12.12.2019
PL EN
26.06.2014 aktualizacja 26.06.2014

Psycholog o narodzinach piękna w mózgu

Doświadczenie piękna to "nagroda", jaką ludzki umysł może sobie zafundować, jeśli np. dokona jakiegoś odkrycia niejednoznaczności albo otworzy się przed nim nowe pole do interpretacji. O neurofizjologicznych uwarunkowaniach postrzegania piękna mówi psycholog dr hab. Piotr Francuz.

To, czy uznamy jakieś dzieło sztuki za piękne, związek ma z tym, co dzieje się w mózgu, kiedy je widzimy. Z odczuwaniem piękna powiązana jest bowiem aktywacja ośrodka nagrody w mózgu. Mówi o tym w rozmowie z PAP dr hab. Piotr Francuz z Instytutu Psychologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Psycholog podsumowując w rozmowie z PAP dotychczasowe badania neurobiologów nad ludzkimi sądami estetycznymi, zwraca zwłaszcza uwagę na dwa mechanizmy, które mogą sprawiać, że dany obiekt się komuś spodoba. Jednym z takich ważnych mechanizmów jest zasada wyolbrzymiania. Psycholog wyjaśnia, że ludziom podobają się obrazy, w których pewne cechy są wyraźniejsze niż w rzeczywistości, podkreślone czy nawet karykaturalne. "Jeśli popatrzymy na +Narodziny Wenus+ Botticellego, możemy zauważyć, że szyja i tułów postaci kobiecej są nienaturalnie wydłużone. Efekt podobnego rodzaju osiąga się w pismach dla kobiet za pomocą Photoshopa, uwydatniając cechy wiązane z kobiecością: duży biust czy długie nogi" - mówi neurofizjolog i przyznaje, że neurobiolodzy mają już pewne hipotezy, dlaczego efekt ten sprawia, że dany obiekt nam się podoba.

Piotr Francuz przypomina badania hinduskiego neurobiologa Vilayanura Ramachandrana, który zwrócił uwagę, że podobny mechanizm można zaobserwować i u zwierząt - np. u mew. Na dziobie mewiej matki, która daje pokarm młodym - znajduje się zwykle pojedynczy pasek. Naukowcy zauważyli, że jeśli stopniowo zwiększano liczbę pasków na sztucznym "matczynym" dziobie, entuzjazm karmionych młodych rósł. "Młode silniej reagowały więc na bodźce wyolbrzymione w stosunku do tych występujących w przyrodzie" - komentuje dr hab. Francuz i wyjaśnia, że analogiczne mechanizmy zachodzić mogą i w mózgu człowieka, a efekt wyolbrzymienia od wieków wykorzystywany był w sztuce. "Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że postać w dziele sztuki jest przerysowana - np. rzeźby greckie mają nienaturalnie rozbudowaną muskulaturę, a przecież patrzenie na takie obiekty sprawia nam przyjemność. Ten efekt przyjemności interpretujemy jako wrażenie estetyczne" - mówi badacz.

Innym mechanizmem, na który zwrócili uwagę neurobiolodzy w badaniu piękna, jest zasada niejednoznaczności, niedokończenia. "Michał Anioł nie ukończył dwóch trzecich swoich dzieł. Być może to, co robił, nie zaspokajało jego poczucia, że zbliżył się do ideału. Jednak pozostawiając swoje dzieła niedokończone, jednocześnie otworzył widzom szerokie pole do interpretacji" - opowiada Piotr Francuz i zaznacza, że właśnie to stanowi wartość tych dzieł. Obserwator potrafi docenić, że dzieło sztuki ma w sobie jakąś zagadkę, którą rozwiązuje, albo że dostrzega wiele różnych intrygujących interpretacji. "Jeśli pojawia się potrzeba dopełnienia niejednoznaczności, wówczas aktywizuje się ośrodek nagrody w mózgu. A pobudzenie tego ośrodka wywołuje w nas uczucie piękna" - opowiada badacz z KUL.

Wyjaśnia, że jeśli ktoś oglądając zachód słońca, obrazy Vermeera czy pejzaż z jeleniem na rykowisku, stwierdza: "ale to piękne", to dlatego, że jest w tej scenie coś nadnaturalnego lub niejednoznacznego. I to jest źródłem zachwycenia. "Najpierw więc jest rodzaj odkrycia w odniesieniu do obiektu, które pociąga za sobą pozytywną reakcję afektywną. Ona z kolei jest interpretowana jako doświadczenie przyjemności wynikające z faktu obcowania z czymś. To nazywamy właśnie doświadczeniem estetycznym" - wyjaśnia badacz.

Rozmówca PAP twierdzi również, że u ekspertów, mających ze sztuką do czynienia na co dzień, ośrodek nagrody pobudzany jest pod wpływem innych bodźców niż u laików.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ mrt/

Copyright © Fundacja PAP 2019