22.11.2017
PL EN
19.07.2014 aktualizacja 19.07.2014

Raport: ludzie z wirusem HIV żyją tak samo długo jak inni

Na AIDS już się nie umiera po kilku latach od zakażenia. Przeciętna długość życia osób z wirusem HIV w krajach rozwiniętych, z pełnym dostępem do leczenia, jest już niemal taka sama jak w całej populacji – informuje „Lancet”.

Najnowszy raport pokazuje, jak duży postęp nastąpił w leczeniu zakażenia wywołanego przez wirusa HIV. Nie tak dawno, bo w minionym stuleciu, dla większości zainfekowanych osób było ono śmiertelne. Na początku lat 80. XX w., gdy wybuchła epidemia AIDS, osoby zakażone żyły zwykle kilka lat. Umierały z powodu powikłań choroby, głównie na skutek infekcji, na przykład zapalenia płuc, oraz nowotworów.

Tak było w przypadku Freddie’ego Mercury\'ego, legendarnego wokalisty zespołu „Queen”, który pod koniec 1991 r. zmarł z powodu AIDS. O tym, że został zakażony wirusem HIV dowiedział się w 1987 r. Długo ukrywał chorobę, choć wszyscy od dawna się tego domyślali. Przyznał się dopiero 23 listopada 1993 r., na dzień przed śmiercią.

Freddie Mercury pewnie żyłby do dziś, gdyby jeszcze za jego życia wprowadzono leczenia skojarzone z wykorzystaniem kilku leków antyretrowirusowych, które skutecznie hamują namnażanie się HIV. Jednak w połowie lat 80. XX w. nie było jeszcze żadnego leku na AIDS. Terapię skojarzoną, najbardziej skuteczną, zaczęto wprowadzać dopiero w połowie lat 90., już po śmierci charyzmatycznego lidera grupy „Queen”.

Do dziś żyją jedynie nieliczne zakażone w tamtych czasach osoby. Jedynym z nich jest Danny West z Londynu, który od 30 lat żyje z wirusem HIV. Brytyjczyk zakaził się w 1985 r., gdy skończył zaledwie 24 lata. Sądził wtedy, że będzie jeszcze żył najwyżej kilka miesięcy.

Po 2 latach od wykrycia u Danny’ego Westa zakażenia zmarli wszyscy jego znajomi, którzy również zostali zainfekowana wirusem HIV. „Mój krąg znajomych po prostu przestał istnieć” – wspominał w wypowiedzi dla BBC News. Miał jednak więcej szczęścia niż Freddie Mercury, dotrwał do terapii antyretrowirusowej.

Od tego czasu zaczęła spadać śmiertelność z powodu AIDS. W latach 2000-2002 zakażeni wirusem HIV dwudziestolatkowie mieli szansę przeżyć jeszcze 36 lat. W latach 2006-2007 przeciętna oczekiwana długość ich życia wydłużyła się do 51 lat. Jest zatem podobna jak u innych dwudziestolatków w krajach uprzemysłowionych, którzy statystycznie mogą dożyć osiemdziesiątki.

Zmieniły się również przyczyny zgonów osób zakażonych. Badania 50 tys. ludzi żyjących z HIV wykazało, że z powodu powikłań wywołanych przez AIDS umiera dziś jedynie 29 proc. z nich. Pozostałych uśmiercają nowotwory niezwiązane z AIDS, jak rak płuca (powodowany głównie paleniem papierosów), a także choroby wątroby oraz schorzenia sercowo-naczyniowe.

Główna autorka raportu Colette Smith z University College London twierdzi, że efekty leczenie antyretrowirusowego są tym lepsze, im bardziej osoby zakażone stosują się do zaleceń lekarzy i regularnie przyjmują zlecone im leki. Ważne jest również wczesne wykrycie infekcji, dlatego należy się badać na obecność wirusa HIV.

Dziś AIDS jest chorobą przewlekłą, a nie śmiertelną. Coraz więcej osób z wirusem HIV przekroczyło pięćdziesiątkę i zaczyna się starzeć. Danny West z Londynu twierdzi, że cierpi na reumatyzm, osteoporozę i przewlekłe bóle, a jego organizm starzeje się szybciej niż innych, zdrowych ludzi.

Lekarze uważają, że starzenie się ludzi żyjących od wielu lat z wirusem HIV to nowy problem zdrowotny. Nie wiadomo, dlaczego szybciej się starzeją. Podejrzewa się, że powodem jest nie tyle samo zakażenie, co wieloletnie zażywanie koktajlu leków, które ratują życie, ale powodują liczne skutki uboczne. Farmaceutyki te są jednak coraz mniej toksyczne i bardziej wygodne w użyciu. W efekcie osoby z wirusem HIV żyją coraz dłużej.

Na AIDS zmarło dotąd 36 mln ludzi. Spada jednak liczba zakażeń wirusem HIV. Najnowszy raport organizacji UNAIDS prognozuje, że do 2030 r. epidemia tego zakażenia zostanie wreszcie opanowana. Liczba nowych zakażeń zmniejszyła się z 2,2 mln w 2012 r. do 2,1 mln w 2013 r. i z roku na rok będzie ich coraz mniej.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

zbw/ agt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017