i podobne kierunki, gdyż znaleźli zawód łatwiej niż ich koledzy, którzy byli na studiach przygotowywani do konkretnego zawodu.

Opowiem inną historię. Bywam zapraszany na wykłady czy odczyty przez "topowe" środowiska biznesowe w Polsce. Kiedy rozmawiam z nimi potem w kuluarach, to pytam szefów czołowych korporacji: kogo chcecie jako pracownika? Czy chcecie tego, który będzie umiał w banku liczyć pieniądze, czy miał inne konkretne umiejętności? Oni mi odpowiadają: chcemy kogoś, kto chodzi do teatru, kina, czyta literaturę piękną, ma pojęcie o historii Europy i swojego kraju. Prawie jednomyślnie takie słyszałem opinie.

Uczyłem kiedyś w prywatnym uniwersytecie w Niemczech - Zeppelin University – nad Jeziorem Bodeńskim. Ta uczelnia kształci liderów przemysłu, polityki, mediów i kultury, wyłącznie na studiach pomagisterskich. Na czym polegał tam egzamin wstępny? Pytano kandydata o to, co ostatnio czytał, czy podobał mu się taki film i dlaczego, jakie sporty uprawia, czy uczestniczył w zawodach, czy ma zainteresowania teatralne etc.

PAP: Czyli egzaminatorzy chcieli zbadać, czy kandydat na studia ma otwarty umysł, szerokie horyzonty...

P.Sz.: ... A nie to, co w jego umyśle już jest. Menedżerowie, z którymi rozmawiałem, mówili mi: my pracownika nauczymy warsztatu zawodowego w pół roku, ale nigdy nie nauczymy wyobraźni ani wiedzy ogólnej. Dodam jeszcze, że sam będąc w tej komisji rekrutacyjnej, pytałem niemieckich studentów: jak Pan czy Pani widzi siebie, swoje życie za 10 lat? Bo to dla mnie było o wiele bardziej wskaźnikowe niż pytanie o socjologię, politologię czy inną dziedzinę wiedzy.

PAP: Wracając do głównego hasła Kongresu Kultury „reaktywacji uniwersytetu”, to na czym, Pana zdaniem, ma ona polegać?

P.Sz.: Musimy powoli powrócić do najważniejszych rzeczy, które dla uniwersytetu są swoiste i odrębne – inne niż dla pozostałych szkół. Chodzi nam o to, aby odróżnić misję uniwersytetu od misji szkolnictwa zawodowego na wyższym poziomie. Reaktywacja polegałaby na tym, żeby w procesach kształcenia skierowywać uwagę także w stronę treści ogólnych, niezawodowych. Warto wspomnieć, że np. w największej politechnice amerykańskiej MIT (Massachusetts Institute of Technology) jest najsilniejszy w USA wydział nauk politycznych.

W wewnętrznych sprawach chodzi nam o to, żeby odrodzić etos wspólnotowy. Etos uniwersytecki polegał zawsze na poczuciu pewnej solidarności, wzajemnej lojalności, zaufania. Dzisiaj mamy do czynienia z pracownikami najemnymi uniwersytetu, z których każdy się stara zrobić prywatną karierę. Siedzimy obok, ale w ogóle nie wiemy, co drugi naukowiec bada, jakie są jego osiągnięcia, bo to się bardzo zindywidualizowało. A uniwersytet – na co wskazuje sama nazwa – jest pewną wspólnotą: wspólnotą myślenia i reguł działania.

Na różnych uczelniach, np. niemieckich, różne formy wspólnotowości żyją, u nas jakoś powoli zanikły – częściowo to wynika z ekonomicznej sytuacji: wielu profesorów ma po dwa etaty, pracuje jeszcze poza uczelnią. Wszystko to jest zrozumiałe, ale musimy zachować przynajmniej elementy takiej wspólnotowości.

Chcemy też przywrócić wysokie standardy awansu i oceny, które uległy rozmyciu. Mamy coraz niższy szczebel oczekiwań wobec doktorów, doktorów habilitowanych, coraz więcej sytuacji typu: „i tak mało zarabiają, to niech przynajmniej mają tytuł naukowy i wizytówkę”. Uniwersytet nie może iść w dół.

Musimy także wrócić do innej rzeczy. Dla naukowca sprawą zupełnie podstawową jest to, żeby miał autentyczną pasję. Tylko szaleńcy zatrudnialiby się na uczelniach, gdyby ich główną motywacją była pensja.

PAP: W czasie Kongresu debatować będzie „śmietanka” polskiego środowiska akademickiego …

P.Sz.: Do Krakowa przyjedzie około siedemdziesięciu wybitnych polskich uczonych z bardzo różnych dziedzin, w tym co najmniej kilkanaście postaci znanych powszechnie z mediów. Zaprosiliśmy bardzo wielu doktorów habilitowanych, którzy niedługo zostaną profesorami i będą kształtować etos i kulturę akademicką. Nie zabraknie też młodych doktorantów, których szanujemy ogromnie, gdyż w warunkach materialnych, jakie daje dziś kariera naukowa, trzeba być w pewnym sensie „fanatykiem”.

Rozmowa o kondycji uniwersytetów będzie się toczyła w polskim gronie. Z jednym wyjątkiem: w Kongresie weźmie udział prof. Bjoern Wittrock z uniwersytetu w Uppsali, absolutnie czołowy myśliciel europejski, który zajmuje się ideą uniwersytetu. Jego wykład o tym, jak ta idea zmieniała się od średniowiecza do dziś, otworzy Kongres.

Rozmawiał Szymon Łucyk, PAP-Nauka w Polsce

szl/ ula/

Profesor Piotr Sztompka jest socjologiem, kierownikiem Zakładu Socjologii Teoretycznej w Instytucie Socjologii UJ, członkiem rzeczywistym polskich i zagranicznych akademii naukowych. W latach 2002-2006 był prezydentem Międzynarodowego Stowarzyszenia Socjologicznego (ISA). Laureat wielu nagród, m.in. New Europe Prize (1995), Nagrody Fundacji Nauki Polskiej (2006), oraz dwukrotnie nagrody Premiera RP. Wielokrotnie prowadził wykłady na uczelniach zagranicznych na czterech kontynentach, w tym tak renomowanych jak Columbia University, czy UCLA. Autor 20 książek i ponad 300 artykułów naukowych, które ukazały się w 14 językach.

***

Szczegółowe informacje o Kongresie Kultury Akademickiej (20-22 marca): http://kongresakademicki.pl/ .

Honorowy patronat nad Kongresem sprawuje minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Lena Kolarska – Bobińska.

Copyright © Fundacja PAP 2019